Lip 1, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Kolonie zaliczone

W piątek wróciłam z pierwszego samodzielnego obozu. Cztery noce bez rodziców, pięć dni atrakcji. Idealnie jak na pierwszy raz. Ogólnie muszę powiedzieć, że wyjazd mi się podobał. Nie mogę powiedzieć złego słowa, ale czegoś mi brakowało. Nie było jakiejś kropeczki nad i, która od razu przesądziłaby sprawę, że chcę pojechać ponownie. Może to za sprawę rozłąki z rodzicami, chociaż to mama chyba najbardziej przeżywała moją nieobecność. A może to za sprawą, że większość rzeczy musiałam robić sama i opcja przynieś, podaj, pozamiataj na czas wyjazdu była nieaktywna. A może to kwestia kwestia telefonu. Inna dziewczyny miały w telefonach gierki, a mój służył tylko do dzwonienia. Czegoś zabrakło, ale w ogóle i w szczególe wyjazd należy zaliczyć na duży plus. I obeszło się bez większych strat. Co prawda włosów nie myłam, a zęby szorowałam w tempie sprinterskim ale nie doprowadziło to do żadnej tragedii. Największa wpadka to głaskanie kotka, na którego sierść jestem uczulona. Do tej pory leczę pamiątkę na policzku kremikiem, ale kotek był taki milusi, że warto teraz trochę pocierpieć. Od dzisiaj zaczynam przygodę z Latem w mieście zobaczymy co tutaj się wydarzy. Oby.  

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)