Browsing "Julka Kulka"
Lis 16, 2015 - Julka Kulka, Natalka    1 Komentarz

Jest babcia jest impreza

To już trzeci raz kiedy babcia Mariola zaprasza mnie z Julką do siebie na szalony weekend. Nie będę już pisała jak było i co było, bo to jasne jak słońce, że było odlotowo. Stałym punktem programu jest oczywiście wypad do teatru, wizyta w restauracji/kawiarni i wspólne kreatywne, plastyczne zabawy dywanowe. Jak wiadomo u babci obowiązuje tylko jedna zasada czyli absolutny brak zasad. Pod warunkiem bycia grzeczną dziewczynką, babcia rozpieści do granic możliwości. Dla przykładu. U rodziców czekoladę widzę głównie na obrazkach, a u babci mówisz i masz i to w takich ilościach, że trzeba upychać po kieszeniach bo na raz tego nie pochłoniesz. Rodzice nie są, ma się rozumieć, do końca zadowoleni z takiego obrotu spraw ale wytłumaczenie babci by nie rozpieszczała wnuków jest równie łatwe jak zawiązanie butów jedną ręką. W teorii możliwe, w praktyce chyba już nie. I apeluję aby taki stan rzeczy pozostał. Nie zmieniajmy świata na siłę. Babcia jest aby rozpieszczać, wnuki by się poddawać rozpieszczaniu, a rodzice by pozwalać. Babciu jakby co jestem gotowa na wieczór nr 4.

Lis 5, 2015 - Julka Kulka    Brak komentarzy

Zlot czarownic

Jak co roku na wieczór Helloween przyjechała do mnie Julka. Tym razem hasłem przewodnim był zlot czarownic. A skoro zlot to musi być dużo latania. I tak w istocie było. Przebrałyśmy się w stroje czarownic i tańcząc dzikie tańce czekałyśmy na pełny zmrok by następnie po ciemku z latarkami szukać na podwórku schowanych przez tatę dyń. Biegania było co niemiara bo tata pochował pomarańczowe warzywa w najciemniejszych kątach – na placu zabaw, przy fontannie, w altanach – dosłownie wszędzie. Po warzywnych poszukiwaniach przyszedł czas na tworzenie dyniowych strachów i rytualną kąpiel w blasku świecących a jakże, dyń. Sabat zakończył się uroczystą kolacją z deserem w postaci helloweenowych krówek ciągutek. Tuż przed snem odtańczyłyśmy taniec czarownic w rytm piosenki „Uwielbiam dżem” i poszłyśmy grzecznie, jak na czarownice przystało, spać już podczas czytania drugiej bajki. O dziwo w nocy nie śniły nam się żadne koszmary. Oczywiście za rok powtórka z rozrywki.

Złe czarownice

Lip 5, 2015 - Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Weekend z Julką

Zaprosiłam Julkę na wspólny wyjazd na wieś na weekend. Z góry było już wiadomo, że o żadnej nudzie nie będzie mowy. Bo co dwie głowy to nie jedna. A z nami dwiema to można nawet konie kraść. Co tam gadam jakie konie. Damy radę nawet słonia zakosić. Takie z nas sympatyczne nicponie i huncwoty. Jako, że pogoda dopisała a nawet dała trochę za dużo do pieca w weekend przeważały gry i zabawy wodne oraz zajęcia cieniolubne. Wśród tych pierwszych prym wiódł tour po pobliskich basenach koleżanek i lody, a wśród drugich wyprawa do lasu na jagody połączona z robieniem jagodzianek i konsumpcją na miejscu. Były również zajęcia gospodarskie czyli wizyta w oborze i kurniku oraz poszukiwanie skarbów na podwórku. Ani się obejrzeliśmy a weekend miał się ku końcowi i przyszła pora zwijać manatki. Nie ma co pisać że było klawo bo to oczywista oczywistość. Jasne jak słońce jest również to, że w niedługiej przyszłości trzeba zorganizować powtórkę. Pytanie tylko kiedy i gdzie?

