Browsing "Maja"
Cze 6, 2016 - Jaś, Madzia, Maja, Olcia    Brak komentarzy

Park Linowy – tam mnie jeszcze nie było

W parku linowymW weekend Jaś obchodził trzecie urodziny i zamiast nudnego siedzenia przy stole zaprosił wszystkich gości na małpie figle do parku linowego. Genialny pomysł. Nikt nie musiał nas dwa razy wołać. Tym razem to my poganialiśmy rodziców żeby się pospieszyli i ruszyli swe ciężkie ciała w te pędy. Na szczęście park linowy był całkiem niedaleko, także nasze zniecierpliwienie szybko prysło niczym bańka mydlana. Każdy dostał limonkowy kask oraz wysłuchał krótkiej instrukcji bezpieczeństwa i można było ruszać zmierzyć się z przeszkodami. Na pierwszy ogień poszła Ola, za nią ja z Mają, później Madzia i na koniec dżentelmen i gospodarz w jednym Jaś. Nie muszę pisać, że zabawa była przednia bo to rozumie się samo przez się. Naszą trasę przeszłam chyba z trzydzieści osiem razy. Pozostał jedynie mały niedosyt bo tylko Ola ze względu na wzrost mogła się zmierzyć z trudniejszą trasą. Zabrakło mi całe 8 centymetrów. No cóż muszę znaleźć sposób żeby rosnąć szybciej.

Maj 23, 2016 - Maja    Brak komentarzy

Jest piknik jest zabawa

Gdzie są dziewczynyW zeszłym tygodniu tata planował atrakcje na weekend, tym razem to mama przejęła pałeczkę i wymyśliła lokalny piknik jakich wiele. Piknik jak piknik niczym nie zaskoczył, katalog atrakcji znany na pamięć, sprawdzony i przetestowany już przez ze mnie kilka razy. Ale skoro mamy dopiero początek sezonu letniego i piękną pogodę do wykorzystania a od ostatniego pikniku na którym byłam minął spory kawałek czasu to czemu nie. Kotek i motylekNa dodatek zadzwoniłam po Maję dla towarzystwa i razem w trójkę poszłyśmy lansować się na lokalnym podwórku. Jak dotarłyśmy na miejsce to piknik trwał już w najlepsze, zaprawione w boju nie traciłyśmy czasu na spacerowanie jak pawie dookoła piknikowych stoisk tylko z buta rzuciłyśmy się w wir buszowania po dostępnych atrakcjach. Jak wir to wir, miały być lody wyszła wata cukrowa. Na malowaniu buziek u Mai miał być motylek wyszedł kotek, u mnie miała być pszczółka powstał motylek. Przez cały czas świeciło słonko i grała muzyczka. Było przyjemnie i jakoś takoś odprężająco – leniwie i bezstresowo. Do domku wracałyśmy radosne i naładowane pozytywną wibracją.

Kwi 26, 2015 - Jaś, Maja, Natalka    Brak komentarzy

Jestem eko

Na wstępie zaznaczę, że śmietniki w tle zdjęcia to zabieg celowy. Fotograf wiedział co robi. A teraz przejdźmy do rzeczy. Razem z Mają i Jasiem wzięłam udział w akcji wymiany elekro-śmieci na roślinki. Zasady były proste. Przynieś pod urząd dzielnicy stare zużyte sprzęty i baterie a w nagrodę dostaniesz roślinkę. Zabrałam tacie starą maszynkę do golenia i głośniki od komputera a od mamy dostałam stary zepsuty opiekacz. Zapakowałam do torby i poprosiłam aby rodzice zawieźli mnie na miejsce zrzutu. Tam stała już wielka ciężarówka na elekro-śmiecie. Od miłego pana za swoje fanty dostałam 3 karteczki, które mogłam wymienić w namiocie na piękne roślinki. Do wyboru były małe drzewka, krzewy, iglaki, kwiatki, zioła i przyprawy. Wybór nie był łatwy ale ostatecznie zdecydowałam się na małe żółte bratki. Zamierzam teraz swoje kwiatki posadzić na balkonie, podlewać i patrzyć jak ślicznie rosną. Ale najważniejsze że jestem eko i dbam o naszą przyrodę i otoczenie w którym żyję. Nie śmiecę i świecę (przykładem).

