Lut 5, 2016 - Natalka    Brak komentarzy

Nie bo nie

Bunt szergowegoChyba coraz lepiej łapie o co chodzi z tym buntem czterolatki. Do tej pory myślałam, że wszystko co powie mama i tata to jest święte. Nie ma dyskusji, koniec i basta. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda. Można się rodzicom słownie i fizycznie przeciwstawić. Dlaczego mam zawsze wszystko robić co mi się karze. Czy ja nie mam nic do powiedzenia. Właśnie że mam. I od dzisiaj jak coś mi się nie będzie podobać to tupnę nogą i krzyknę, że nie bo nie. Ale rodzice pomimo tego, że grają w jednej drużynie są bardzo różni. Z mamą nie da się kłócić bo i tak zawsze postawi na swoim. Dla mamy moje „nie bo nie” po prostu nie istnieje. Z tatą nie da się kłócić, bo tata zwyczajnie nie chce się kłócić. Jak nie chce zjeść śniadania to dla taty mogę go nie jeść, ale za to nie dostanę nic słodkiego. I masz babo placek. Niby wygrałam, ale czuję się jak przegrana. Nie mam łatwo, oj nie mam.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)