Browsing "Jaś"
Cze 6, 2016 - Jaś, Madzia, Maja, Olcia    Brak komentarzy

Park Linowy – tam mnie jeszcze nie było

W parku linowymW weekend Jaś obchodził trzecie urodziny i zamiast nudnego siedzenia przy stole zaprosił wszystkich gości na małpie figle do parku linowego. Genialny pomysł. Nikt nie musiał nas dwa razy wołać. Tym razem to my poganialiśmy rodziców żeby się pospieszyli i ruszyli swe ciężkie ciała w te pędy. Na szczęście park linowy był całkiem niedaleko, także nasze zniecierpliwienie szybko prysło niczym bańka mydlana. Każdy dostał limonkowy kask oraz wysłuchał krótkiej instrukcji bezpieczeństwa i można było ruszać zmierzyć się z przeszkodami. Na pierwszy ogień poszła Ola, za nią ja z Mają, później Madzia i na koniec dżentelmen i gospodarz w jednym Jaś. Nie muszę pisać, że zabawa była przednia bo to rozumie się samo przez się. Naszą trasę przeszłam chyba z trzydzieści osiem razy. Pozostał jedynie mały niedosyt bo tylko Ola ze względu na wzrost mogła się zmierzyć z trudniejszą trasą. Zabrakło mi całe 8 centymetrów. No cóż muszę znaleźć sposób żeby rosnąć szybciej.

Kwi 26, 2015 - Jaś, Maja, Natalka    Brak komentarzy

Jestem eko

Na wstępie zaznaczę, że śmietniki w tle zdjęcia to zabieg celowy. Fotograf wiedział co robi. A teraz przejdźmy do rzeczy. Razem z Mają i Jasiem wzięłam udział w akcji wymiany elekro-śmieci na roślinki. Zasady były proste. Przynieś pod urząd dzielnicy stare zużyte sprzęty i baterie a w nagrodę dostaniesz roślinkę. Zabrałam tacie starą maszynkę do golenia i głośniki od komputera a od mamy dostałam stary zepsuty opiekacz. Zapakowałam do torby i poprosiłam aby rodzice zawieźli mnie na miejsce zrzutu. Tam stała już wielka ciężarówka na elekro-śmiecie. Od miłego pana za swoje fanty dostałam 3 karteczki, które mogłam wymienić w namiocie na piękne roślinki. Do wyboru były małe drzewka, krzewy, iglaki, kwiatki, zioła i przyprawy. Wybór nie był łatwy ale ostatecznie zdecydowałam się na małe żółte bratki. Zamierzam teraz swoje kwiatki posadzić na balkonie, podlewać i patrzyć jak ślicznie rosną. Ale najważniejsze że jestem eko i dbam o naszą przyrodę i otoczenie w którym żyję. Nie śmiecę i świecę (przykładem).

Jestem eko

Mar 30, 2014 - Jaś, Natalka    Brak komentarzy

Sie masz młody

Przyjechałam do Kak w odwiedziny do Jasia żeby zobaczyć jak sobie radzi mój najmłodszy braciszek. I trzeba przyznać, że młody trzyma się całkiem nieźle. Potrafi już stać na dwóch nogach w pozycji sztangisty, apetyt ma za trzech i cechuje go anielska cierpliwość. Tak, tak anielska. Zabierałam Jasiowi zabawki a Jaś nic, targałam Jasiowi czuprynę a Jaś spokój, tuliłam Jasia na uduś a Jaś tylko się uśmiechał. Chyba braciszek musi mnie trochę lubić, że pozwalał mi na takie traktowanie. Ja to bym się normalnie wkurzyła. Ale proszę mi wierzyć, ja to wszystko z czystej sympatii. Bo ja Jasia po prostu bardzo lubię.

2 urodzinki – część ll

Dzisiejsza część urodzinek stała zdecydowanie pod znakiem zabawy z Olcią. Piątka i żółwik. Psotne psoty z Olą to strzał w dziesiątkę i hit dnia w jednym. Oczywiście wszystkim dziękuję za wesołe towarzystwo, za życzenia i prezenty. Jednakże proszę wybaczcie ale to wygłupy z Olą były numerem jeden. Nie znaczy to jednak, że o innych dzieciach całkowicie zapomniałam. Widziałam jak Madzia już dzielnie chodzi a Jaś szybko rośnie. Słyszałam także jak Mateusz dzielnie sobie radzi na boisku do piłki nożnej a Maja już wie kto doi krówki. Śpiewałem również wujkowi Krzyśkowi sto lat sto lat bo, co za niespodzianka, też miał urodzinki. Znowu wrażeń pełen wór, który….. niestety się porwał. Impreza trwała w najlepsze. W jednej chwili w niej istniałam a w następnej już chrapałam. Odleciałam tak jak siedziałam. Taka sytuacja. Przespałam swój tort. Podobno był z żyrafą. Żeby imprezować trzeba mieć zdrowie. Muszę potrenować bo za rok znowu urodzinki i jest możliwe, że rodzice wymyślą trzy spotkania pod rząd.

Serwis informacyjny

Natala FMSłuchacie właśnie radia Natala FM. Mamy poniedziałkowy słoneczny poranek, godzina 10:00, a więc czas zacząć przegląd najważniejszych wiadomości minionego weekendu.

Jak podają lokalne media, w ubiegły piątek doszło do pierwszego dłuższego kryzysu u Natalki w przedszkolu. Z przeprowadzonych rozmów z opiekunkami Natalki wynika, że dopiero teraz dziewczynka zdała sobie sprawę o wkroczeniu na wyższy poziom samodzielności i musi minąć trochę czasu aby mała przedszkolanka zdołała sobie wszystko poukładać w główce. Natalko trzymaj się, jesteśmy z Tobą.

