Sie 23, 2012 - Natalka, Rodzinka    1 Komentarz

Rajd wózkiem

Pojechaliśmy wczoraj popołudniu całą rodzinką do wielkiego sklepu pokręcić się trochę po labiryncie z regałów polując na cenowe okazje i promocje. Zakupy jak zakupy. Normalka. W głowie widziałam taki plan na najbliższą godzinę. 1. Wjazd na halę. 2. Kręcenie się tu i tam. 3. Czytanie etykiet i wybór produktu. 4. Wkładanie produktów do wózka. 5. Podejście do kasy. 6. Wykładanie produktów z wózka. 7. Zapłata. 8. Wkładanie produktów z powrotem wózka. 9. Wędrówka do samochodu. 10. Wkładanie produktów do samochodu. 11. Odprowadzenie wózka. 12. Odjazd do domu. W połowie zakupów pomyślałam, że mogę być małym detektywem, bo wszystko szło zgodnie z moimi przewidywaniami jak po sznurku. Uśmiechnęłam się pod noskiem z myślą „rodzice mam Was rozpracowanych”. Ale jednak się myliłam. Zgrzyt nastąpił pomiędzy punktem 9 i 10. Tatko jakoś nie bardzo kwapił się do ładowania zakupów do samochodu. Po jego minie poznałam, że coś się szykuje. Chwila spokoju, wyczekiwania, napięcie rosło, poczułam dreszczyk emocji. Co ten tato kombinuje. No dalej, halo, ja czekam. Mama kiwnęła głową na zgodę. To było zielone światło. Tato pognał z wózkiem po parkingu. Poczułam wietrzyk w uszach. Tato szybciej. Fruuuuuu.

1 Komentarz

  • Fajnie mieć tatę „Wariata’. Oby Ci zawsze miał ułańska fantazję…

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)