Kwi 23, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Spacerek

Podczas świątecznego spaceru po dwudniowym obżarstwie spotkała mnie niesamowita przyjemność wyprowadzenia na spacerek sympatycznego sznaucera Lakiego. Pomimo tego, że to ja trzymałam smycz to pod koniec spaceru doszłam do wniosku, że tak naprawdę to ja byłam prowadzona by się wybiegać a nie na odwrót. Psi spacer to prawdziwy interwał. Sprint od krzaczka do drzewka, przerwa na obsikanie roślinki, chwila obserwacji, nagła zmiana kierunku biegu i kolejny sprint od drzewka do bramy wjazdowej. I tak 20 razy. Serio. Luki podczas półgodzinnego spaceru obsikał ponad 20 miejsc. Taki mały piesek ale jaka siła w nim drzemie. Kilka razy jak się zerwał do biegu to myślałam, że mi wyrwie rękę ze stawu. Później to już trzymałam smycz dwoma rękoma. Inaczej nie dało rady wytrzymać. I cały czas trzeba mieć oczy dookoła głowy i uważać na inne pieski w okolicy. Z niektórymi Laki trzymał sztamę i było przyjacielskie spotkanie ale z niektórymi był na ścieżce wojennej i było takie ujadanie, że aż uszy więdły. Ale generalnie spacerek z psem to super sprawa.    

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)