Maj 25, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Zgoda na brudzenie

Zawsze kiedy się pobrudzę to mama krzyczy, że nie będzie w kółko wszystkiego prać. Natomiast dzisiaj podczas śniadania, mama sama zaproponowała żebyśmy pojechali do parku i trochę się pobrudzili. Szybko powąchałam mamy kubek z kawą czy przypadkiem czegoś tam nie dolano. Pachniał normalnie niemniej jednak czułam w tym wszystkim jakiś przekręt. Przekrętu jednak nie było, gdyż w parku ludzie naprawdę się brudzili. Kolorowym proszkiem. Istne szaleństwo. Przy muzyce, na polanie, uśmiechnięci, latali dookoła z garściami i torebkami pełnymi proszku w różnych kolorach i obrzucali się nawzajem. Z boku wyglądało to dziwnie i na początku nie miałam ochoty brać w tym udziału. Jednak chwilę później gdy sama zostałam obsypana, stwierdziłam a czemu nie i zabawa się zaczęła. Mama i tato także szybko stali się brudni. Daliśmy się wciągnąć w kolorowe szaleństwo brudzenia i nie żałujemy. Staliśmy się żywym przykładem przysłowia, że dzieci dzielą się na czyste i na szczęśliwe. Następnie kolorowo brudni udaliśmy się do biblioteki i na lody gdzie byliśmy bacznie obserwowani przez lokalną czystą ludność. Ich miny były bezcenne. Niezły ubaw.

       

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)