Sie 7, 2015 - Natalka    Brak komentarzy

Dąbki – jest dobrze

Kilka dni już z mamą leczymy się nad tym morzem i muszę powiedzieć, że takie leczenie to ja rozumiem. Żadne tam pigułki i syropki o smakach wykrzywiających usta. Żadne maści i kremiki mające zapachy z pod pachy. O nie nie nie. Tutaj jest pełna kulturka. Najpierw śniadanie a`la szwedzki stół a potem powoli dostojnym krokiem do zabiegowego na bioptron (naświetlanie), gimnastykę leczniczą na lepsze krążenie i inhalacje. Takie rewelacje. A później czas wolny. Dąbkach atrakcji sporo i wszystkiego na raz nie da się zaliczyć, także dawkujemy sobie z mamą je umiarkowanie i powoli. Oczywiście codziennie jest plaża i złocisty piasek ale woda lodowata i kąpiele raczej dla śmiałków. Ja śmiałkiem nie jestem i wystarczy mi piasek, wiaderko i łopatka. Jak na razie do wody wskoczyłam tylko na sesję zdjęciową. Wypróbowałam już miejskie place zabaw (całkiem całkiem), siłownię plenerową (niczego sobie) i małpi gaj (w dechę). Skusiłyśmy się również z mamą na rejs statkiem o niezbyt wyszukanej trasie w tą i z powrotem. Pomimo dobrej kuchni w sanatorium nie mogłyśmy odmówić sobie  skosztowania lokalnych specjałów kulinarnych z lodami i frytkami na czele. Poluje również na rekordy we wszędobylskich automatach na pieniążki. I na razie to chyba wszystko ale lista miejscowych atrakcji jest dużo dłuższa. A skoro wspomniałam już o pieniążkach to wiedz tato (jeśli akurat czytasz bloga), że może nam ich trochę zabraknąć. Tak zawsze mówi mama gdy przechodzimy obok automatów. Także proszę tatko bądź gotowy nam trochę dosłać w razie potrzeby bo tu nie ma nic za darmo. Nawet powietrze kosztuje jakieś klimatyczne. Ale na razie jest dobrze a pogoda miodzio. Kolejny raport wkrótce.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)