Sie 7, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Następczyni Majki???

Jeszcze w sobotę wieczorem nie wiedziałam co będę robić w niedzielę. Ale już o 8:00 rano było wiadome, że o 10:15 na Krakowskim Przedmieściu i okolicach będę się ścigać w VIII Memoriale Stanisława Królaka, czyli prawdziwym wyścigu kolarskim. Po prostu tato rano wstał, odpalił komórkę, zajrzał do fejsbuka i wszystko stało się jasne. Szybkie śniadanie, rower do bagażnika i wio do centrum aby zdążyć się zapisać. Na miejscu pełna profeska, barierki okalające trasę, trybuny dla widowni, pełno fanów kolarstwa i można rozgrzewać się jeżdżąc po ulicach. A samochodom nie wolno. Cha cha cha chi chi chi. Od organizatorów dostałam zawodową koszulkę kolarską i numerek na rower z czipem co jeszcze podniosło prestiż imprezy. Trasa wyścigu liczyła 600m i biegła końcówką podjazdu pod Bednarską, ostry objazd pomnika A.Mickiewicza, wjazd na Krakowskie Przedmieście i długa prosta do mety wśród dopingujących kibiców. Miałam duże oczekiwania co do swojej osoby związane ze startem, ale rzeczywistość szybko rozłożyła mnie na łopatki. W swojej serii na 6 uczestniczek przyjechałam na samym końcu. Walczyłam do ostatków sił ale rywalki były lepsze. Na mecie długo koiłam swoją zranioną ambicję w objęciach mamy cichutko płacząc i wylewając żale. Rodzice i tak byli ze mnie dumni i zachowywali się jakbym to ja wygrała całe zawody. W końcu dotarło do mnie że chodziło o dobrą zabawę i z miejsca stałam się prze-szczęśliwa. Tato wytłumaczył, że już na starcie byłam na straconej pozycji bo część dziewczyn była o rok starsza, miała większe rowery z większymi kołami i przerzutkami oraz najwyraźniej trenuje w jakiś klubach. Mój malutki rower z koszyczkiem nie mógł się z nimi równać. Ostatecznie na 15 dziewczyn zajęłam 11 miejsce, czyli na początku drugiej dziesiątki. Zostanie drugą Rafałem Majką na razie mi nie grozi ale kto tam wie… Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.    

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)