Dziękuje Święty Mikołaju

Teraz to już wiem z całą pewnością, że byłam bardzo grzeczna w tym roku, bo w przeciwnym razie nie dostałabym takiej ilości prezentów. Opłacało się szeroko otwierać buzię przy obiadkach i spokojnie leżeć przy zmienianiu pieluszek. Wszystkie prezenty są cudowne i za wszystkie ogromnie dziękuje. Ciekawa tylko jestem skąd Mikołaj wiedział, że właśnie chcę dostać takie podarki a nie inne. Zresztą nieważne, zapewne ma jakiś tajemniczy sposób. Ale prezenty to nie wszystko. Święta to był dla mnie przede wszystkim czas rodzinnych spotkań przy pięknie ubranej i rozświetlonej choince, łamanie opłatkiem, śpiewanie kolęd i wspólne biesiadowanie. Odwiedziłam także z rodzicami żłobek Pana Jezusa, przy którym było tyle różnych zwierzątek, że na oczy w życiu tyle jeszcze nie widziałam. Wieczorem była kolejna atrakcja. Korzystając z odrobiny śniegu, który ostał się w babcinym ogródku rodzice urządzili mi i Olci mini kulig na sankach przy ślicznie rozświetlonym reniferze Świętego Mikołaja. Ale jak mówią starzy górale z nad morza – „Święta, święta i po świętach”. Czas wracać do codziennych domowych obowiązków i hurra, nowych zabawek. Serduszko naładowałam ciepłem wigilijnego ogniska, także w tą dzisiejszą brzydką pogodę wcale mi nie jest zimno, wręcz przeciwnie jestem rozgrzana w środku do czerwoności. Święta Bożego Narodzenia to mocna rzecz.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)