Browsing "Natalka"
Maj 29, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Imprezowy maj 

W mojej rodzinie maj to pasmo imprez rodzinnych. Każdy tydzień usiany jest okazją do celebrowania. Imieniny, urodziny, rocznice ślubu, Dzień Matki i jakby tego było mało to dorzucono jeszcze chrzciny. A za rok, dwa lub pięć dojdą jeszcze komunie. Każdy weekend przy rodzinnym stole. Oczywiście to super spędzać czas z najbliższymi ale czemu zawsze trzeba jeść i pić. Dlaczego nie można umówić się na spacer w parku albo piknik w lesie. To by były dopiero urodziny. Żeby chociaż tak raz złamać tradycję i zrobić coś zupełnie nowego, szalonego, nie z tej planety. Ale żeby nie było wszystkim solenizantom życzę sto lat i lat sto. Wnoszę toast bezalkoholowym truskawkowym szampanem za pomyślność wszystkich majowych celebrytów. Niech Ich życie będzie radosne jak skoki na trampolinie. Do dna.   

Maj 23, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Jak to robią na dalekim wschodzie

Proces spożywania posiłków odbywa się przeważanie za pomocą sztućców lub rąk albo mieszając oba sposoby jednocześnie. Tak nas uczą od małego. Ale okazuje się, że są kraje gdzie na widelec patrzą jak na wynalazek nie z tego świata. Wyobraźcie sobie, że na dalekim wschodzie do jedzenia wykorzystuje się drewniane pałeczki. A z samego jedzenia można zrobić prawdziwą sztukę. Dla mnie już sama umiejętność zjedzenia czegokolwiek za pomocą pałeczek to sztuka, ale prawdziwa sztuka to pokaz eleganckiego posługiwania się dwoma pałeczkami przy spożywaniu np. makaronu. Kiedy chcesz zjeść coś pałeczkami to droga od talerza do ust staje się nagle trzy razy dłuższa. Pożywienie w okamgnieniu dostaje nóg i zanim capniesz je zębami zdąży uciec z powrotem na talerz lub skryje się w fałdach bluzki lub spodni. Jeśli jesz do towarzystwa to pikuś, możesz się pobawić z kluską w kotka i myszkę. Ale kiedy jesteś głodny, burczy w brzuchu a jedzenie masz przed oczami i nie możesz doprowadzić go do buzi to istna masakra. Takie buty. Najlepsze jest jednak to, że są ludzie (widziałam na własne oczy) którzy potrafią zjeść szybciej obiad pałeczkami niż ja widelcem. Szacunek.

   

Maj 19, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Szkoła podstawowa nr 4 w Ursusie

To już postanowione. Idę do szkoły. Do klasy zerowej, ale do szkoły. Z jednej strony bardzo się cieszę, a z drugiej bardzo się smucę. Szalenie lubię swoje przedszkole. Pomarańczowa Ciuchcia dała i cały czas daję mi dużo radości z poznawania świata. Szkoda wysiadać z tego szalonego pociągu odkrywającego nieznane. Ale nie da rady wiecznie być przedszkolakiem. Życie to nie tylko zabawa ale także nauka. Trudne wybory. Odpowiedzialność. Żartuję. Trzeba iść do przodu, ale bez przesady. Szkoła to nowe znajomości, nowe przyjaźnie, nowe otoczenie, nowe przygody. W szkole również czeka mnie zabawa, tylko taka bardziej na serio. To już nie będzie bajka, to będzie film animowany. Wstęp do czegoś poważnego.   

Maj 15, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Dumny jak paw

Pawia widziałam na żywo już kilka razy, ale w sobotę miałam okazję po raz pierwszy zobaczyć tego pięknego ptaka w pełnej krasie i anturażu. Wszystko co napisano na temat przysłowia „dumny jak paw” to 100% prawdy. Podpisuję się pod tym rękoma, nogami i rękoma zaklepuje po raz wtóry.

