Sie 4, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Podróżowanie

Jakiś czas temu stwierdziłam, że nie będę raczkować, gdyż jest to zbyt przyziemne zajęcie i do niczego mi się nie przyda. Oj jakże byłam w wielkim błędzie. Umiejętność przemieszczania się z jednego kąta pokoju w drugi w pogoni za mamą dla prawie 10-miesięcznej dziewczynki jest rzeczą ogromnie ważną. Mam teraz wielką potrzebę być zawsze tam gdzie jest mama. A siedząc w jednym miejscu to mogę co najwyżej wodzić za mamą oczkami. W powyższym stwierdzeniu dodatkowo upewnił mnie tatko, który albo ma coś ze słuchem albo z refleksem albo z obiema rzeczami naraz, gdyż bardzo ospale reaguje (jeśli w ogóle reaguje) na moje błagalne wołania o przeniesienie do mamusi. Także musiałam wziąć sprawy w swoje ręce, a właściwie to w swoje nogi, a tak naprawdę to wzięłam sprawy w swoją pupę i to na niej nauczyłam się posuwać goniąc za mamusią. Nauka była króciutka. Pstryk i już froteruje pampersem podłogę towarzysząc mamusie wszędzie tam gdzie obecnie przebywa. Jestem ogromnie szczęśliwa.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)