Lip 14, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

W Urlach na Liwcem

Przyszedł kolejny weekend a wraz z nim kolejna wakacyjna wycieczka. Tym razem udaliśmy się na północny-wschód do oddalonej o około 80 km od Warszawy, miejscowości o nic nie mówiącej nazwie – Urle. Właśnie tam, na zielonej działce w lesie, spędzały czas wolny moje koleżanki Gosia i Madzia, które w łaskawości swojej nieprzebranej zaprosiły mnie do wspólnego aktywnego leniuchowania. Czy wiecie co trzy szalone dziewczyny mogą zrobić z małą zieloną działką i drewnianym domkiem w dwa dni?  Huragan, tornado i tsunami w jednym. Taką mamy moc. Ale żadnych szkód nie było, bo byłyśmy grzeczne. A i tak bawiłyśmy się świetnie.  W sobotę kiedy było pochmurno i padał deszcze, przeważały gry i zabawy w domu. A jak pojawiła się krótka chwila wolna od deszczu to szybko zrobiłyśmy wypad do pobliskiej parafii na koncert skrzypcowy i do mini zoo, gdzie głaskałyśmy kozy, koniki i osiołki. Dzień zakończyły lody. Natomiast w niedzielę była prawdziwa wakacyjna pogoda. Ciepła i słoneczna. Znakomita okazja aby przejść się nad pobliską rzekę Liwiec na plażowanie i brodzenie w zimnej (na początku) wodzie. Świetnie się leniuchowało na gorącym piasku. Co ja mówię, to był cudowny dzień. Aż nie chciało się wracać do domu. Ale niestety, czas chociaż leniwie, to płynął nieustannie. Nadeszła pora powrotu. Gosiu, Madziu wielkie dzięki za zaproszenie. To był niezmiernie miły weekend w niezmiernie miłym towarzystwie. Wielkie buziaki dla Was dziewczyny – jesteście świetne kumpelki.

Zabawa nad Liwcem

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)