Lip 25, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Przekłucie uszu

„…być kobietą, być kobietą – marzę ciągle będąc dzieckiem…” – wyk. Alicja Majewska/sł. Magdalena Czapińska

Znowu się uszkodziłam. Mam nowe blizny na ciele. Tym razem, na szczęście była to ingerencja celowa, upiększająca. Byłam u pani kosmetyczki na przekłuciu uszu. Delikatnie bolało, trochę szczypało ale bardzo, bardzo tego chciałam co znacznie zniwelowało ból i strach. Właściwie to można powiedzieć, że wszystko odbyło się w myśl powiedzonka – rachu ciachu i po strachu. Przygotowania do przekłucia uszu były dłuższe niż sam zabieg. Siedzenie na fotelu i czekanie było bardzo elektryzujące. Takie mieszanka stresu i ekscytacji. Koktajl, który wstrząsał ciałem. Ale byłam odważna, nie uciekłam i teraz w nagrodę w opuszkach moich uszu błyszczą małe kolczyki. Jestem dumna, szczęśliwa. Przeglądam się w lustrze, czuję się piękna i cieszę się, że jestem kobietą.   

1 Komentarz

  • A to zaskoczenie dla babci….i szok…czego to się nie robi dla urody…prawdziwa kobieta!!!!!

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)