Sytuacja była całkowicie normalna. Łazienki królewskie. Sobotnie popołudnie. Spory tłum spacerujący w okolicach Pałacu na Wodzie korzystający ze słonka i ładnej pogody. I nagle pojawia się on, Paw, we własnej osobie. Najpierw powoli, niespiesznie zaznacza swoją obecność, dostojnie krocząc wśród ludzi. Bacznie obserwuje otoczenie jakby liczył publikę. Kiedy stwierdził, że zebrała się odpowiednia ilość widzów wkracza do akcji. Wydaje okrzyk i rozkłada pióropusz. Wystarczy chwila by Pałac na Wodzie wypełniło echo westchnień zachwytu. Paw jest nieziemsko piękny. Publiczność rzuca wszystko by chwycić za komórki i aparaty. Niczym paparazzi podążają za ptakiem znacząc swój ślad błyskiem fleszy i klikaniem migawek. Paw wyraźnie żyje chwilą. Puszy się, pozuje, obraca w każdą stronę niczym gwiazda na czerwonym dywanie. Czas fotoreporterów trwa. Wyraźnie widać, że ptak jest w swoim żywiole i nie chce by sesja dobiegła końca. Ośmielona widownia łamie niewidzialną barierę i  zaczyna pozować razem z pawiem. Zaczynają  się selfi na fejsa w ilościach hurtowych. Chwilę później kontakt z ptakiem staje się na tyle bliski, że jeszcze moment a paw zacznie rozdawać autografy i brać dzieci na kolana. Niesamowite piękno i pycha. Duma aż do przesady. Świat zwierząt jest niesamowity.          

Maj 12, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Gwiazda

Uparłam się, że nauczę się robić gwiazdę. Powyższa figura, szalenie widowiskowa, ogromnie przyda mi się do wszelakich kroków tanecznych drugiego i trzeciego stopnia. Tak mówi nasza pani od lekcji tańca. A ja panią słucham i jestem ambitna. Na tańce chodzę już ponad miesiąc i mam mały sukces. Na zajęciach dostałam pochwałę, że jestem bardzo dokładna i zostałam przesunięta z trzeciego do drugiego rzędu. Dlatego muszę pani jeszcze bardziej się przypodobać i pokazać, że robić gwiazdę również się nauczę. Na razie idzie mi koszmarnie. Poza zapamiętaniem układu rąk i nóg do ewolucji to nie ma się czym chwalić. Moja gwiazda bardziej przypomina obrót żółwia w skorupie na lodzie. Ale od czegoś jednak trzeba zacząć. Tato powiedział, że pływania także musiałam się uczyć od zera i teraz już prawie śmigam i z gwiazdą, jak się nie poddam, będzie tak samo. No cóż. Trzeba ćwiczyć i uzbroić się w cierpliwość. Na koniec aby mnie pocieszyć tato, poprosił abym położyła się na podłodze i szeroko rozłożyła kończyny. Następnie tato zaczął mnie obracać w kółko przy okazji froterując parkiet i dodał…„może gwiazdy jeszcze nie umiesz, ale rozgwiazdę wykonujesz doskonale”. Smutek wyparował.      

Maj 10, 2017 - Natalka    1 Komentarz

Pierwszy występ taneczny

TADAM!!! Stało się. Wraz z moją przedszkolną grupą taneczną wzięłam udział w między-przedszkolnym konkursie tańca. Pod opieką pani Gosi nauczyliśmy się prawdziwego układu tanecznego i wystąpiliśmy na prawdziwej scenie (w Domu kultury „Arsus„) przed prawdziwą, żywą publicznością. Pierwsza część naszego układu tanecznego czerpała inspirację z teledysku Michela Jacksona „Smooth Criminal”,  a druga część to żywe i skoczne rytmy salsy. Kostiumy też pożyczyliśmy od Michela. Mam nadzieję, że się nie obrazi z tego powodu. Występ został bardzo ciepło przyjęty i całą pewnością wyróżniał się na tle innych grup tanecznych. Otrzymane brawa i oklaski, błyski fleszy i ogólny aplauz to była nasza chwila chwały i nagroda za dwa miesiące ciężkiej pracy. Wszyscy byliśmy bardzo szczęśliwi bo poczuliśmy, że udało się zrobić coś wielkiego. Coś co należy koniecznie powtórzyć. Zresztą taniec porwał mnie już jakiś czas temu i dobrze mi z tym. Ja bankowo tanecznie nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

 

Maj 6, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Pola Mokotowskie

Warszawa słynie z parków i terenów zielonych. W kilku a nawet w kilkunastu już byłam. Czas poznać następne. Dzisiaj padło na Pola Mokotowskie. Do rekreacji zaprosiłam Maję i razem wypróbowałyśmy co park ma do zaoferowania. A ma sporo. Park jest duży, zadbany, tętniący życiem i zachęcający do aktywności fizycznej. Pełno jest tras, ścieżek i dróżek po których aż się prosi aby pobiec lub przejechać rowerkiem. Jest kilka placów zabaw, dużo wody poprowadzonej krętymi korytarzami udanie imitującymi rzekę, a w centralnej części parku jest ogromna sadzawka z fontannami. Wszystko razem sprawia, że Pola Mokotowskie to kapitalne miejsce na weekendowy piknik i dzień na świeżym powietrzu. Końcowa rekomendacja na piątkę z plusem.

