Lis 19, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Wioska pod kogutem

Dostałam zaproszenie od Gosi i Madzi na mały wypad poza miasto do „Wioski pod kogutem”. A trzeba wiedzieć, że imprezy z udziałem tych dwóch wesołych dziewczyn nigdy nie wieją nudą. Decyzja mogła być tylko jedna – pakuje kiecę i z Wami lecę. Wioska pod kogutem to gospodarstwo ze zwierzątkami, które można karmić i głaskać, ale to także miejsce gdzie można zobaczyć i poczuć jak ludzie żyli w zgodzie z przyrodą kilkadziesiąt lat temu. Zaraz po przybyciu na miejsce zostaliśmy serdecznie przywitani gorącymi napojami oraz ciastkami. Grafik atrakcji przedstawiał się następująco: zwiedzanie mini-zoo, opowieści o piórach i jajach, zajęcia praktyczne z filcowania wełny, przejażdżki na kucyku, ognisko z pieczeniem kiełbasek i na koniec ręczne wyrabianie masła ze śmietany połączone oczywiście z degustacją. Pięć godzin zleciało jak dziesięć minut. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy z życia zwierząt ale nie tylko. Największe wrażenie zrobiły na mnie lamy i ostronosy, z którymi jeszcze nie miałam okazji bliższego kontaktu. Natomiast zajęcia z filcowania wełny to zdecydowanie hit wyjazdu. Mycie brudnej i tłustej wełny w balii z mydlinami, a następnie kulkanie jej w dłoniach pochłonęło nas bez reszty. I na koniec masło. W domu nie jadam tego specyfiku, ale ręcznie zrobione masełko smakowało wybornie i dodatkowo szklaneczka pysznej maślanki. Tak jak myślałam nudy nie było. No prawie. Nudny był powrót do domu.

   

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)