Lip 29, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Zabawa nad wodą

Trzy fakty. 1. Rodzice dostali zaproszenie na wyjazd nad rzeczkę od swoich znajomych. 2. Na działce spotkałabym troszkę starszych rówieśników w osobach Madzi, Gosi, Asi, Krzyśka i Wojtka. 3. W Warszawie skwar, duchota i brak powietrza. Wynik mógł być tylko jeden. Jedziemy do Urli nad Liwiec.

Mama i tato zrobili mi niespodziankę, gdyż zapakowali mnie z rana do fotelika jak jeszcze spałam i szybko ruszyli w drogę. Coś tam czułam, że moje łóżko dziwnie skacze na nierównościach ale byłam pewna, że to sen. Myślę sobie sprawdzę na wszelki wypadek. Otwieram oko. Drugie. Przecieram dla lepszego kontrastu. No jasne, znowu gdzieś mnie wywieźli. Drewniana chatka, wszędzie zielono, słonko świeci i bawiące się dzieci. Zapowiadał się spoko dzień. Za chwilę dowiedziałam się jeszcze, że zrobimy sobie spacer nad rzeczkę. No to już normalnie szaleństwo…… I tak było w istocie było. Jak się później okazało atrakcji dla mojej małej istotki było za dużo, gdyż w drodze powrotnej nie mogłam zasnąć z nadmiaru wrażeń. Według słów ekspertów miałam paść jak mucha przygwożdżona packę, a tu ZONK. Teraz to ja zrobiłam niespodziankę.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)