Weekend u babci Marioli

Razem z Julką dostałam zaproszenie na weekend do babci Marioli w opcji all inclusive. Zaproszenie obejmowało pełne wyżywienie serwowane w domowej babcinej kuchni (rosołek z makaronem w literki, pierogi z serem, cukrem i śmietaną, kolorowe kanapki, owoce i warzywa, soki z kartoników, te sprawy) oraz degustację potraw kuchni regionalnej w miejscowym KFC (frytki, kanapka z piersią kurczaka i soczek). 20150419_121100Pakiet atrakcji był również bogaty: warsztaty z robienia kolorowych polnych owadów, projektowanie strojów balowych dla lalek w książeczce z naklejkami, wycieczka do teatru na przedstawienie kukiełkowe o makowej królewnie i strachu na wróble połączona z zajęciami z tworzenia własnych strachów, oglądanie bajek, wspólna kąpiel i spanie na kanapie poprzedzone czytaniem do snu. Wszystko zaczęło się w sobotę o 11 rano a zakończyło w niedzielę o 16. Także jak widać grafik atrakcji był bardzo napięty i nie było czasu na nudę. Jeżeli nam wystawić ocenę imprezie to może być tylko jedna.  Szóstka super plus. Julka była super, babcia była super, atrakcje były super. Generalnie same ochy i achy, kupa śmiechu i ubaw po pachy. Dzięki dziewczyny byłyście świetne.

Tak się rodzą gwiazdy

Tłusty czwartek był naprawdę tłusty. Babcia Mariola zaprosiła mnie i Julkę do siebie na to słodkie święto. Oczywiście przygotowała całą furę pączków, faworków i innych tłustych smakołyków. Ale jak świętować to świętować. Rodzice dali zielone światło to trzeba korzystać bo jeszcze się rozmyślą. Objadłyśmy się z Julką jak bąki. Siadłyśmy na podłodze i było nam słodko-dobrze. I co. Przecież jesteśmy kobitki i nie możemy tak zaniedbywać naszych zgrabnych figurek. Trzeba czym prędzej spalić zbędne kalorie. Babciu prosimy włącz jakąś muzyczkę. Babcia wzięła pilota i zaczęła szperać po kanałach. To nie, to nie, tu film, tu sport, tu gadają, tu reklamy. O jest coś gra. A nawet gra, tańczy i skacze. Babciu ale czemu oni biegają w rajstopach? Bo to jest drogie wnuczki balet. Aaaachaaaa. Balet. To my też zatańczymy balet. Babciu patrz jak rodzą się nowe gwiazdy baletu. Już patrzę moje drogie Prima Baleriny, już patrzę.

Gru 28, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Nocowanie u Julki

Święta, święta i po świętach. Zapowiadał się zwykły dzień odpoczynku i zabawy nowymi prezentami (za które wszystkim Świętym Mikołajom serdecznie dziękuję). Właśnie siedziałam przy domku dla lalek kiedy nagle odezwał się telefon taty z tajemniczym sms-em – „Natalka tu Julka wpadnij do mnie w odwiedziny, weź ze sobą coś do picia i piżamkę bo będziemy razem nocować”. Na takie zaproszenia się nie odmawia. Szybko spakowałam ciuchy i zamówiłam u taty taksówkę na Skarbka z Gór. A tam aż do wieczora trwała przemiła imprezka. Śmichy, chichy, bajeczki, słodycze, ganianie, bałagan i ostatecznie przymusowe sprzątanie zabawek. Na koniec wspólna kąpiel i usypianie. Przez cały czas, łącznie z kąpielą, dzielnie towarzyszył nam Ingaś, prawdziwie przyjacielski dżentelmen. I tak oto całkiem niespodziewanie święta w tym roku trwały o jeden dzień dłużej.

Paź 28, 2013 - Julka Kulka, Natalka    2 komentarze

Obiad z Julką

Przyjechała do mnie w odwiedziny Julka. Dawno żeśmy się nie widziały to i plotek było sporo do wymienienia. A kiedy się najlepiej plotkuje? Oczywiście przy stole podczas obiadu. Także i my opowiadałyśmy sobie gorące historie z życia wzięte zajadąjac chrupiące fryteczki z ketchupem.

– Wiesz Natalka, mój brat Ignaś ma niesamowity dryg do tańca. Ledwo usłyszy jakaś muzykę a już cały pląsa w magicznym rytmie.

– O to super. Pozdrów Ignasia ode mnie. A wiesz, że ja ostatnio nauczyłam się skakać. Mówię Ci, jakie to czadowe zajęcie.

