Lis 30, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Coco

Na wstępie napiszę, że to bardzo mądra bajka. Inteligentna i błyskotliwa. Wizualnie przepiękna aż szczena opada. Z kapitalną latynoską muzyką gitarową. Nie ma w niej głupkowatego humoru opartego na nieporadności bohaterów wpadających w tarapaty i dwuznaczne sytuacje. Ale nie oznacza to wcale, że Coco to bajka poważna. Co to to nie. Humor jest ale w odcieniach ciepłych i sympatycznych. Coco to film, który w sposób niezwykle bezpieczny dla młodego widza opowiada o więzi jaka łączy świat żywych ze światem umarłych oraz o tym, że rodzina (jaka by ona nie była) jest najważniejsza. Historia opowiedziana jest oczami młodego meksykanina Miguela, który podążając za swoją pasją (muzyką), w Dzień Zmarłych (Dia de los Muertos), trafia do świata zmarłych i odkrywa prawdę o swoich przodkach. Co bardziej wrażliwych historia może wzruszyć do łez albo wprowadzić w stan melancholii. Mnie film rozbawił, oczarował i trochę wzruszył. Tatę wzruszył, oczarował i trochę rozbawił. A mama….. a mama wolała przygody Olafa z Krainy Lodu, które poprzedzały właściwy film.      

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)