Sie 15, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Pierwsze buciki

Opierałam się jak mogłam, walczyłam rękoma i nogami (głównie nogami), argumentowałam, że chce na bosaka bo mam lepszy kontakt z podłogą. Wszystko na próżno. Rodzice byli uparci. Będę miała swoje pierwsze butki. Koniec i kropka. Moja dalsza walka przeciwko noszeniu butów chyba nie ma sensu. Czuje nosem, że stoję na straconej pozycji. Czas wyjść z okopów na światło dzienne. Trochę słodyczy na tą gorzką pigułkę polały mi słowa mamy, która powiedziała, że dzięki butkom szybciej nauczę się chodzić i nie będę miała platfusa. Nie wiem co to platfus, ale jeśli to imię jakiegoś kotka to mogę go przygarnąć. Jednakże chodzić to chce i to bardzo, także niech będą już i te buciki.

Trochę bałam się tych zakupów, bo to pierwszy raz i tak naprawdę to nie wiedziałam czy kupno butów boli, a może szczypie, a może coś jeszcze. Okazało się, że było bardzo przyjemnie. Weszliśmy do sklepu, mama posadziła mnie na zielonym dywaniku koło grającej ciuchci, którą od razu zaczęłam się bawić. Co jakiś czas zabawa była przerywana na mierzenie i pytanie ze strony rodziców czy te buciki są dobre i czy mi się podobają. A skąd ja mam wiedzieć, ciuchcia mi się podoba. Koniec końców bo wielkiej naradzie rodzice wybrali najlepszy model, tato poszedł do pani za ladą i wymienił plastikową karteczkę na buciki i plastikową karteczkę, a mama dała mi buziaka słodziaka. Niestety ciuchcia musiała zostać. I tak oto stałam się posiadaczką swoich pierwszych butków.

1 Komentarz

  • Ale masz Natalko czaderskie buciki 🙂 a najbardziej chyba Cię fascynują różowe sznurowadła 😛

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)