Sie 1, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Lody, lody, lody

To byłby kolejny zwykły dzień, który zaczyna się rano a kończy wieczorem, gdyby nie fakt, że będąc na spacerze na warszawskiej starówce tatko kupił nam LODYYYYYYY. W jednej sekundzie świat zawirował wkoło, zrobiło się mroźnie (na języku) i ogólnie wesoło. Lody, lodziki, lodziunie. Dam się za obietnicę lodów uściskać, wycałować, będę grzecznie siedzieć w wózku, przy wózku, pod wózkiem, gdzie chcecie, tylko dajcie mi LODYYYYYYY. Z automatu świderki, w kubeczku z patyczkiem, kulkowe w wafelku, sorbety, desery lodowe, wszystko mi jedno byle tylko zimne, mroźne i słodkie. LODYYYYYYYY.

1 Komentarz

  • Och Ty babci łakomczuchu!!!!!!!!!!!!!!!!!! Już wiem co mam zrobić aby dostać całusa… ale mama też niezły łasuszek…

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)