Mar 4, 2014 - Natalka    1 Komentarz

Ubieram się od dołu

UbrankaOdkryłam nową frajdę. Ubieranie samej siebie. Nawet nie wiedziałem, że zakładanie nowych, czyściutkich, pachnących ubranek może przynieść tyle radości. A na dodatek na ciuszkach są kolorowe kotki, świnki, pieski, serduszka, napisy, paski, kropki, wstążki… co czyni ten rytuał jeszcze ciekawszy i zabawniejszy. Zawsze rano mama przygotowuje dla mnie ubranka, które czasami przechodzą przez małą konsultację. Zdarza się, że wymienię rajstopki czy bluzeczkę na inną, ale na ogół mama dobrze kolorystycznie i z fasonem dobiera stroje. Kiedy wdzianko jest już gotowe i leży na kanapie z werwą zabieram się za odziewanie. Ubieram się od dołu bo to już umiem. Skarpetki, majteczki, sukienki, rajstopki, spodenki i buciki. Z tymi rzeczami daję już sobie radę. Góra jest jeszcze dla mnie za trudna i w zakładaniu podkoszulek, bluzek, sweterków i kurtek pomagają mi rodzice. Za to czapkę zakładam już sama. Najwięcej frajdy mam z rajstopkami, które trzeba powoli wciągać najpierw na jedną nogę a potem na drugą. Tak śmiesznie się rozciągają i przyjemnie łaskoczą. W sukienkę wskakuję jak kangur, a majtki podciągam jak siłacz. Ale najważniejsze, że robię to już prawie sama.

1 Komentarz

  • wnuczka zuch – pierwsze koty za płoty

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)