Wrz 16, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Spontaniczne napady buntu

Droga prez mgleDojrzewanie to nie tylko spacer po łące, czasami ścieżki prowadzą przez ciemny las, a ty chcesz czy nie chcesz musisz iść dalej. Podczas wędrówki często towarzyszy mi mama i tato, czasami dalsza część rodzinki, a czasami napotkani po drodze przypadkowi goście. W tej chwili podróżowanie ze mną nie należy do przyjemności, gdyż przedzieram się przez obszary gęstej mgły, które zamieszkują napadowe okresy buntu. Bunt co prawda napada tylko mnie ale swym zasięgiem obejmuje każdego kto się nawinie. Napadowe okresy buntu, pojawiają się znienacka, znikąd i niepostrzeżenie. Ich długość waha się przeciętnie od 5 do 30 minut, ale to w zupełności wystarczy by zamienić spokojny, cichy dzień w małe, wrzeszczące, plujące gniewem piekiełko. Kiedy ogarnie mnie bunt to najczęściej:

    • notorycznie używam słowa Nie!, na wszystko jak leci,
    • wściekam się na maksa, rzucam się jak ranne zwierze krzycząc i bijąc jednocześnie,
    • wymagam natychmiastowej realizacji wszystkich pragnień,
    • demonstruje sprzeczne zachowania – niszczę zabawkę by za chwilę płakać z powodu jej zniszczenia,
    • nieustanie, zaciekle walczę z rodzicami na każdej płaszczyźnie.

 

I taki to ze mnie robi się diabełek. Rogata dusza. Nie podchodź bo ugryzę. Co ciekawe bunt, który pojawia się na pstryknięcie palcami, znika w ten sam, identyczny sposób. W 5 sekund potrafię ze stanu skrajnego gniewu przejść do wielkiej miłości, gdzie znów jestem małą, uśmiechniętą Natalką. Niestety na horyzoncie widoczna jest jeszcze mgła….

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)