Cze 6, 2019 - Natalka    1 Komentarz

Pobieranie krwi

Dzisiaj miałam wątpliwą przyjemność oddać krew do badań alergicznych. Na szczęście rodzice uczą się na błędach i tym razem ku mojemu wielkiemu zadowoleniu obeszło się bez komplikacji, bólu i wiader niepotrzebnego strachu. Ale po kolei. O tym, że będę musiała oddać krew wiedziałam już miesiąc temu. Na początku maja mama powiedziała, że gabinet zabiegowy odwiedziny na początku czerwca więc na razie nie mam się co stresować i lepiej o tym nie pamiętać. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Co kilka dni pytałam się taty czy już mamy czerwiec, czy nadal trwa maj. Tato zdawkowo udzielał odpowiedzi i szybko zmieniał temat. Ale jednak udało się. Przyszedł czerwiec a ja zapomniałam co mnie za atrakcja czeka. Dopiero dzisiaj rano mama przypomniała mi, że dzisiaj jest ten dzień. Na niecałą godzinkę przed pobraniem. Nie było czasu na morze nerwów, na rzeczkę tak, ale dało radę z tym wytrzymać. Dodatkowo mama aby rozrzedzić krew by leciała jak z kranu wpompowała we mnie jezioro wody, a tata aby podtrzymać mnie na duchu obiecał, że również odda krew by solidaryzować się w bólu. Kolejny fart – w przychodni nie było kolejki i czekanie na swoją kolej nie potęgowało nerwów. W samym gabinecie pojawiły się łzy ale znowu rodzice byli czujni, mama przytulała, a tata zagadywał. Panie pielęgniarki były bardzo miłe i sprawne. Praktycznie nic nie bolało i już po minutce było po wszystkim. Przyszła kolej na tatę, który był tak samo zestresowany jak ja. Ale dał radę. Nie musiał trzymać taty za rękę.  

1 Komentarz

  • HMMMMM, babcia dzień wcześniej też miała pobranie krwi….i jakby tu powiedzieć….też miała straaaasznego stresa ale…..byłam dzielna i nie zemdlałam…..brawo dla mnie, brawo dla Ciebie i brawko dla taty. Ale z nas bohaterowie!!!!!!!!

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)