Cze 28, 2013 - Natalka, Rodzinka    1 Komentarz

Nocny atak podstępnych alergenów

pobrane z tapeciarnia.pl

pobrane z tapeciarnia.pl

Oj ja biedna nieszczęśliwa. Narobiłam sobie łakomstwem kłopotów. W ciągu dnia zajadałam się nowym przysmakiem, paluszkami ptysiowymi, które jak się później okazało zawierają białko. A białko to niestety mój nieprzyjaciel i podstępnie atakuje moją skórę czerwoną wysypką i odruchem wymiotnym. Atak alergenu nastąpił zaraz po tym jak poszłam spać. Obudziłam się cała rozpalona, czerwona niczym wkurzony Indianin, a w gardle czułam wracające jedzonko. Wymiotowanie nie jest przyjemne. Jest to straszne doświadczenie i nawet mocne przytulanie do mamusi nie potrafiło uśmierzyć bólu i uczucia lęku, które towarzyszy odruchowi wymiotnemu. Na domiar złego paskudny alergen zaatakował w nocy jeszcze dwa razy zmuszając mnie do wypluwania z siebie brzydko pachnących wydzielin. Około północy, ostatecznie udało mi się zasnąć na dobre na łóżku rodziców. Obok mnie czuwała mama, gotowa w razie potrzeby do natychmiastowej pomocy. Tato, który w trakcie ataków pomagał prać zabrudzone koce, ubrania i wózki, poszedł spać na materacu w moim pokoju. Kiedy obudziłam się rano, wysypka na skórze i przykre uczucie w gardle zniknęły ale strach przed alergenem pozostał. Następnym razem dwa razy pomyślę zanim postanowię spróbować nowego przysmaku.

1 Komentarz

  • dziadek bardzo ci współczuje tak ciężkich przeżyć nocnych, jak i rodzicom

Odpowiedz na „dziadek Marian