Browsing "Julka Kulka"

Debiutancka publikacja książkowa

Zdecydowałam się na wydanie swojej debiutanckiej książki w wersji albumowej. Poniżej przedstawiam recenzję jaka została zamieszczona na łamach nieistniejącego miesięcznika „Zuchy maluchy”.

Album „Pierwsze 400 dni podróży przez moje życie” pokazuje znane i unikalne zdjęcia autora – Natalii Stawickiej, obrazujące początkowy okres życia i szczęśliwe dorastanie. Poszczególne rozdziały opisują wszystkie etapy wieku niemowlęcego. Zatem wraz z autorem odkrywamy okres leżakowania, siedzenia, pierwsze próby przemieszczania i chodzenia, poznajemy również najbliższą rodzinę i przyjaciół autora oraz najważniejsze wydarzenia z jego życia. Interesujące krótkie opisy stanowią doskonałe uzupełnienie fotografii. Całość stanowi prawdziwą ucztę dla oczu i duszy sympatyków małej dziewczynki o imieniu Natalia.

Weekend odwiedzin

To były bardzo towarzyskie dwa dni. Sobota upłynęła pod znakiem przyjmowania gości, natomiast niedziela wręcz odwrotnie, to ja pojechałam się gościć. Ale zacznijmy od początku.

Najpierw w wielką niecierpliwością oczekiwałam aż zapuka do mnie mój kuzyn Szymon, który dla takiego szkraba jak ja to prawdziwy mężczyzna przez duże M. Jakby nie patrzeć jest ode mnie aż 4 razy starszy. Trochę się obawiałam, że nawet na mnie i moje zabawki nie raczy spojrzeć. A wiecie co się okazało? Że pomimo tak dużej różnicy wieku, Szymon zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Okazał mi wiele sympatii i zrozumienia, był bardzo towarzyski i umiał mnie rozśmieszyć i rozbawić. W ogóle świetnie się z kuzynem bawiłam. I nawet brak w moim pokoju samochodów, ulubionych Szymka zabawek, nie przeszkodził nam zawiązać nici porozumienia, bo mieliśmy masę radości robiąc koktajle w kolorowym mikserze. Dzięki kuzynie za odwiedziny.

Na drugi dzień pojechałam spotkać się z moją siostrą Julką Kulką i jej malutkim braciszkiem Ignasiem. Mówię Wam – Ignaś jest taki słodki, że nie mogłam oprzeć się pokusie i musiałam pogłaskać go po główce i zmierzwionych włoskach. Jest taki słodziutki jak gruszeczki, nie, jest słodziutki jak winogronka, nie jest słodziutki jak gruszeczki i winogronka razem wzięte. Taki mniam mniam od razu do schrupania. I nie wiem jak inni ale ja widzę w Ignasiu podobieństwo do Julki Kulki. No właśnie a skoro o siostrze mowa to Julka nadal jest jak żywe srebro. Od razu na wstępie chciała się ze mną pobawić w berka. Mówię dobra, czemu nie. Ale weź tu spróbuj złapać Julkę jak siostra tak szybko biega, że jest w dwóch miejscach jednocześnie. A ja już myślałam, że szybko się poruszam. O ja głupiutka, naiwna. Jak mam bawić się razem z siostrą to na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie zabawa stacjonarna. Żadne berki, chowane i palce pod budkę. Ruchowo z Julką nie mam żadnych szans. Na szczęście udało się zejść na ziemie i pobawić na siedząco. Julka pokazała mi jak się łączy tory pod pędzącą kolejkę. Bacznie obserwowałam i z niecierpliwością czekałam na wynik końcowy. Kiedy wszystko było już gotowe Julka ustawiła parowóz z wagonikami na torach, który pognał łułułułu przez most i liczne zakręty. Jest taki wiersz o tej zabawie kolejką, jak nie znacie to zapytajcie moją mamą to Wam przeczyta. Po tej dawce wrażeń przyszedł czas na obiadek (pałaszowany osobno) i owocowy deser (pałaszowany razem). Zabawy z siostrą są zawsze odkrywcze. Nawet nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno i przyszła pora wracać do domu. Ale na szczęście już niedługo znowu się spotkam z Julką i Ignasiem.

