2 urodzinki – część ll

Dzisiejsza część urodzinek stała zdecydowanie pod znakiem zabawy z Olcią. Piątka i żółwik. Psotne psoty z Olą to strzał w dziesiątkę i hit dnia w jednym. Oczywiście wszystkim dziękuję za wesołe towarzystwo, za życzenia i prezenty. Jednakże proszę wybaczcie ale to wygłupy z Olą były numerem jeden. Nie znaczy to jednak, że o innych dzieciach całkowicie zapomniałam. Widziałam jak Madzia już dzielnie chodzi a Jaś szybko rośnie. Słyszałam także jak Mateusz dzielnie sobie radzi na boisku do piłki nożnej a Maja już wie kto doi krówki. Śpiewałem również wujkowi Krzyśkowi sto lat sto lat bo, co za niespodzianka, też miał urodzinki. Znowu wrażeń pełen wór, który….. niestety się porwał. Impreza trwała w najlepsze. W jednej chwili w niej istniałam a w następnej już chrapałam. Odleciałam tak jak siedziałam. Taka sytuacja. Przespałam swój tort. Podobno był z żyrafą. Żeby imprezować trzeba mieć zdrowie. Muszę potrenować bo za rok znowu urodzinki i jest możliwe, że rodzice wymyślą trzy spotkania pod rząd.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)