Cze 6, 2016 - Jaś, Madzia, Maja, Olcia    Brak komentarzy

Park Linowy – tam mnie jeszcze nie było

W parku linowymW weekend Jaś obchodził trzecie urodziny i zamiast nudnego siedzenia przy stole zaprosił wszystkich gości na małpie figle do parku linowego. Genialny pomysł. Nikt nie musiał nas dwa razy wołać. Tym razem to my poganialiśmy rodziców żeby się pospieszyli i ruszyli swe ciężkie ciała w te pędy. Na szczęście park linowy był całkiem niedaleko, także nasze zniecierpliwienie szybko prysło niczym bańka mydlana. Każdy dostał limonkowy kask oraz wysłuchał krótkiej instrukcji bezpieczeństwa i można było ruszać zmierzyć się z przeszkodami. Na pierwszy ogień poszła Ola, za nią ja z Mają, później Madzia i na koniec dżentelmen i gospodarz w jednym Jaś. Nie muszę pisać, że zabawa była przednia bo to rozumie się samo przez się. Naszą trasę przeszłam chyba z trzydzieści osiem razy. Pozostał jedynie mały niedosyt bo tylko Ola ze względu na wzrost mogła się zmierzyć z trudniejszą trasą. Zabrakło mi całe 8 centymetrów. No cóż muszę znaleźć sposób żeby rosnąć szybciej.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)