Gru 20, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

3 dni wyjęte z życiorysu

To będzie krótkie ogłoszenie parafialne. Dopadła mnie choroba. Ostanie 3 dni to jedna wielka klęska żywiołowa. Moja pupa zamieniła się w kran z lecącą wodą, głowę mam gorącą jak rozżarzony piec, wszystko co z trudem połykałam od razu miało ochotę wrócić z powrotem, najchętniej leżałabym w łóżku i oglądała bajki, z których nie czerpię żadnej radości. Chwilową ulgę daje syrop na spędzenie gorączki, ale to tylko tymczasowa poprawa samopoczucia, bo po niej przybywa ocean okropności z falami bólu, który pochłania mnie w całości. Z odmętów choroby próbują ratować mnie dzielni przyjaciele – babcia Mariola, mama i tata, ale rzucane koła ratunkowe jedynie otrzymują mnie na powierzchni, bo do brzegu jeszcze daleko. Jestem dzielna i walczę. Do świąt stanę na nogach choćby nie wiem co.       

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)