Paź 3, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Zakaz parkowania

Taka historia. Brzydka pogoda. Pada i niezbyt ciepło. Mama z obawy przed grypą poprosiła abyśmy na tańce zamiast autobusem podjechali samochodem. Skoro mama prosi, nie wypada się kłócić. Wsiadamy w forda i wio. Jedziemy, jedziemy, muzyczka w radio gra, szukamy miejsca do parkowania w pobliżu Domu Kultury. Wszystko zajęte, na prawo miejsc brak, na lewo również, ale za zakrętem tuż obok przychodni zdrowia, tato znalazł kawałek miejsca przy chodniku. Parkujemy na pewniaka zadowoleni, że zdążymy na czas, aż tu nagle niespodzianka. Dwie panie policjantki mówią dobry wieczór i wskazują tacie znak drogowy z prośbą o odpowiedź co oznacza. Tutaj nie wolno parkować. Albo odjedziemy albo mandat. Nie było wyjścia. Trzeba poszukać nowego miejsca postoju. Na szczęście miłe panie policjantki zaoferowały, że mnie popilnują do czasu aż tato znajdzie inny wolny kawałek parkingu. Tato szybko odjechał, a ja krótko pogadałam z paniami z policji. Podobała mi się ich praca. Za pilnowanie porządku w taką średnią pogodę należy się szacunek. Koniec końców tato znalazł wolne miejsce przy mięsnym, szybko przybiegł na zakręt, podziękował za pobłażliwe traktowanie i opiekę nad moją osobą. W podskokach ruszyliśmy na tańce bo czasu już powoli brakowało. Taka historia.  

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)