Sie 9, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Dzień na świeżym powietrzu

Zapowiadał się zwykły dzień jak co dzień. Tato udając, że spieszy się do pracy, opieszale szykował siebie do wyjścia z domu. Ja grzecznie bawiłam się na środku pokoju piłkami, które notabene od jakiegoś czasu strasznie mnie fascynują. Poranna normalka ćwiczona od dawna. Aż tu nagle….. (pewnie spodziewacie się jakiejś sensacji, siedzicie spokojnie tak dla zabawy buduje napięcie) wchodzi mama z kaszką i oznajmia, że mam szybciutko wcinać śniadanko bo jedziemy odwiedzić mamy koleżanki. Myślę sobie ok, może być, a właściwie to czemu nie, spoko, dobra, niech będzie, jedźmy. Mama będzie plotkować na tematy różne z psiapsiółkami a ja będę lawirować na pupie pomiędzy nogami od stołu i krzeseł a nogami żywiołowo wymieniających opinie kobitek. No to w drogę. Dopiero w samochodzie dowiedziałam się, że nie będę tam sama i spotkam inne dzieci oraz że ciocia do której jedziemy ma wielki zielony ogród i pewnie tam będziemy biesiadować. Lubię takie niespodzianki. Na miejscu okazało się, że ogród naprawdę jest piękny i co ważniejsze, że ma całą masę super zabawek. Wyobraźcie sobie, że jeździłam, dzięki uprzejmości Grzesia, w samochodzie dla dzieci i nawet musiałam zapiąć pasy jak dorośli. Oczywiście na razie siedziałam na miejscu dla pasażerów ale kiedy podrosnę po poproszę tatę by pokazał mi do czego służą te wszystkie wajchy, pedały i przyciski i wtedy sama poprowadzę pojazd. Poznałam także Mateuszka, który powiem Wam w tajemnicy, pokazał mi na czym polega podryw dziewczyny. Dostałam od niego pierwszego buziaka, ale o tym cicho sza. Bawiłam się również na wielkiej trampolinie, która tak mnie zelektryzowała, że zostałam najmłodszym punkiem w okolicy. A na koniec by odpocząć, mama położyła mnie na hamak bym mogła odpocząć po tych wszystkich atrakcjach. A zapowiadał się taki zwykły dzień.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)