Maj 23, 2016 - Maja    Brak komentarzy

Jest piknik jest zabawa

Gdzie są dziewczynyW zeszłym tygodniu tata planował atrakcje na weekend, tym razem to mama przejęła pałeczkę i wymyśliła lokalny piknik jakich wiele. Piknik jak piknik niczym nie zaskoczył, katalog atrakcji znany na pamięć, sprawdzony i przetestowany już przez ze mnie kilka razy. Ale skoro mamy dopiero początek sezonu letniego i piękną pogodę do wykorzystania a od ostatniego pikniku na którym byłam minął spory kawałek czasu to czemu nie. Kotek i motylekNa dodatek zadzwoniłam po Maję dla towarzystwa i razem w trójkę poszłyśmy lansować się na lokalnym podwórku. Jak dotarłyśmy na miejsce to piknik trwał już w najlepsze, zaprawione w boju nie traciłyśmy czasu na spacerowanie jak pawie dookoła piknikowych stoisk tylko z buta rzuciłyśmy się w wir buszowania po dostępnych atrakcjach. Jak wir to wir, miały być lody wyszła wata cukrowa. Na malowaniu buziek u Mai miał być motylek wyszedł kotek, u mnie miała być pszczółka powstał motylek. Przez cały czas świeciło słonko i grała muzyczka. Było przyjemnie i jakoś takoś odprężająco – leniwie i bezstresowo. Do domku wracałyśmy radosne i naładowane pozytywną wibracją.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)