Lip 20, 2014 - Natalka    Brak komentarzy

Basen na stojąco

W sobotę dosłownie żar lał się z nieba. Nie dało rady wysiedzieć w domu, przed domem, na placu zabaw, nawet w cieniu było gorąco. Żarówka totalna. Nie było innej rady jak szukać ochłody w wodzie. Wybór padł na najbliższy basen w okolicy, w Parku Szczęśliwickim. Spakowaliśmy kąpielówki, ręczniki, klapki, kremy z filtrem i wio. Nie ma co zwlekać bo usmażymy się na tym skwarze jak frytki w KFC. Przyjeżdżamy na miejsce a tu pełna kulturka. 3 baseny z błękitną wodą, zjeżdżalnia, dużo trawników dla plażowania i mało ludzi. Full wypas. Nie ma na co czekać, tato proszę nadmuchaj ponton w kształcie hipopotama (tak naprawdę to jest to smok ale dla mnie to hipopotam) i śmigam na wodę.  Jak się okazało dobrze zrobiłam, że nacieszyłam się pustym basenem zawczasu, bo jak się później okazało na basenie ludzi przybywało w tempie iście zatrważającym. Po godzinie można było się w basenie zgubić gdy nie trzymało się za rękę. Ale to nie koniec atrakcji. Bo po następnej godzinie wchodząc do wody mogłeś w basenie tylko stać jak wierny w kościele. Miejsc na trawnikach już dawno zabrakło więc nowo napływający ochotnicy pływania (tzn. marzący o pływaniu) rozkładali się na kamiennych posadzkach lub gdzie popadnie. Kawałek trawy był na wagę złota. Można zaryzykować stwierdzenie, że przez 3 godziny byliśmy najbardziej zaludnionym terenem Warszawy. Aby pójść do toalety trzeba było pokonać istny labirynt ręczników i leżaków. Jak ktoś za długo z tym zwlekał miał prawo po drodze popuścić. Taki cyrk. Basen na stojąco. Nie wiesz co tracisz dopóki tego nie przeżyjesz na własnej skórze. Przyjdź już dziś i poznaj plecy swojego sąsiada.

Basen z okresu spokoju

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)