Lut 24, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Meczyk

Mama miała wczoraj wolne i wybrała się z koleżanką do kina, także na chacie zostałam na wieczór z tatą. Tata odebrał mnie z przedszkola, trochę pobawiliśmy się na dworze ale tylko trochę bo wiatr głowy urywał. Następnie był obiadek i dokończenie czytania kryminału dla dzieci. Tak jak myślałam złodziejem łódek był koleś z gumą do żucia. Gwoździem wieczoru był natomiast meczyk. Grali szarzy z czerwonymi. Szarzy to Polacy, czerwoni to Holendracy czy jakoś tak. Podczas meczu mieliśmy grać w planszówkę, ale tato wyraźnie nie mógł się skupić na grze i cały czas zerkał na telewizor. Nie miałam wyjścia przytuliłam się do taty i zaczęłam kibicować podjadając czekoladowe płatki do mleka. Piłkę nożną jako grę zespołową już znam ale i tak miałam dużo pytań do gry. Np. dlaczego sędzia pokazuję kartki ale już ich nie daję tylko chowa z powrotem do kieszeni albo dlaczego jak piłkarze leżą i ich boli to zaraz wstają i grają dalej. W przerwie szybko umyliśmy zęby i przebrałam się w piżamę. Drugiej połowy za bardzo nie pamiętam, bo pomimo iż zapewne była ciekawa to sen dopominał się o swoje. Usnęłam na końcówce jak wiecie jaki był końcowy wynik to proszę dajcie znać.    

1 Komentarz

  • Niestety Myszko przegraliśmy 1:0…ale pamiętaj zawsze liczy się gra i wola walki choć wynik jest najważniejszy…trudno innym razem powalczymy…

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)