W sobotę w miejscowości Skierkowizna w pięknym drewnianym kościele odbył się sakrament Chrztu Świętego Jasia T. Wśród zaproszonych gości znaleźli się wszyscy najbliżsi przedstawiciele rodziny wraz z seniorami i juniorkami rodu. Główny bohater uroczystości przyjął to niezwykłe wydarzenie wyjątkowo spokojnie i cicho. Przez całą mszę świętą zachowywał się nienagannie napawając rodziców dumą. Po mszy świętej rodzina wraz z gośćmi przeniosła się do pobliskiego rancza gdzie z dala od kamer reporterów odbyła się druga, biesiadna część uroczystości.

Pani Janina O. ze wsi Kaki Mroczki może pochwalić się w tym roku pięknymi plonami wyhodowanymi w przydomowym ogródku. Podczas weekendowej wizyty rodziny zebrała zasłużone gratulacje za niesamowicie obfite zbiory pysznych pomidorków koktajlowych, ogórków gruntowych i chrupiących marchewek. Redakcja radia winszuje rodzinie takiej gospodyni a Pani Janinie życzy dalszych sukcesów w ogródku jak również poza nim .

W niedzielę, przy ciastach i owocach, doszło do spotkania dwóch lokalnych, szanowanych biznesmenów – Dariusza M. i Krzysztofa T. Panowie żywo dyskutowali o planowanej nowej inwestycji, która podobno ma dotyczyć zakupu niszczejącego budynku po dawnej szkole podstawowej i zamienienia go w nowy obiekt o nieznanym jeszcze przeznaczeniu. Natala FM będzie bacznie śledzić kolejne poczynienia w tej sprawie o czym oczywiście na bieżąco będziemy informować słuchaczy.

A teraz na dalszą dobrą kontynuację dnia zapraszamy do nucenia pod nosem wiekowego szlagieru z polskich lasów – „Jesteśmy jagódki, czarne jagódki”.

Cze 18, 2013 - Jaś, Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Kolorowe przeźrocza z niedzieli

W uzupełnieniu weekendowego pobytu w zielonych Kakach Mroczkach załączam jeszcze kilka fotek. Tym razem niech zdjęcia mówią same za siebie. Kumpela Olcia, Mały braciszek Jaś, słoneczko, piaskownica, życie jest piękne.

Mały Jaś i 40 bab

Dzisiejszy dzień zdominowały dwa wydarzenia. Pierwsze to poranna wycieczka na wieś w odwiedziny do dzidziusia Jasia, a druga to inauguracja nowej piaskownicy i wielkie stawianie bab. Wszystko zaczęło się już przed 8 rano kiedy to niechcący otworzyłem oko i zobaczyłam, że zamiast leżeć w łóżku siedzę przypięta w samochodowym foteliku. Oczywiście pomimo ziewającej buzi, nie dałam rady już zasnąć, gdyż ciekawość okazała się silniejsza od snu i zmusiła mnie do odkrycia celu porannej wycieczki. Mama nie robiła żadnej tajemnicy i już po chwili wszystko stało się jasne. Jechaliśmy przywitać się z Jasiem. Podróż trochę się dłużyła, gdyż nie mogłam się doczekać by powiedzieć bobaskowi dzień dobry. Jak się okazało Jaś jeszcze spał i trzeba go było pobujać w wózeczku. Nie wyobrażacie sobie jaka byłam dumna, gdy otrzymałam pozwolenie by poprowadzić duży, prawdziwy wózek Jasia. To chyba pierwsza jaskółka, że jestem już trochę duża. Podczas gdy spacerowałam z wózkiem, pojawił się wujek Krzysiek z przyczepą pełną piachu i nim się obejrzałam zaprosił mnie do przetestowania nowej piaskownicy. Jeśli chodzi o robienie bab to nie trzeba Natalii dwa razy powtarzać. Rachu ciachu i już byłam w piachu. Piaskownica otrzymała 10 punktów na 10 możliwych. Bez dokładnego liczenia, z ręką na sercu mogę powiedzieć, że zrobiłam minimum 40 różnych bab. Weekend zaczął się bombowo, zobaczymy co przyniesie drugi dzień.

Puk, puk, puk ……czy to świat?

Fot: Baby Delivery by erinlee

Fot: Baby Delivery by erinlee

Po wielu dniach oczekiwania i spoglądania w kalendarz wreszcie przyszedł na świat Jaś, pierworodny synek cioci Ewelinki i wujka Krzyśka. Bocian z zawiniątkiem w dziobie miał się pojawić 10 dni temu, ale podejrzewam, że ze względu na masę utęsknionej przez rodziców paczuszki (o tym za chwilę), musiał robić częste przystanki i długo odpoczywać. Osoby, które widziały jak bocian nadlatuje relacjonowały, że ptak od ciężaru szyję miał już tak nadwyrężoną, że swoim wyglądem do złudzenia przypominał strusia ze schowaną głową w piasek. Nie będę już Was dłużej trzymać w zaciekawieniu i zdradzam że mały duży Jaś na dzień dobry ważył tylko 5 kg i miał 63 cm wzrostu. Podejrzewam, że ciocia i wujek są tym całym wyczekiwaniem bardzo zmęczeni, ale też bardzo szczęśliwi i dumni ze swojego dzidziusia. Jak trochę odpoczną i nabiorą sił to poproszę rodziców byśmy pojechali w odwiedziny do Jasia by przywitać malucha na świecie. Także nasza rodzinka powiększyła się o kolejną osóbkę a ja w niedalekiej przyszłości zyskam kolejnego towarzysza do psot i zabaw. W Kakach tworzy się całkiem niezła paczka (Mati, Ola, Madzia, Maja, Jaś i Ja), która miejmy nadzieję będzie rządzić tą wioską.