Browsing "Natalka"
Mar 19, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Weekend bez fajerwerków

Raz na jakiś czas trafia się weekend bez większych atrakcji. Ot taki kanapowy rejs na przeczekanie. Nasza łajba obita pluszem dryfowała od półwyspu Piątek, przez cieśninę Sobota, aż do portu w Niedzieli. Oczywiście co jakiś czas przybijaliśmy do przystani by się posilić i rozprostować kości, ale generalnie to nie schodziliśmy ze statku grzejąc się pod kocem, oglądając telewizję i grając w gry planszowe. Podczas jednego z postoi odwiedziliśmy nawet miejscowy teatrzyk, który przedstawił nie znaną mi dotąd bliżej historię „Kota w butach”. Spektakl nie wzbudził większego entuzjazmu. Zbyt dziecinny a przez to trochę nudny. Era wycieczek do domów kultury na teatrzyki dla dzieci chyba powoli dobiega końca. I tak bez większych przygód dobiliśmy do brzegu by zmierzyć się z nowym tygodniem. Zobaczymy co teraz się wydarzy. 

Mar 15, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Nowy krążownik chodników

Od wczoraj jestem szczęśliwą posiadaczką nowego krążownika chodników. Właściwie rowerek miałam dostać już tydzień temu, ale okazało się że sklep internetowy w którym zamówiono towar, nie ma już biało-niebieskich okazów i w zamian zaproponował do wyboru inną kolorystykę. Wybrałam fioletową strzałę, a co ciekawe kurier przywiózł biało-różowy okaz. Dziwna praktyka, ale nie marudziłam bo i ten rowerek przypadł mi do gustu. Oczywiście musiałam od razu go wypróbować. Co z tego, że było dwudziesta wieczorem i że było już ciemno i chłodno. Kilka kółek w świetle osiedlowych latarni to był obowiązek. Rowerek jeździ jak marzenie. Wygoda i komfort pierwsza klasa. 6 sekund do setki….to znaczy do dziesiątki. Najlepsze jest, że ma aż 6 przerzutek od najszybszej wyścigowej do najwolniejszej do kręcenia pod górki. Dodatkowo 2 hamulce, wygodne siodełko i donośny dzwonek. Na razie mam mały problem z wsiadaniem i zsiadaniem ale myślę, że szybko to opanuje. I wszystko było by cacy gdyby nie ta pogoda, a właściwie jej brak. Dzięki tej kapryśnej aurze weekendowa wycieczka rowerowa po okolicy stoi pod znakiem zapytania. Wrrrrr. 

Mar 10, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Rekolekcje

Od środy, moja klasa 0B chodziła na rekolekcje czyli takie spotkania w kościele które mają nas przybliżyć do Pana Jezusa. Zazwyczaj do kościoła wędrujemy całą rodzinką, po śniadanku, w niedzielę na Mszę Świętą. I traktuje to raczej jako obowiązek a nie przyjemność. Także jak się dowiedziałam, że teraz będę przez całe trzy dni chodzić do kościoła to humor mi opadł jak psu język po gonitwie za kotem. Ale nie było tak źle jak myślałam. Co prawda nie było również tak dobrze jak u pani Oli na zajęciach szkolnych ale trzeba uczciwie powiedzieć, że ksiądz dawał radę. Było przede wszystkim wesoło. Śpiewaliśmy dużo piosenek, które wpadały w ucho i towarzyszyły mi w głowie do końca dnia, ksiądz trochę opowiadał, zadawał pytania, było ciekawie i przyjaźnie. Nawet mama dała się namówić i na piątek wzięła urlop w pracy by towarzyszyć nam w kościele. Zapowiadała się wielka nuda, a wyszło miłe zaskoczenie. Rekolekcje dostaję ode mnie małego plusa.    

Mar 6, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Czytam sobie – poziom 3

Zdobyłam najwyższy szczyt w czytaniu. Od deski do deski przeczytałam całą książkę z serii Czytam sobie – poziom 3. Do zdobycia tytułu wybrałam opowiadanie „Rok z kocicą Izabelą”. Całe 12 rozdziałów i niemal 60 stron. Ale najlepsze jest to, że zdecydowaną większość książki przeczytałam w autobusie w drodze do i z teatru. Siedziałam sobie na siedzeniu, za oknem zmieniały się przystanki a ja pochłaniałam historię kartka za kartką. Opowiadanie dokończyłam następnego dnia rano przed śniadaniem. Teraz mogę już oficjalnie się chwalić, że potrafię czytać. Fanfary. Dyplomy. Medale. Oczywiście nie poprzestanę na laurach i wkrótce znów odwiedzę bibliotekę po kolejną książkę z trzeciego poziomu. Tylko musi być ciekawa i dla dziewczynek.