– O to wypas. Poczekaj jak nauczysz się stać na jednej nodze, zobaczymy co wtedy powiesz.

– To da się stać na jednej nodze? Ale na której?

– No na dwóch nogach można stać na jednej nodze

– Ale naraz

– No co ty krejzolko, tak to byś upadła. Widziałaś bociana. To tak jak bocian…..

Wrz 23, 2013 - Ignaś, Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Zażyłe relacje

W ramach rodzinnych spotkań z okazji imprez okolicznościowych staram się jak mogę pogłębiać relacje z moim rodzeństwem. W ten weekend na tapecie były dwie uroczystości Ignasia – Pierwsze urodzinki i Chrzest Święty. Takie swoiste 2 w 1, czyli mycie główki wodą święconą i gaszenie pożaru na torcie w pakiecie. Ale nie o części oficjalnej chciałam napisać, tylko o imprezie galowej w pokoju dzieci. To był prawdziwy małpi gaj. 6 maluchów na 6 metrach kwadratowych. Ignaś, Julka, Oliwier, Marysia, Olek i Ja. Zrobiliśmy prawdziwe tornado z trzęsieniem ziemi. Każda zabawka fruwała z kąta w kąt. Było głośno, śmiesznie, oczywiście było trochę przepychania i wyrywania sobie  z rąk, ale co najważniejsze obyło się bez ofiar. W międzyczasie robiliśmy krótkie przerwy na małe co nieco, by potem ze zdwojoną siłą zabierać się do nowych zabawek i wygłupów. Dawno tak się nie wyszalałam i wcale to a wcale nie chciałam wracać.  Rodzice musieli siłą mnie ubierać do wyjścia i w pośpiechu pakować do samochodu, bo inaczej z powrotem bym uciekła do Ignasia na imprezę. Na szczęście rewanż u mnie za 2 tygodnie.

Spotkanie na kocyku

Kolejny weekend, kolejna słoneczna pogoda, kolejny wypad na zieloną trawkę. Tym razem na świeżym powietrzu towarzyszyli nam: dziadek Marian oraz Julka z rodzinką. W parku jak to w parku był koc do leżenia, były zabawy w berka i tym podobne, były komary i były frykasy. A skoro o frykasach mowa to nie można tu nie wspomnieć o ugruntowanej już tradycji wujka Michała, który za każdym razem częstuje mnie nową słodkością. Po żelkach i lizaku wujek „wyciągnął z kapelusza” watę cukrową. Ogromna, biała kula, słodkiej, lepiącej się do rączek waty szybko zyskała moje uznanie. I co z tego, że byłam cała pobrudzona. Najważniejsze, że wata była pycha. Podobno dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Ja z całą pewnością  należę do tej drugiej grupy.

Natalka w sukience Na kocyku2 Na kocyku1 Wata cukrowa - pyszna i zdrowa?

Mar 12, 2013 - Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Nauka owoców, warzyw i …frytek

W zeszły weekend odwiedziłam swoją siostrę Julkę Kulkę. Moja starsza i strasznie dużo już wiedząca siostra, podczas jednej z zabaw, podzieliła się ze mną swoją wiedzą i wprowadziła mnie w arkana nazewnictwa wszystkich warzyw, jarzyn i nie tylko. Gra była bardzo prosta, ja pokazywałam plastikowe imitacje różnych roślin, a Julka w mgnieniu oka wszystko nazywała. Dużą część warzyw i owoców już znałam z widzenia i z jedzenia, ale wśród pokazywanych przedmiotów było kilka takich o których istnieniu dowiedziałam się po raz pierwszy. Jedną z nowości były frytki. Od razu zdobyły moją ciekawość. Frytki, frytki, pierwsze słyszę. Nie wiedziałam czy to owoc czy warzywo. Koniecznie musiałam to zbadać. Na szczęście na rozwiązanie zagadki nie musiałam długo czekać. Następnego dnia rodzice postanowili zjeść obiadokolację w KFC, gdzie w wielkim kubełku pełnym różności, ku mojej uciesze, znalazły się tajemnicze frytki. Oczywiście nie muszę dodawać, że musiałam je szybko spróbować. Frytki od razu przypadły mi do smaku i chętnie włączę je jako stałą pozycję w moim kalendarzu żywieniowym. Ciekawe co na to rodzice?

Strony:12»