Lip 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Jęczybuła

Taryfa ulgowa się skończyła. Jak byłam młodsza to rodzice pozwalali i robili za mnie wszystko. Tak przynajmniej mi się wydawało. Dzisiaj już nie jest tak różowo. Pojawiły się obowiązki, część rzeczy muszę zrobić sama bo nikt już nie chce mi pomagać. Nie jestem już księżniczką na ziarnku grochu. Lokaje byli ale się zmyli. A wymagania zostały. Przyzwyczaiłam się do usługiwania i taka nagła zmiana frontu ze strony rodziców przywitana została gromkimi fochami i marudzeniem. Po prostu nie chce mi się robić tych rzeczy. Jeśli chodzi o pomaganie to moja pupa jest wyjątkowo ciężka w tych momentach, o rękach i nogach nie mówiąc. W związku z powyższym zyskałam nowy przydomek – Jęczybuła. Na początku rodzice z humorem podchodzili do mojego nowego stanu ducha, ale powoli nie widząc poprawy w zachowaniu, dzień po dniu ich cierpliwość się wyczerpywała. Aż dwa dniu temu miarka się przebrała. Moje jęczybulstwo przy ubieraniu musiało przekroczyć niewidzialną granicę, bo spotkała mnie pierwsza w życiu kara zakazu. Rodzice stwierdzili, że za moje niepoprawne zachowanie cofają obietnicę pójścia na lody. To zabolało. Polały się łzy i gorzkie żale. Świat jest zły i niesprawiedliwy, a tata, który wymyślił tą karę jest najgorszy ze wszystkich. Gdy się uspokoiłam to byłam już grzeczna jak aniołek. Kara jednak została. I jęczybulstwo na razie jeszcze też.      

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)