Browsing "Maja"

Mała przyjemna epidemia

Nie ma chyba osoby na świecie, która nie lubi obchodzić urodzin. W sobotę swoje święto miał dziadek Marian, który jak się domyślam ma więcej lat niż ja swoich zabawek a cieszył się z odwiedzin naszej rodzinki jakby nas zobaczył po raz pierwszy od dłuższego czasu. Z kolei, w niedzielę, pierwsze urodzinki obchodziła moja siostra Maja, którą widuję praktycznie codziennie, także można rzec, że jesteśmy jak stare znajome i w tym przypadku również solenizantka radowała się niezmiernie na mój widok. Jak widać radość nie zna granic, potrafi dopaść każdego znienacka jak katar. Szczególnie zaraźliwa jest w okresie urodzin. Atakuje stadami i zaraża wszystkich wokół bez wyjątku. Taka mała przyjemna epidemia. Ciekawe czy również jak katar trzyma tydzień i nie chce opuścić człowieka. Do głównych objawów należy zaliczyć radosną buzię, śmiejące się oczy, pogodny wyraz twarzy i częste napady śmiechu.  Zadzwonię za parę dni do dziadka i odwiedzę siostrę by sprawdzić jak sobie radzą z epidemią. Co do mojej osoby to epidemia radości trzyma mnie nadal. I dobrze niech mnie jeszcze trochę potrzyma. Kto ma niedługo urodziny niech uważa, epidemia atakuje.

Lis 19, 2012 - Maja, Natalka    1 Komentarz

Zuch i mama

Z ręką na serduchu i z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że pomagam rodzicom w pracach domowych. Zostałam mianowana na głównego wyrzuczacza zbędnych opakowań i ogryzków do kosza na śmieci. Funkcja jest bajecznie prosta. Tato wyciąga do mnie rękę w której trzyma pustą torebkę i woła – Natalko proszę wyrzuć do kosza – w te pędy lecę po śmiecia i w linii prostej udaję się w okolice kosza do śmieci, gdzie mama już czeka by otworzyć mi drzwi pod zlewem, a ja celnym rzutem pozbywam się odpadka i wracam do zabawy. Na koncie mam już trzy wyrzucone śmieci i ani jednej pomyłki. Taki ze mnie zuch.

Wczoraj odwiedziła mnie moja młodsza siostrzyczka Maja. Widujemy się praktycznie codziennie i można zaryzykować stwierdzenie, że dorastamy razem obok siebie jak dwie poskręcane liany w buszu. Także, w odwiedzinach nie było by nic niezwykłego, gdyby nie jeden drobny malutki fakt. A mianowicie, postanowiłam że pobawię się z Majunią w mamę i córkę. Oczywiście ja byłam mamą bo jestem starsza i rzecz jasna więcej wiem o życiu. Mai jak łatwo zgadnąć przypadła rola córki. Już zaraz na samym początku zabawy okazało się, że moja córeczka jest trochę zmęczona i najwyraźniej chce pospać z godzinkę. I w tym momencie puściły mi wodze fantazji. A może do zabawy wykorzystać moją spacerówkę dla lalek. Czemu by nie, powinno się udać. Poprosiłam mamę z ciocią Anią by pomogły mi usadowić Maję w wózeczku, a sama podreptałam do sterów gotowa do spaceru. Ale było oklasków i wiwatów gdy woziłam swoją siostrzyczkę-córeczkę po pokoju. O spaniu można było zapomnieć. Ale przecież to była zabawa i śmiechu było co niemiara.

 

Paź 16, 2012 - Maja, Mati, Natalka, Olcia    Brak komentarzy

Zapowiedziana wizyta u Oli

W ostatni weekend bawiłam się na małej urodzinowej imprezce u Oli. Starsza siostrzyczka ma dużo śmiesznych zabawek, które oczywiście musiałam wypróbować, bo inaczej przecież nie byłam bym sobą. Co więcej, Ola mieszka w ogromnym domu, gdzie miejsca do biegania jest mnóstwo. Normalnie hasałam aż się spociłam. Myślałam, że wszystkie kąty mam już zaliczone, gdy okazało się, że drugie tyle powierzchni do tuptania jest na pięterku. Musiałam trochę odpocząć. W międzyczasie wniesiono tort. I tutaj mała konsternacja. Jak kilka dni temu rodzice wnosili mi urodzinowe ciacho to świeciła się jedna świeczka i u Oli, która skończyła 3 latka, też była jedna świeczka. Dobrze pamiętam jak tatko tłumaczył, że co roczek na torcie jest tyle świeczek ile latek się kończy. Coś mi tu tatko kręci. Będzie się gęsto tłumaczył, że wprowadza mnie w błąd i oszukuje. Oj nie ładnie, nie ładnie.