Deszczowe wakacje

Niestety cały tydzień minął nam pod znakiem pochmurnej pogody i deszczu. Każda przelotna chwila słonka została przez nas wykorzystana na spacery, natomiast pozostały czas spędzałyśmy w hotelu na różnego typu zabawach. Pewnego wieczora, razem z Julką, próbowałyśmy rozgryźć zagadkę, dlaczego chłopaki tak szaleją za samochodami. Stwierdzam, że coś w tych pojazdach na czterech kółkach jest ale nie do końca potrafię to nazwać. Na dziś stwierdzam fakt, że dobrze się je gryzie. Z innych hotelowych atrakcji to zaliczyłam jeszcze przejażdżkę na koniku na karuzeli (nie za bardzo rozumiem o co w tym chodzi) oraz zabawę w kulkach (nie za bardzo rozumiem co tam mam robić).

W piątek przyjechał po nas tato i brzydka pogoda przestała mieć znaczenie. Trochę się wszyscy za sobą stęskniliśmy. Od razu pokazałam tatce jakie postępy zrobiłam w chodzeniu pod paszkę i jak ładnie się bawię zabawkami. Na pożegnanie z Olsztynem, zrobiliśmy sobie rodzinny wieczór w hotelowym patio, a następnego dnia rano ruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Wracaliśmy jednakże w sposób okrężny. Najpierw tatko skręcił z drogi i nad dzikim jeziorem zrobiliśmy sobie dziki piknik. I tu ciekawostka. Podczas biesiadowania nad wodą zaczęłam się bawić cienkim drewnianym przedmiotem. Tato powiedział, że to patyk, a mama, że kijek. Kto miał rację. Następnie udaliśmy się w odwiedziny do Kak, zobaczyć co u nich słychać. Do domku zawitam dziś wieczorem, chyba że znowu gdzieś zboczymy z drogi. Moich rodziców stać na niespodzianki.

PS.  Julka, dzięki za spoko wakacje. Jeśli jeszcze będziesz gdzieś jechać w nieznane i będziesz potrzebować towarzystwa to uprzejmie się polecam.

PS 2. Ciociu Monisiu i Babciu Mariolo, dla Was również buziaki za Waszą serdeczność i mnóstwo radości jakie mi przekazałyście. Byłyśmy super piątką, więc na koniec przybijam Wam piątkę.

 

Lip 20, 2012 - Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Przyjaciółki

Zrobiłam sobie ostatnio test psychologiczny i wyszło mi w odpowiedziach, że jestem strasznie towarzyską osobą. Dajcie spokój, kto by pomyślał. Mówiąc słowami mamusi „pieje do dzieci”  Jak widzę jakieś osóbki podobne wzrostem do mnie to od razu chce się zapoznać i wspólnie pobawić.

Teraz, na wakacjach, spędzam dużo czasu z moją siostrzyczką-przyjaciółką Julką. Dużo się od niej uczę i bacznie obserwuje jak to być babeczką z klasą. Mam tylko jeden mały problem. Julka jest taka ruchliwa, że cały czas jest w innym miejscu, a ja niestety jeszcze nie opanowałam sztuki chodzenia. Muszę uzbroić się w cierpliwość.

Pozdrowienia z Olsztyna

Deszczowe pozdrowienia z Olsztyna. Pogoda nie spisuje się najlepiej, ale nie wpływa to ujemnie na naszą brygadę. Dogadzamy sobie atrakcjami jak możemy. Bo skoro pada to gdzie iść jak nie na basen. Woda z góry mało przyjemna, ale od dołu to już co innego.

Odwiedziliśmy również farmę strusi i innych zwierzątek. Próbowałam się z nimi porozumieć, ale mi się nie udało. Gadałam, gadałam i gadałam, a one stoją, stoją i stoją. Kontakt wzrokowy nawiązałam, ale na tym się skończyło. Dziwne te strusie.

Trzymajcie kciuki za pogodę. Nie musi być gorąco, byle nie padało.