Mar 2, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Wagary z babcią

Jeszcze na dobre nie zaczęłam chodzić do szkoły a już poszłam na wagary. A to wszystko za sprawą babci Marioli, która namówiła mnie na to jakże kuszące przewinienie. I tak zamiast na lekcję poszłyśmy do kina na pszczółkę Maję. Jakie było moje zaskoczenie, gdy okazało się że cała sala kinowa jest dla nas. Pełen komfort i wygoda. Pięć minut w tym rzędzie, pięć minut w tamtym. Szaleństwo. Później z babcią doszłyśmy do wniosku, że nie mogło być inaczej skoro wszystkie dzieci są w szkole i tylko my na wagarach. Po kinie, by kontynuować jakże miły ranek, poszłyśmy do kawiarni na rurkę z bitą śmietaną, do księgarni na małe książkowe zakupy i do mięsnego ale nie wiem dlaczego. Na koniec zmęczone szwendaniem się po mieście odwiedziłyśmy wujka McDonalda by posilić się frytkami i kawałkami kurczaka. Wagary to wspaniała rzecz i chętnie wpisałabym je na stałe do grafika, ale wiem, że jest generalnie zakazana i może mieć przykre konsekwencje, np. uwagę w zeszycie dla rodziców. A tego bardzo bym chciała uniknąć.

Lut 28, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Stanie na głowie

Nie ma się czego dziwić. Skoro posyła się córkę na zajęcia z akrobatyki to wcześniej czy później musi przyjść taki moment, że wasza pociecha będzie przyjmować niezwykłe pozycje. Dzisiaj prezentuje stanie na głowie. Jeśli weźmie się pod uwagę, że chodzimy na dwóch nogach to stanie na głowie wydaje się stosunkowo łatwą pozycją, gdyż tutaj mamy aż trzy punkty podparcia: dwie ręce i głowę. Jedyny problem to jak wyeksportować nogi do góry. Na razie stoję przy ścianie, ale jak nabiorę pewności to stanę na głowie na środku pokoju i będę tak stać aż mi się znudzi. Podobno taka pozycja jest dobra na krążenie, dotlenia mózg i przywraca wewnętrzną harmonię. Nic tylko ćwiczyć, stać i zdrową być.  

Lut 25, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Budzik, który dzwoni ale nie działa

Dostałam od Mikołaja pod choinkę budzik. Taki zwykły budzik w starym typie. Ma ładne kolory, cztery wskazówki, duże wyraźne cyferki i robi to co do niego należy czyli dzwoni. Dzwoni ale nie budzi. To znaczy budzi ale nie mnie. Zilustruję to poniższym przykładem. Wczoraj wieczorem bawiłam się budzikiem z koleżanką. Jak się okazało przypadkowo ustawiliśmy budzenie na 23:40 w nocy. Budzik po zabawie odłożyłam na parapet zaraz nad łóżkiem od strony gdzie trzymam głowę. O całej sprawie oczywiście zapomniałam. Poszłam spać niczego nie świadoma. I niczego nieświadoma się obudziłam. Budzik zadzwonił o 23:42 (chińska precyzja). Dzwonił na tyle głośno i skutecznie, że śpiący w sąsiednim pokoju rodzice obudzili się bez trudu. Po mniej więcej 30 sekundach mama postanowiła przejść się do mojego pokoju w dwóch celach. Po pierwsze zwrócić mi uwagę, że noc służy do spania a nie do zabawy, a po drugie wyłączyć ten do diaska dzwoniący budzik. Co się okazało. Ja spałam niewzruszona, a budzik już prawie dostał wścieklizny. Dzwonił i trząsł się jednocześnie jak szalony. Mama pospiesznie wzięła budzik na ręce i uspokoiła. O całym zajściu dowiedziałam się rano, kiedy wstałam wyspana i radosna. Także posiadam unikatowy egzemplarz budzika, który dzwoni ale nie działa. 

