Lip 16, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Ospa – dzień 5

Wszystko wydaje się pod kontrolą. Plamek już praktycznie nie przybywa, a te które przywędrowały więdną z nudów i zapewne lada dzień odczepią się ode mnie i dadzą spokój. Największe problemy ze swędzeniem mam w nocy kiedy nie czuję swędzenia i drapię się jak najęta. Nieźle co, nie czuję swędzenia i się drapię. Dlatego śpię z rodzicami i jakoś razem stopujemy moje zapędy. Z dniem dzisiejszym zaszczyt opieki nad chorasem kończy tata, a od jutra pieczę przejmuje mama. Innymi słowy koniec ze wspólnym, kanapowym oglądaniem relacji sportowych, na poczet…no właśnie czego. Niebawem się okaże. Z ciekawostek mogę zdradzić, że aby nie siedzieć tylko w chałupie wczorajsze śniadanie zjedliśmy na balkonie na słoneczku. Taki piknik na kocyku. Jaja z nudów jeszcze nie zniosłam, ale nie trzeba być wróżką by zgadnąć, że niedługo zacznę coś wysiadywać.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)