Mały Jaś i 40 bab

Dzisiejszy dzień zdominowały dwa wydarzenia. Pierwsze to poranna wycieczka na wieś w odwiedziny do dzidziusia Jasia, a druga to inauguracja nowej piaskownicy i wielkie stawianie bab. Wszystko zaczęło się już przed 8 rano kiedy to niechcący otworzyłem oko i zobaczyłam, że zamiast leżeć w łóżku siedzę przypięta w samochodowym foteliku. Oczywiście pomimo ziewającej buzi, nie dałam rady już zasnąć, gdyż ciekawość okazała się silniejsza od snu i zmusiła mnie do odkrycia celu porannej wycieczki. Mama nie robiła żadnej tajemnicy i już po chwili wszystko stało się jasne. Jechaliśmy przywitać się z Jasiem. Podróż trochę się dłużyła, gdyż nie mogłam się doczekać by powiedzieć bobaskowi dzień dobry. Jak się okazało Jaś jeszcze spał i trzeba go było pobujać w wózeczku. Nie wyobrażacie sobie jaka byłam dumna, gdy otrzymałam pozwolenie by poprowadzić duży, prawdziwy wózek Jasia. To chyba pierwsza jaskółka, że jestem już trochę duża. Podczas gdy spacerowałam z wózkiem, pojawił się wujek Krzysiek z przyczepą pełną piachu i nim się obejrzałam zaprosił mnie do przetestowania nowej piaskownicy. Jeśli chodzi o robienie bab to nie trzeba Natalii dwa razy powtarzać. Rachu ciachu i już byłam w piachu. Piaskownica otrzymała 10 punktów na 10 możliwych. Bez dokładnego liczenia, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zrobiłam minimum 40 różnych bab. Weekend zaczął się bombowo, zobaczymy co przyniesie drugi dzień.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)