Browsing "Ignaś"
Gru 28, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Nocowanie u Julki

Święta, święta i po świętach. Zapowiadał się zwykły dzień odpoczynku i zabawy nowymi prezentami (za które wszystkim Świętym Mikołajom serdecznie dziękuję). Właśnie siedziałam przy domku dla lalek kiedy nagle odezwał się telefon taty z tajemniczym sms-em – „Natalka tu Julka wpadnij do mnie w odwiedziny, weź ze sobą coś do picia i piżamkę bo będziemy razem nocować”. Na takie zaproszenia się nie odmawia. Szybko spakowałam ciuchy i zamówiłam u taty taksówkę na Skarbka z Gór. A tam aż do wieczora trwała przemiła imprezka. Śmichy, chichy, bajeczki, słodycze, ganianie, bałagan i ostatecznie przymusowe sprzątanie zabawek. Na koniec wspólna kąpiel i usypianie. Przez cały czas, łącznie z kąpielą, dzielnie towarzyszył nam Ingaś, prawdziwie przyjacielski dżentelmen. I tak oto całkiem niespodziewanie święta w tym roku trwały o jeden dzień dłużej.

Paź 5, 2013 - Ignaś, Natalka    1 Komentarz

2 urodzinki – część l

Zmiana kodu dwójka z przodu. Tak tak, dziś obchodzę drugie urodzinki. A właściwie to dzisiaj i jutro. A dzieje się tak za sprawą rodziców, którzy wymyślili, że skoro obchodzę drugie urodziny to wszystko będę miała podwójnie. Dwa przyjęcia, dwa razy gości, dwa torty, dwa razy więcej prezentów. Normalnie dwa do kwadratu. Jestem na półmetku uroczystości, ale już wiem bankowo, że na taki obrót spraw byłam kompletnie nieprzygotowana. Szok totalny. Tyle życzeń i tyle pięknych prezentów. Dokumentnie odjęło mi mowę. Wszyscy oczekiwali ode mnie pozytywnych reakcji, a mnie zamurowało. Zesztywniałam z wrażenia. Bo jak tu nie wpaść w osłupienie gdy na raz otrzymujesz: pojazdy świnki Pepy, kolorowy stolik i krzesełka do zabawy, puzzle ze zwierzątkami, zestaw do robienia pizzy i drzewko na ścianie. A to jeszcze nie koniec,  bo na finał rodzice zaserwowali tort ze świnką Pepą. I jak tu nie być onieśmielonym, gdy to wszystko dla mnie. Teraz, gdy emocje już opadły, mówię wielkie DZIĘKUJĘ. Dziękuję za prezenty, dziękuję za słodkie życzenia, dziękuję za brak świeczki na torcie, której się boję i brak Sto Lat, które nie przypadło mi do gustu. Dziękuję, że jesteście. A teraz idę spać bo jutro druga impreza.

Wrz 23, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Zażyłe relacje

W ramach rodzinnych spotkań z okazji imprez okolicznościowych staram się jak mogę pogłębiać relacje z moim rodzeństwem. W ten weekend na tapecie były dwie uroczystości Ignasia – Pierwsze urodzinki i Chrzest Święty. Takie swoiste 2 w 1, czyli mycie główki wodą święconą i gaszenie pożaru na torcie w pakiecie. Ale nie o części oficjalnej chciałam napisać, tylko o imprezie galowej w pokoju dzieci. To był prawdziwy małpi gaj. 6 maluchów na 6 metrach kwadratowych. Ignaś, Julka, Oliwier, Marysia, Olek i Ja. Zrobiliśmy prawdziwe tornado z trzęsieniem ziemi. Każda zabawka fruwała z kąta w kąt. Było głośno, śmiesznie, oczywiście było trochę przepychania i wyrywania sobie  z rąk, ale co najważniejsze obyło się bez ofiar. W międzyczasie robiliśmy krótkie przerwy na małe co nieco, by potem ze zdwojoną siłą zabierać się do nowych zabawek i wygłupów. Dawno tak się nie wyszalałam i wcale to a wcale nie chciałam wracać.  Rodzice musieli siłą mnie ubierać do wyjścia i w pośpiechu pakować do samochodu, bo inaczej z powrotem bym uciekła do Ignasia na imprezę. Na szczęście rewanż u mnie za 2 tygodnie.