Pierwsze wrażenia

Jesteśmy już całą ekipą w naszych rezydencjach. Hotel niczego sobie. Mamie pasuje to i mnie też. Tato zrobił nam super niespodziankę i został na weekend. Z Julką od razu się polubiłam, bo to spoko babeczka. Raz ja odwiedzam siostrę w jej pokoiku, raz Julka przychodzi w gości do mojego salonu. Babcia pokazała nam wczoraj wszystkie zakamarki posesji, także na razie oswajamy się z otoczeniem, ale od jutra przystępujemy do zdobycia hotelu.

Dzisiaj opanowałyśmy plaże z pomostem. Było sporo śmiechu i radości. Julka udawała, że jest kotem i czarowała wszystko swoją czarodziejską różdżką, a ja brodziłam z mamą w wodzie i bawiłam się w piasku.

Niestety tato musiał wrócić do domu bo idzie jutro do pracy.

– Tato , na razie starcza nam pieniążków, także bądź spokojny. Pampersów też mam zapas, zresztą obiecuję, że będę mało brudzić by mamusia mogła trochę odpocząć. Pa pa.

Jadę na wakacje

Nareszcie!!!

Wszystko spakowane. Chrupki wzięte, zupki wzięte, łóżeczko spakowane. Łopatka jest, wiaderko jest. Czapkę na słońce i parasol mam, krem na komary mam. A gdzie mamusia, a jest obok. Nie odchodź teraz mamo, bo się zgubisz. To chyba rzeczywiście wszystko. Tatko zawiezie nas na upragnione Mazury. Trochę wyrwiemy się z tej betonowej dżungli i pobędziemy wśród zieleni drzew i błękitu jezior. Będzie nam wesoło bo z nami jadą także babcia Mariola i ciocia Monika (moja chrzestna) z Julką. Doborowe towarzystwo – 5 babeczek, szykuje się przednia zabawa.

Spacer

Elo!

Wstałam dzisiaj rano, gdzieś tak przed 8, patrzę w okno i widzę, że szykuje się ładna pogoda. A co tam, zabiorę rodziców na spacer, niech mają trochę relaksu.

Siedzą tylko w domu i podglądają czy prosto siedzę. Czy nie wiecie, że jak mi będzie źle to się wydrę, na pewno usłyszycie. Co do tego jestem pewna. Struny głosowe mam dobrze nastrojone.

Na spacer zaprosiłam także babcie Mariolę i dziadka Jacka, co by nie siedzieli znowu przed telewizorem i oglądali telenowele „M jak na wspólnej”.

Było miło, słonko świeciło, wiaterek wiał, drzewka szumiały, pieski biegały – słowem miodzio wycieczka.

A teraz czas do łóżeczka. Papa.

 

Cze 4, 2012 - Julka Kulka, Maja, Mati, Natalka, Olcia    2 komentarze

Rodzeństwo

Hejka hejka!!!

Przedstawiam swoje rodzeństwo. Ten dżentelmen po prawej to mój brat Mateusz.

Niezły z niego urwis, ale nikt nie potrafi mnie tak rozśmieszyć jak on. Wygłupy z Matim są pierwsza klasa.

 

  Po lewej stronie moja siostrzyczka Julka Kulka. Fajna z niej kobitka a jaka wygadana. Ma 2 latka a już potrafi gadać na każdy temat i to po 3 zdania.

Ma fajnego pieska Mambika, ale trochę się go boję. Jak urosnę tak jak Julka to już się nie będę bała.

 

A to moja druga siostrzyczka Olcia. Cały czas jest uśmiechnięta i świetnie tańczy. Robi takie ługi-bugi, że aż miło.

Jak się dowiem do czego służą nogi i jak z nich korzystać to poproszę Olcię o kilka lekcji tańca.

A to moja młodsza siostrzyczka Maja. Majusia jest 2 miesiące młodsza ode mnie ale szybko się uczy i umie prawie to samo co ja. Jak spokojna i grzeczna jak aniołek.

Ja to bym tak nie mogła, jakbym trochę nie pomarudziła to bym nie była sobą.

Takie fajne mam rodzeństwo, a bocianki już są w drodze i niosą kolejną dwójkę do paczki. Rośniemy w siłę. Siema.

 

Strony:«12