Weekend odwiedzin

To były bardzo towarzyskie dwa dni. Sobota upłynęła pod znakiem przyjmowania gości, natomiast niedziela wręcz odwrotnie, to ja pojechałam się gościć. Ale zacznijmy od początku.

Najpierw w wielką niecierpliwością oczekiwałam aż zapuka do mnie mój kuzyn Szymon, który dla takiego szkraba jak ja to prawdziwy mężczyzna przez duże M. Jakby nie patrzeć jest ode mnie aż 4 razy starszy. Trochę się obawiałam, że nawet na mnie i moje zabawki nie raczy spojrzeć. A wiecie co się okazało? Że pomimo tak dużej różnicy wieku, Szymon zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Okazał mi wiele sympatii i zrozumienia, był bardzo towarzyski i umiał mnie rozśmieszyć i rozbawić. W ogóle świetnie się z kuzynem bawiłam. I nawet brak w moim pokoju samochodów, ulubionych Szymka zabawek, nie przeszkodził nam zawiązać nici porozumienia, bo mieliśmy masę radości robiąc koktajle w kolorowym mikserze. Dzięki kuzynie za odwiedziny.

Na drugi dzień pojechałam spotkać się z moją siostrą Julką Kulką i jej malutkim braciszkiem Ignasiem. Mówię Wam – Ignaś jest taki słodki, że nie mogłam oprzeć się pokusie i musiałam pogłaskać go po główce i zmierzwionych włoskach. Jest taki słodziutki jak gruszeczki, nie, jest słodziutki jak winogronka, nie jest słodziutki jak gruszeczki i winogronka razem wzięte. Taki mniam mniam od razu do schrupania. I nie wiem jak inni ale ja widzę w Ignasiu podobieństwo do Julki Kulki. No właśnie a skoro o siostrze mowa to Julka nadal jest jak żywe srebro. Od razu na wstępie chciała się ze mną pobawić w berka. Mówię dobra, czemu nie. Ale weź tu spróbuj złapać Julkę jak siostra tak szybko biega, że jest w dwóch miejscach jednocześnie. A ja już myślałam, że szybko się poruszam. O ja głupiutka, naiwna. Jak mam bawić się razem z siostrą to na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie zabawa stacjonarna. Żadne berki, chowane i palce pod budkę. Ruchowo z Julką nie mam żadnych szans. Na szczęście udało się zejść na ziemie i pobawić na siedząco. Julka pokazała mi jak się łączy tory pod pędzącą kolejkę. Bacznie obserwowałam i z niecierpliwością czekałam na wynik końcowy. Kiedy wszystko było już gotowe Julka ustawiła parowóz z wagonikami na torach, który pognał łułułułu przez most i liczne zakręty. Jest taki wiersz o tej zabawie kolejką, jak nie znacie to zapytajcie moją mamą to Wam przeczyta. Po tej dawce wrażeń przyszedł czas na obiadek (pałaszowany osobno) i owocowy deser (pałaszowany razem). Zabawy z siostrą są zawsze odkrywcze. Nawet nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno i przyszła pora wracać do domu. Ale na szczęście już niedługo znowu się spotkam z Julką i Ignasiem.

Chcesz coś powiedzieć, śmiało, zostaw komentarz :)