Maj 5, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Karkonosze 2019

Druga górska wędrówka zaliczona. Jak było do przewidzenia wrażeń co nie miara. Największą niespodziankę zrobiła pogoda. Kilka rzeczy dało się przewidzieć, ale to, że zdobywając szczyty będę przebijać się przez śnieg, początkowo zwaliło mnie z nóg. Weźcie pod uwagę, że mamy już maj. Kolejne rzeczy związane z pogodą to minusowe temperatury, wiatr co prawie urywał głowy i mgły tak gęste, że można je patykiem kroić. Na szczęście powyższe anomalie nie trwały długo i po brzydkiej pogodzie zawsze wychodziło słońce, a wraz z nim kapitalne widoki. Wędrowanie to ma do siebie, że codziennie śpisz w innym miejscu i w innych warunkach. I tak pierwszego dnia spałam na łóżku piętrowym, następnej nocy na podłodze, kolejnej na strychu większym niż moje mieszkanie by ostatniej nocy znów wylądować na łóżku piętrowym. Moje górskie paliwo to instanty czyli owsianki, gorące kubki, kisielki i batoniki. Największe wrażenie zrobiły na mnie wielkie głazy i skałki, na które mogłam się wspinać. Z tych głazów widoki zawsze były najlepsze. I na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Szlak którym podążaliśmy biegł wzdłuż granicy państwowej. Jeśli się dobrze ustawiłeś to jedną nogą maszerowałeś w Polsce, a drugą w Czechach. A na drugi koniec mała rada – w górach o wiele łatwiej wędrować z kijkiem, który możne pełnić bardzo dużo przydatnych funkcji. Ale o tym napiszę innym razem.

   

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)