Sie 25, 2019 - Natalka    Brak komentarzy

Pobierowo 2019

Rodzinne wakacje zakończone sukcesem. Zacznę z cienkiej rury czyli minusy. Najgorsza rzecz wakacji – podróż. 7 godzin siedzenia na tyłku to dawka po której pupa już tak miękka nie jest. Męczarnia. Teraz czas na grubą rurę czyli plusy. Najlepsza rzecz wakacji – ogólnie całe wakacje. Nie ma się do czego przyczepić. Domek ze zdjęć wyglądał na bardzo ładny i taki był w istocie. Szybko się w nim dobrze poczuliśmy co miało przełożenie na pozytywne wrażenia z pobytu. A same Pobierowo to klasyczna nadmorska miejscowość. Plaża, deptaki gdzie królowały fastfoody, smażalnie ryb, lody, gofry, cymbergaje i cała masa pierdołków gdzie można było zostawić pieniążki. Całe góry pieniążków. Nic odkrywczego ale dla nas największe znaczenie miał fakt, że jesteśmy razem. Gofr który można podjadać mamie na plaży jest sto razy lepszy niż gofr u cioci na imieninach. A rodzinne zawody w cymbergaja to już prawdziwe mistrzostwo świata. Tak samo jak wycieczka rowerowa po leśnych ścieżkach. Mała rzecz ile radości z prostego faktu, że jesteśmy razem. Oczywiście był zachód słońca i rybka w smażalni. Był grill i wałęsanie się bez celu po deptakach. I planszówki na tarasie. I puszczanie latawca na plaży. I poznanie wakacyjnej koleżanki też było. Małym odkryciem była herbatka bąbelkowa pita z rurki o grubości palca taty. Byliśmy razem 60 minut w godzinie i 24 godziny na dzień przez cały tydzień. A cała reszta to miłe tło. I łoto chodziło.

   

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)