Weekend odwiedzin

To były bardzo towarzyskie dwa dni. Sobota upłynęła pod znakiem przyjmowania gości, natomiast niedziela wręcz odwrotnie, to ja pojechałam się gościć. Ale zacznijmy od początku.

Najpierw w wielką niecierpliwością oczekiwałam aż zapuka do mnie mój kuzyn Szymon, który dla takiego szkraba jak ja to prawdziwy mężczyzna przez duże M. Jakby nie patrzeć jest ode mnie aż 4 razy starszy. Trochę się obawiałam, że nawet na mnie i moje zabawki nie raczy spojrzeć. A wiecie co się okazało? Że pomimo tak dużej różnicy wieku, Szymon zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Okazał mi wiele sympatii i zrozumienia, był bardzo towarzyski i umiał mnie rozśmieszyć i rozbawić. W ogóle świetnie się z kuzynem bawiłam. I nawet brak w moim pokoju samochodów, ulubionych Szymka zabawek, nie przeszkodził nam zawiązać nici porozumienia, bo mieliśmy masę radości robiąc koktajle w kolorowym mikserze. Dzięki kuzynie za odwiedziny.

Na drugi dzień pojechałam spotkać się z moją siostrą Julką Kulką i jej malutkim braciszkiem Ignasiem. Mówię Wam – Ignaś jest taki słodki, że nie mogłam oprzeć się pokusie i musiałam pogłaskać go po główce i zmierzwionych włoskach. Jest taki słodziutki jak gruszeczki, nie, jest słodziutki jak winogronka, nie jest słodziutki jak gruszeczki i winogronka razem wzięte. Taki mniam mniam od razu do schrupania. I nie wiem jak inni ale ja widzę w Ignasiu podobieństwo do Julki Kulki. No właśnie a skoro o siostrze mowa to Julka nadal jest jak żywe srebro. Od razu na wstępie chciała się ze mną pobawić w berka. Mówię dobra, czemu nie. Ale weź tu spróbuj złapać Julkę jak siostra tak szybko biega, że jest w dwóch miejscach jednocześnie. A ja już myślałam, że szybko się poruszam. O ja głupiutka, naiwna. Jak mam bawić się razem z siostrą to na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie zabawa stacjonarna. Żadne berki, chowane i palce pod budkę. Ruchowo z Julką nie mam żadnych szans. Na szczęście udało się zejść na ziemie i pobawić na siedząco. Julka pokazała mi jak się łączy tory pod pędzącą kolejkę. Bacznie obserwowałam i z niecierpliwością czekałam na wynik końcowy. Kiedy wszystko było już gotowe Julka ustawiła parowóz z wagonikami na torach, który pognał łułułułu przez most i liczne zakręty. Jest taki wiersz o tej zabawie kolejką, jak nie znacie to zapytajcie moją mamą to Wam przeczyta. Po tej dawce wrażeń przyszedł czas na obiadek (pałaszowany osobno) i owocowy deser (pałaszowany razem). Zabawy z siostrą są zawsze odkrywcze. Nawet nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno i przyszła pora wracać do domu. Ale na szczęście już niedługo znowu się spotkam z Julką i Ignasiem.

Paź 1, 2012 - Ignaś, Natalka    Brak komentarzy

Urodził mi się braciszek

Hip hip hurra!!!

W sobotę o godzinie 21:15 do cioci Moniki i wujka Michała przyleciał bocian i przyniósł zawiniętego w pieluszkę uroczego chłopczyka, mojego braciszka Ignasia. Bociek musiał się trochę namęczyć bo junior ważył całe 3480 gramów i miał 57 cm od stópek do czubka głowy pokrytej czarnymi gładkimi włoskami. Bardzo bym chciała przywitać się z Ignasiem przytulić się i dać buzi na dzień dobry światu, ale mama mówi, że Ignaś musi najpierw trochę odpocząć po męczącej podróży w dziobie bociana i nabrać sił. No dobra. Rośnij w siłę braciszku. Żeby było Ci łatwiej przesyłam całusa na odległość i do zobaczenia wkrótce.