Jestem eko

2 urodzinki – część ll

Dzisiejsza część urodzinek stała zdecydowanie pod znakiem zabawy z Olcią. Piątka i żółwik. Psotne psoty z Olą to strzał w dziesiątkę i hit dnia w jednym. Oczywiście wszystkim dziękuję za wesołe towarzystwo, za życzenia i prezenty. Jednakże proszę wybaczcie ale to wygłupy z Olą były numerem jeden. Nie znaczy to jednak, że o innych dzieciach całkowicie zapomniałam. Widziałam jak Madzia już dzielnie chodzi a Jaś szybko rośnie. Słyszałam także jak Mateusz dzielnie sobie radzi na boisku do piłki nożnej a Maja już wie kto doi krówki. Śpiewałem również wujkowi Krzyśkowi sto lat sto lat bo, co za niespodzianka, też miał urodzinki. Znowu wrażeń pełen wór, który….. niestety się porwał. Impreza trwała w najlepsze. W jednej chwili w niej istniałam a w następnej już chrapałam. Odleciałam tak jak siedziałam. Taka sytuacja. Przespałam swój tort. Podobno był z żyrafą. Żeby imprezować trzeba mieć zdrowie. Muszę potrenować bo za rok znowu urodzinki i jest możliwe, że rodzice wymyślą trzy spotkania pod rząd.

Lip 29, 2013 - Ciocia Ania, Maja, Mati, Natalka    Brak komentarzy

Wesoła zabawa

Maja zarówno w przenośni jak i na serio jest moją najbliższą psiapsiółą. W przenośni bo najczęściej się z Mają bawię, a na serio bo mieszkamy od siebie zaledwie minutkę drogi. Jako, że obydwie jesteśmy bardzo charakterne często dochodzi pomiędzy nami do małych kłótni, których przyczyną zwykle są drobnostki by nie powiedzieć wprost – głupstwa. Na szczęście nasze mamy zawsze w odpowiednim momencie, błyskawicznie wkraczają do akcji i bez ceregieli rozdzielają nas po kątach byśmy mogły spokojnie ochłonąć, po czym jak gdyby nigdy nic wracamy do punktu wyjścia i kontynuujemy przerwaną zabawę. A jak już się bawimy to robimy to na 100%, bez żadnej taryfy ulgowej, prawdziwa jazda bez trzymanki. Ubaw po pachy. Zresztą sami zobaczcie.

Puk, puk, puk ……czy to świat?

Fot: Baby Delivery by erinlee

Fot: Baby Delivery by erinlee

Po wielu dniach oczekiwania i spoglądania w kalendarz wreszcie przyszedł na świat Jaś, pierworodny synek cioci Ewelinki i wujka Krzyśka. Bocian z zawiniątkiem w dziobie miał się pojawić 10 dni temu, ale podejrzewam, że ze względu na masę utęsknionej przez rodziców paczuszki (o tym za chwilę), musiał robić częste przystanki i długo odpoczywać. Osoby, które widziały jak bocian nadlatuje relacjonowały, że ptak od ciężaru szyję miał już tak nadwyrężoną, że swoim wyglądem do złudzenia przypominał strusia ze schowaną głową w piasek. Nie będę już Was dłużej trzymać w zaciekawieniu i zdradzam że mały duży Jaś na dzień dobry ważył tylko 5 kg i miał 63 cm wzrostu. Podejrzewam, że ciocia i wujek są tym całym wyczekiwaniem bardzo zmęczeni, ale też bardzo szczęśliwi i dumni ze swojego dzidziusia. Jak trochę odpoczną i nabiorą sił to poproszę rodziców byśmy pojechali w odwiedziny do Jasia by przywitać malucha na świecie. Także nasza rodzinka powiększyła się o kolejną osóbkę a ja w niedalekiej przyszłości zyskam kolejnego towarzysza do psot i zabaw. W Kakach tworzy się całkiem niezła paczka (Mati, Ola, Madzia, Maja, Jaś i Ja), która miejmy nadzieję będzie rządzić tą wioską.

Lut 7, 2013 - Maja, Natalka, Olcia    2 komentarze

Popatrz na mnie Lambaluna

Taniec to ja mam w genach. Pytanie tylko po kim go odziedziczyłam, bo zarówno moja mama jak i tatko do mistrzów parkietu się nie zaliczają. A tutaj nie ma żadnych sztuczek. Mięciutkie nogi, rozbujane bioderka i gibkie rączki. Łapiemy rytm i podążamy za muzyką. Otwieramy się na płynącą melodię i płyniemy z nurtem.