 

Maj 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Majówka – plan B

W piątek wieczorem, na plenarnym zebraniu rodzinnym, w związku z niepewną pogodą, została podjęta jednogłośna decyzja, że na majówkę realizujemy plan B i jedziemy do Kaków Mroczków. Dodatkowo obiecaliśmy sobie, że nie będziemy siedzieć w domu tylko korzystamy z okolicznych atrakcji pełną parą. I tak w sobotę odbyła się dwugodzinna pieszo-rowerowa wycieczka po lesie. Tacie na komórce wyszło ponad 5,5 kilometra po leśnych duktach i ścieżkach. Tak się dotleniłam, że nawet poobiednie bąki pachniały igliwiem. Niedziela stała pod znakiem atrakcji wodnych na basenie. Pokazałam rodzicom jak się pływa, nurkuje i skacze na bombę. Wszyscy zgodnie uznali, że delfinkiem jestem już nie tylko z nazwy. Za to poniedziałkowy ranek spędziłam w siodle, a wieczór na drzewach. Najpierw pojechaliśmy do pobliskiej stadniny, za przejażdżkę konną na ślicznym koniku huculskim przekupionym chrupiącą marchewką, a tuż przed zachodem słońca zmagałam się z pomarańczową trasą w parku linowym Gibon. To była najtrudniejsza trasa z jaką miałam do tej pory styczność i ku mojej wielkiej radości zaliczona na piątkę. Wtorek to powrót do domu i aktywny spacer po Warszawie. Punkt pierwszy – lody na Starówce, następnie kozacki plac zabaw na skarpie wiślanej, wycieczka rowerowa rowerkiem veturilo dookoła parku fontann i na zakończenie jazda na rolkach promenadą nad Wisłą. W środę planowany jest odpoczynek od odpoczynku. Plan B okazał się Bardzo doBry. 

       

Kwi 27, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Kiedy będzie cieplej

Kiedy do diaska będzie cieplej? Ile można czekać na słoneczko i poprawę pogody? Każdy dzień taki sam, zimno, wietrznie, pochmurnie i mokro. Chciałoby się już cały dzień spędzać na dworze bez obawy o katar i przeziębienie. I tak będę marudzić cały wpis na aurę, bo mam już tego serdecznie dosyć. Rolki leżą, rower leży, na hulajnodze bez czapki i rękawiczek nie wychodź. Spacer z i do przedszkola to przemykanie i ucieczka od zimna. Wyszłam wczoraj na dwór w kaloszach poszukać ślimaków, ale tato już nie chciał bo wolał kanapę i ciepła herbatę. Znalazłam jednego winniczka i wzięłam na balkon. Był bardzo ciekawski i podglądał przez szybę jak gramy w gry planszowe. Taka rozrywka. 

Kwi 24, 2017 - Natalka    2 komentarze

Udane wyjście na nieciekawą sztukę

Babcia Mariola zaprosiła swoje wnuczki w sobotę na nockę, a następnego dnia po śniadanku do teatru na sztukę połączoną z obiadkiem gdzieś na mieście. Dodatkowo, do zabawy w niedzielę przyłączyła się jeszcze ciocia Monika. Plan jak marzenie. Wypad musiał się udać i udał się w istocie.  Z jednym małym minusem. Sztuka była mało ciekawa i przeznaczona dla maluchów. To zdecydowanie obrażało moją i Julki inteligencję. Pomimo starań oraz zachęt nie mogłyśmy się przełamać i zacząć czerpać przyjemności z obcowania ze sztuką, chociaż raczej powinnam napisać sztuczką lub sztuteczką. Za to Ignaś był wniebowzięty. Jak to się stało, że kakao się wylało. Prosta matematyka. Ignaś jest młodszy, a my z Julką starsze. Babcia wyciągnęła średnią i znalazła sztukę właśnie z tego przedziału. Dla Ignasia to był strzał w „10”, ale nas, dorosłych kobitek, przedstawienia dziecięce już nie interesują. My potrzebujemy fabuły, aktorstwa i innych fajerwerków. Muzyczne improwizacje to już nie nasza bajka. Niemniej jednak wielkie buziaki dla babci za inicjatywę i świetny rodzinny wypad. Powtórka mile widziana.   

Strony:«1234567...64»