Paź 12, 2012 - Maja, Natalka    1 Komentarz

Posiedzenie na najwyższym szczeblu

Zgodnie z oczekiwaniami na posiedzenie partyjne zwołane na dzień 8 października 2012 w sali zebrań PIS-u (Pampesy i Smoczki) przybyli wszyscy najważniejsi posłowie reprezentujący wspomniane ugrupowanie. Obrady zaczęły punktualnie o godzinie 10:30 według ustalonego wcześniej porządku dziennego. Na początku odbyło się głosowanie dotyczące powołania komisji śledczej w sprawie rzekomego schowania przez osoby do tego niepowołane plastikowej butelki napoju SPRITE napełnionego mniej więcej do napisu cytuje „..orzeźwiający..”. Głosowało 3 posłów, większość bezwzględna wynosiła 2 posłów, za głosowało 3, przeciw 0 posłów, od głosu wstrzymało się 0 posłów. Uchwała ws. powołania komisji śledczej została podjęta. W przerwie obrad poproszona o komentarz w sprawie komisji śledczej posłanka Maja powiedziała – To skandal, że nam ciekawym świata zabiera się z przed nosa obiekty, które na pewno przyczynią się do naszego wzrostu intelektualnego, co więcej pozwolą nam lepiej poznać otaczające nas środowisko i procesy w nim zachodzące. Jestem wysoce zadowolona, że komisja zostanie powołana i osoby stojące za tą oburzającą niesprawiedliwością zostaną odnalezione i mam głęboką nadzieję przykładnie ukarane. Po wznowieniu obrad zajęto się nowelizacją ustawy o zasypianiu. Posłowie PIS-u, na czele z posłanką Natalią, z partyjnej mównicy otwarcie domagali się zmian w ustawie argumentując, że stałe, narzucane odgórnie godziny zasypiania są dalece krzywdzące. Wybór godziny i czasu zasypiania powinien należeć do osoby zainteresowanej. Badania naukowe pokazują, że zmuszanie do zaśnięcia ma więcej skutków ubocznych niż efektów pozytywnych. Apeluje dajmy się młodym zmęczyć, dajmy poczuć się im sennym, pozwólmy im słaniając się na nogach lub ledwie raczkując dopaść do łóżeczka i samoistnie zapaść w sen. Swoim wystąpieniem posłanka Natalia wzbudziła długą dyskusję, która praktycznie przesądziła o przesunięciu kolejnych punktów obrad na następne posiedzenie. W kuluarach udało nam się jeszcze poprosić spieszącą się do wyjścia, posłankę Basię o kilka słów podsumowania debaty o ustawie o zasypianiu. – Dla obecnej ekipy rządzącej to będzie prawdziwe wyzwanie, aby na drodze kompromisu uwzględniającego argumenty wszystkich strony znaleźć salomonowe rozwiązanie tego problemu. Pomimo tego, że jak wszyscy zdajemy sobie sprawę, prace nad nowelizacją ustawy kroczyć będą powoli, nie załamujmy rąk i wierzmy że uda nam się wypracować najlepszą ścieżkę, która zadowoli większość. Nie mówię wszystkich bo jak zawsze znajdzie się ktoś kto będzie nas krytykował.

Oficjalne zakończenie wakacji

Wszystko co dobre szybko się kończy. Tegoroczne wakacje uznaje oficjalnie za zakończone. Ostatni dzień rodzinnego urlopu spędziliśmy u Pana Fryderyka Chopina w jego dworku w Żelazowej Woli. Pan Chopin był bardzo towarzyski i wszystkim gościom spacerującym po pięknym kolorowym parku grał na fortepianie. Uważam, że wakacje zamknęliśmy z klasą i fasonem. Już za rok kolejne. Ciekawe gdzie tym razem nas los poniesie. Papa wakacje papa.

Sesja foto

Mam, mam, mam. W końcu się doczekałam. Długo to trwało, ale warto było czekać. Jestem taka podekscytowana, że nie wiem co napisać. Normalnie emocje nie pozwalają mi się skupić. Na całym ciele mam gęsią skórkę, a uśmiech szerzy się od ucha do ucha. Po miesiącu czekania ciocia Ewelinka i wujek Krzysiek nareszcie dostali od sympatycznej Pani fotograf zdjęcia z plenerowej sesji ślubnej. Moje podniecenie bierze się stąd, że na tą sesję zostałam oficjalnie zaproszona i miałam w niej malutki epizod. Takie samo zaproszenie dostała również Majusia i moi rodzice. Pamiętam jak dziś; zdjęcia były robione na warszawskiej Starówce i okolicach, ciepłym letnim wieczorem, w cudownej magicznej atmosferze. Zaciekawieni przechodnie uśmiechali się do nas przyjaźnie, a Państwo Młodzi będąc w doskonałych nastrojach, świetnie się bawili pozując w romantycznych i śmiesznych pozach do pamiątkowych fotek. Niesamowita zabawa uczestniczyć w takiej sesji.  Jak będę już dorosła to chyba zostanę modelką. Jeszcze tego nie wiem na pewno, ale muszę poważnie rozważyć taką ewentualność. Myślicie, że się nadaję do tej roli?

