Cze 20, 2016 - Natalka    1 Komentarz

Pierwsze podium w karierze

RozgrzewkaTego się zupełnie, ale to zupełnie nie spodziewałam. Że wystartuję to owszem, że dobiegnę także, ale że zdobędę drugie miejsce i stanę na podium, tego to nawet najstarsi górale by nie wywróżyli. Rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Na minutkę przed startemCo prawda wyłapywałam delikatne symptomy formy od rana. Od przebudzenia nosiło mnie po całym domu, normalnie energia mnie rozpierała. Co chwila pytałam się ile jeszcze do wyjścia i czemu tak długo.  Na rozgrzewce przed biegiem poczułam, że poranne naleśniki z dżemem dały mi moc i będzie dobrze. Ale drugie miejsce. Mega pozytywna niespodzianka. Bieg od samego początku ułożył się po mojej myśli. Wystartowałam jak struś pędziwiatr nie oglądając się na nikogo. Adrenalina krążyła w moich żyłach aż iskrzyło się pod skórą. Na pierwszym łuku byłam trzecia ale kątem oka widziałam, że dziewczynce obok już zapaliła się kontrolka braku paliwa i ciągnie na oparach. Wybiegłam na drugą pozycję. Jabłuszko na mecieDziewczyna przede mną była mocna i czułam że z nią raczej nie wygram. Postanowiłam skoncentrować się na rywalkach za moimi plecami. Zagryzłam wargi i wycisnęłam z nóg ostatnie pokłady dopalania. Na wyjściu z łuku miałam już wyraźny problem z łapaniem oddechu. Powoli zaczęło odcinać mi prąd. Na szczęście na horyzoncie pojawiła się meta a dystans dzielący mnie od pościgu na moimi plecami zmniejszył się tylko nieznacznie. Ostatnie metry leciałam niesiona dopingiem i tumultem kibiców oraz po cichu modliłam się już o metę. Na podium z pucharemWbiegłam druga wyraźnie zmęczona. Szybko przyjęłam medal i zaczęłam szukać jakiegoś miejsca do siedzenia by chwilkę odsapnąć. Niby to tylko 250m ale pokonane w takim tempie że ja pierdziu. Nagle obok mnie pojawili się rodzice, organizatorzy, woda i jabłko, które przyjęłam z wdzięcznością. Chwila dla fotoreporterówMinutkę potem byłam już na podium i odbierałam puchar i nagrodę. Oklaski, fanfary, chwila dla fotoreporterów, błyski fleszy, krótki wywiad do mikrofonu. Byłam zbyt oszołomiona by pojąć że dokonałam czegoś znaczącego. Dla mnie to była przede wszystkim zabawa ale kto wie może to wstęp to czegoś wielkiego. Tata pewnie piał by z radości, a mama dumę wypisaną miałaby na twarzy.

1 Komentarz

  • I mnie duma rozpiera…Wielkie gratulacje wnusiu!!!!!!!!

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)