Lis 5, 2015 - Julka Kulka    Brak komentarzy

Zlot czarownic

Jak co roku na wieczór Helloween przyjechała do mnie Julka. Tym razem hasłem przewodnim był zlot czarownic. A skoro zlot to musi być dużo latania. I tak w istocie było. Przebrałyśmy się w stroje czarownic i tańcząc dzikie tańce czekałyśmy na pełny zmrok by następnie po ciemku z latarkami szukać na podwórku schowanych przez tatę dyń. Biegania było co niemiara bo tata pochował pomarańczowe warzywa w najciemniejszych kątach – na placu zabaw, przy fontannie, w altanach – dosłownie wszędzie. Po warzywnych poszukiwaniach przyszedł czas na tworzenie dyniowych strachów i rytualną kąpiel w blasku świecących a jakże, dyń. Sabat zakończył się uroczystą kolacją z deserem w postaci helloweenowych krówek ciągutek. Tuż przed snem odtańczyłyśmy taniec czarownic w rytm piosenki „Uwielbiam dżem” i poszłyśmy grzecznie, jak na czarownice przystało, spać już podczas czytania drugiej bajki. O dziwo w nocy nie śniły nam się żadne koszmary. Oczywiście za rok powtórka z rozrywki.

Złe czarownice

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)