PS. Dla głodnych wrażeń przesyłam odnośnik do fantastycznych fotek całej sesji Młodej Pary – Sesja plenerowa cioci i wujka

Lekki falstart

W zeszłym tygodniu całą rodzinką pełni nadziei na dobrą imprezę i radośni pojechaliśmy do cioci Ewelinki i wujka Krzyśka na ich ślub i wesele. Miało być tak zabawnie. Byłam taka podekscytowana i ciekawska. Tak mi mama opowiadała co się tam będzie działo. A zła burza pokrzyżowała mi szyki.

Wszystko było zaplanowane. Miałam planowo iść z tatą na spacerek by się wyspać i być gotowa na pełny wrażeń wieczór, aż tu nagle oberwanie chmury, błyskawice i wiatr.  No i zostałam w domku, a tam przygotowania pełną parą, więc gwar, harmider i zamieszanie. Malowanie, przebieranie, dmuchanie balonów, prasowanie, przyjazd fotografa i kamerzysty. Tyle rzeczy do zobaczenia, że spać się nie chciało. Tylko, że jestem malutka i natury nie oszukam. Sen przyszedł w kościele a ja nadal spać nie chciałam. Chicho do niego gadam idź sobie śnie, idź. A on stoi i w oczy zagląda. To ja oczki przecieram by go wygnać, a on mi wskakuje do buzi i ziewam. Nie mogłam sobie dać rady i się popłakałam. Na weselu to samo, drę się uciekaj śnie ja chce się bawić, ale on głuchy, obok stoi i na mnie czeka. W końcu rodzice odprowadzili mnie do łóżeczka. Powiedzieli, że jeszcze przede mną będą kolejne śluby i wesela. Pocieszona tym faktem szybko zasnęłam.

Na Poprawinach wszystko już było w porządku. Spotkałam się z dalszą rodzinką. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle braci i siostrzyczek. Zrobiłam sobie fotkę z Państwem Młodym (w nawiasie wam powiem, że w kościele wyglądali cudownie). Nie omieszkałam także trochę poćwiczyć nauki chodzenia, ale o tym innym razem.

Weekend w Kakach Mroczkach

Serwus!!!

Tym razem pojechałam z rodzicami w odwiedziny na wieś do Kak. Pogoda na szczęście dopisała i w związku z tym całe dwa dni przebawiłam się na dworzu. Miodzio. Wrażeń było bez liku. Nie wiem czy wszystkie spamiętam, bo tyle ich było, ale po kolei:

Mama pokazała mi kurki ko-ko. Takie małe ptaszki co biegają krzywo na dwóch nózkach i bujają się przy tym na boki,

Tato znalazł malutkiego kotka miau-miau, który pazurki już miał,

Spałam i chrapałam w lesie z Tatą,

Siedziałam na kamieniu i podziawiałam świat tak jak Mama gdy była mała. Długo bym tak nie wytrzymała, trochę nudno,

Buszowałam w zbożu,

Zbierałam stokrotki i chabry na polu oraz bawiłam się szyszkami w lesie.

Rety, rety, ale tego było. Nie ochłonęłam jeszcze po tym wyjeździe a już nie mogę się doczekać kolejnej wycieczki. Tylko gdzie to będzie. Odkrywanie świata jest takie ekscytujące.

Cze 4, 2012 - Julka Kulka, Maja, Mati, Natalka, Olcia    2 komentarze

Rodzeństwo

Hejka hejka!!!

Przedstawiam swoje rodzeństwo. Ten dżentelmen po prawej to mój brat Mateusz.

Niezły z niego urwis, ale nikt nie potrafi mnie tak rozśmieszyć jak on. Wygłupy z Matim są pierwsza klasa.

 

  Po lewej stronie moja siostrzyczka Julka Kulka. Fajna z niej kobitka a jaka wygadana. Ma 2 latka a już potrafi gadać na każdy temat i to po 3 zdania.

Ma fajnego pieska Mambika, ale trochę się go boję. Jak urosnę tak jak Julka to już się nie będę bała.

 

A to moja druga siostrzyczka Olcia. Cały czas jest uśmiechnięta i świetnie tańczy. Robi takie ługi-bugi, że aż miło.

Jak się dowiem do czego służą nogi i jak z nich korzystać to poproszę Olcię o kilka lekcji tańca.

A to moja młodsza siostrzyczka Maja. Majusia jest 2 miesiące młodsza ode mnie ale szybko się uczy i umie prawie to samo co ja. Jak spokojna i grzeczna jak aniołek.

Ja to bym tak nie mogła, jakbym trochę nie pomarudziła to bym nie była sobą.

Takie fajne mam rodzeństwo, a bocianki już są w drodze i niosą kolejną dwójkę do paczki. Rośniemy w siłę. Siema.

 

Strony:«12