Wrz 7, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Do pokonania ostatni schodek

Wczorajszy dzień spędziłam z mamą na wielkim placu zabaw. Muszę korzystać z pogody póki jeszcze sprzyja i wybawić się na zapas, bo później może być różnie. Zabawa w rękawiczkach w piaskownicy czy zjeżdżanie po zimnym metalu to taka średnia przyjemność. Sami wiecie, rozumiecie. Także, bawiłam się i korzystałam, korzystałam i bawiłam się, aż nagle dopadła mnie zaduma. Przecież kończę już 11 miesięcy i jestem o jeden krok by mieć w życiorysie rok. Poważna sprawa. Szybko zrobiłam w myślach rachunek sumienia. Na pupie śmigam aż miło, na nogach czuję się coraz pewniej i aż czasami korci mnie by się puścić, ale jednak trochę się boję, nić porozumienia z rodzicami jest coraz grubsza i już w niektórych kwestiach rozumiemy się w lot. Z drugiej strony jednak, nadal nie umiem zakładać swoich butków a bardzo bym chciała, nie mogę przespać całej nocki na raz i nie kumam o co tatce chodzi z tym „…a gdzie jest misio panda, a gdzie jest żyrafa, a gdzie jest ślimak…”. Generalnie chyba nie jest źle. Dobra bawię się dalej, szkoda czasu na rozmyślania, piaskownica czeka.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)