Kwi 27, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Czekolada bąbelkowa

Czekoladowy krolikDlaczego czekolada? Bo bardzo ją lubię!!! A dlaczego bąbelkowa? Bo po zjedzeniu czekolady na rączkach robią mi się bąbelki!!! Tak, tak, niestety oprócz jajka, również i czekolada stanowi w moim organizmie (jak mówią uczeni) persona non grata. I weź się tutaj człowieku opanuj, kiedy czekolada jest taka słodziutka i pyszniutka. Taki zakazany owoc. Kusi, smakuje, a później boli i swędzi. Czy krótkie chwile rozkoszy są warte późniejszych męczarni? Odpowiedź brzmi tak. Tak ale z umiarem. Jak na czas powiem stop i zjem tylko mały kawałek czekolady to magiczne maści mamy są w stanie zatrzymać złośliwe działanie alergenów. Także magiczna recepta w umiarkowaniu. Umiarkowaniu, którego zabrakło i niestety wczorajszy wieczór był sponsorowany przez niemiłe rodzeństwo – ból i swędzenie. Mówi się trudno. Ale te poranne chwile kiedy czekoladowy królik wielkanocny, (święta się skończyły to i królika można zjeść) rozpływał się w palcach i w buzi. Poezja. Niebo w gębusi warte grzechu i kilku chwil cierpienia.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)