Lut 21, 2018 - Natalka    Brak komentarzy

Fabryka Krówek

Ten kto wpadł na wycieczkę szkolną do fabryki krówek powinien dostać nagrodę Nobla. Uwielbiam takie słodkie wycieczki. Oprócz tego, że poznajesz sekretny przepis na pyszne cukierki to możesz jeszcze zupełnie bezkarnie opychać się słodyczami, prawie że do bólu. Krówki to przede wszystkim mleko, cukier i masło oraz dwa tajemnicze składniki, które obiecaliśmy, że nie zdradzimy. Ja tajemnicy umiem dochować, także nawet nie próbujcie pytać. Ale najśmieszniejsze było to, że podczas zwiedzania fabryki było cicho jak makiem zasiał, a to z jednej prostej przyczyny. Wszystkie dzieci miały posklejane buzie ciągutkami – mordosklejkami. Pani opowiadała o procesie produkcji, a towarzyszyło jej tylko niewyraźne, rytmiczne ciumkanie. Dodatkową atrakcją była możliwość własnoręcznego zrobienia papierków do cukierków. Moja ekstra krówka, była zapakowana w papierek z krówką (to chyba oczywiste) i dookoła kolorowe kwiatki. Tacie smakowała wybornie i ciągnęła się stąd do kanapy.     

Lut 17, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Wspinanie – poziom pół-profeska

Wreszcie. Całkiem blisko, za piątym blokiem i szóstą ulicą w Stacji Grawitacji otworzyła się ścianka wspinaczkowa dla dzieci. A jako, że mam już spore doświadczenie w łażeniu po ścianach do góry, musiałam zmierzyć się z nowymi trasami. Trasy są niezwykle kolorowe i z miejsca rzucają wyzwanie. Do zdobycia jest między innymi boisko piłkarskie, drzewo, statek piracki, ściana domu, półka z książkami, szkielet dinozaura, ser z dziurami, wieża stereo a nawet kosmos. Ale najbardziej do gustu przypadła mi wspinaczka po zamku aby uratować samotną księżniczkę uwięzioną w najwyższej wieży. To było naprawdę trudne zadanie, ale czego nie robi się dla pięknej królewny. Z 11 dostępnych tras, spróbowałam zdobyć 9, ale tylko 6 wejść zakończyło się sukcesem. Obiecałam sobie, że niedługo jeszcze tu wrócę by zdobyć pozostałe szczyty. Także mocy przybywaj.

Lut 13, 2018 - Natalka    1 Komentarz

Babcia mówi pa….pa

To była szybka akcja. Niedzielne popołudnie. Nuda. Co robimy? Może do teatru! A co grają. Babcia mówi pa….pa w Rampie. Dobra idziemy. Tylko z grubsza wiedzieliśmy w co się pakujemy, ale jak się okazało po zakończeniu spektaklu to był strzał w dziesiątkę. Przedstawienie określono mianem teatru familijnego bo swoim przekazem trafia zarówno do widza małego jak i dużego. I rzeczywiście tak było. Aktorów i muzyków na stojąco oklaskiwałam ja, mama i tata. Nie wiadomo kto głośniej. A o co w tej „babci” generalnie chodzi. Sztuka jest o przemijaniu. Mały Krzyś kocha swoją babcię, ale pewnego dnia babcia nie pojawia się podczas śniadania. Rodzice nie wiedzą jak przekazać smutną prawdę swojemu dziecku. To jest punkt wyjścia. Następnie Krzyś pozostawiony trochę sam sobie, na swój sposób próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie – gdzie jest babcia? W podróży, przez nietuzinkowy, zabawny, niebanalny świat, małemu chłopcu towarzyszą jego najlepsza zabawka – Komandos oraz Anioł Stróż. Przedstawienie okraszone jest lekką rockową muzyką, wykonywaną co warte podkreślenia, na żywo. Spektakl momentami jest żywy i wesoły ale i trochę smutny, melancholijny, a muzyka i piosenki to wisienka na torcie. Całość tworzy niesamowity klimat. Pierwszy raz byłam w teatrze familijnym na przedstawieniu które nie tylko bawi ale i także uczy. Pierwszy, ale na pewno nie ostatni.              

Strony:«1234567...71»