Tymczasem kiedy ja łapałam kondycję na parkiecie, Maja która ku uciesze wszystkich postanowiła wreszcie zacząć tuptać na dwóch nogach, bacznie obserwowała moje popisy i dopingowała do pokazania coraz to nowszych figur tanecznych. Pamiętam jak jakiś rok temu byłam w identycznej sytuacji, kiedy to siedząc na kolanach u mamy podziwiałam taneczne popisy mojej siostry Oli w Przasnyszu.

Jak widać historia lubi się powtarzać i zataczać koła. A skoro o kołach mowa to może zatańczymy oberka w kółeczku. Zapraszam.

Debiutancka publikacja książkowa

Zdecydowałam się na wydanie swojej debiutanckiej książki w wersji albumowej. Poniżej przedstawiam recenzję jaka została zamieszczona na łamach nieistniejącego miesięcznika „Zuchy maluchy”.

Album „Pierwsze 400 dni podróży przez moje życie” pokazuje znane i unikalne zdjęcia autora – Natalii Stawickiej, obrazujące początkowy okres życia i szczęśliwe dorastanie. Poszczególne rozdziały opisują wszystkie etapy wieku niemowlęcego. Zatem wraz z autorem odkrywamy okres leżakowania, siedzenia, pierwsze próby przemieszczania i chodzenia, poznajemy również najbliższą rodzinę i przyjaciół autora oraz najważniejsze wydarzenia z jego życia. Interesujące krótkie opisy stanowią doskonałe uzupełnienie fotografii. Całość stanowi prawdziwą ucztę dla oczu i duszy sympatyków małej dziewczynki o imieniu Natalia.

Dziękuje Święty Mikołaju

Teraz to już wiem z całą pewnością, że byłam bardzo grzeczna w tym roku, bo w przeciwnym razie nie dostałabym takiej ilości prezentów. Opłacało się szeroko otwierać buzię przy obiadkach i spokojnie leżeć przy zmienianiu pieluszek. Wszystkie prezenty są cudowne i za wszystkie ogromnie dziękuje. Ciekawa tylko jestem skąd Mikołaj wiedział, że właśnie chcę dostać takie podarki a nie inne. Zresztą nieważne, zapewne ma jakiś tajemniczy sposób. Ale prezenty to nie wszystko. Święta to był dla mnie przede wszystkim czas rodzinnych spotkań przy pięknie ubranej i rozświetlonej choince, łamanie opłatkiem, śpiewanie kolęd i wspólne biesiadowanie. Odwiedziłam także z rodzicami żłobek Pana Jezusa, przy którym było tyle różnych zwierzątek, że na oczy w życiu tyle jeszcze nie widziałam. Wieczorem była kolejna atrakcja. Korzystając z odrobiny śniegu, który ostał się w babcinym ogródku rodzice urządzili mi i Olci mini kulig na sankach przy ślicznie rozświetlonym reniferze Świętego Mikołaja. Ale jak mówią starzy górale z nad morza – „Święta, święta i po świętach”. Czas wracać do codziennych domowych obowiązków i hurra, nowych zabawek. Serduszko naładowałam ciepłem wigilijnego ogniska, także w tą dzisiejszą brzydką pogodę wcale mi nie jest zimno, wręcz przeciwnie jestem rozgrzana w środku do czerwoności. Święta Bożego Narodzenia to mocna rzecz.

Gru 12, 2012 - Maja, Natalka    Brak komentarzy

Maja to moja najlepsza kumpela

Co tu dużo opowiadać, Maja to moja najlepsza psiapsióła i tyle w temacie. Gdy brzydka pogoda, gdy wstrętna kaszka na stole, gdy godzina 12 i tatko w pracy to jakoś to wszystko można przetrzymać bo wiem, że zawsze mogę iść do Mai by razem się pobawić. Albo to Majka wpada do mnie z niezapowiedzianą wizytą i również jest bombowo. Ważne by wspólnie spędzać czas bo wtedy jest o wiele weselej i czasami od śmiechu to aż brzuszek boli. I tak będziemy trzymać. Zabawa ponad wszystko. Razem odkryjemy nowe nieznane obszary radości. Zawsze jesteśmy gotowe. Spakujemy tylko MajaNatki i ruszamy w drogę. Jak słusznie powiedział kiedyś sławny nieznany pisarz – takie jak my dwie to nie ma ani jednej.

Strony:12»