Browsing "Natalka"
Maj 6, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Pola Mokotowskie

Warszawa słynie z parków i terenów zielonych. W kilku a nawet w kilkunastu już byłam. Czas poznać następne. Dzisiaj padło na Pola Mokotowskie. Do rekreacji zaprosiłam Maję i razem wypróbowałyśmy co park ma do zaoferowania. A ma sporo. Park jest duży, zadbany, tętniący życiem i zachęcający do aktywności fizycznej. Pełno jest tras, ścieżek i dróżek po których aż się prosi aby pobiec lub przejechać rowerkiem. Jest kilka placów zabaw, dużo wody poprowadzonej krętymi korytarzami udanie imitującymi rzekę, a w centralnej części parku jest ogromna sadzawka z fontannami. Wszystko razem sprawia, że Pola Mokotowskie to kapitalne miejsce na weekendowy piknik i dzień na świeżym powietrzu. Końcowa rekomendacja na piątkę z plusem.

 

Maj 2, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Majówka – plan B

W piątek wieczorem, na plenarnym zebraniu rodzinnym, w związku z niepewną pogodą, została podjęta jednogłośna decyzja, że na majówkę realizujemy plan B i jedziemy do Kaków Mroczków. Dodatkowo obiecaliśmy sobie, że nie będziemy siedzieć w domu tylko korzystamy z okolicznych atrakcji pełną parą. I tak w sobotę odbyła się dwugodzinna pieszo-rowerowa wycieczka po lesie. Tacie na komórce wyszło ponad 5,5 kilometra po leśnych duktach i ścieżkach. Tak się dotleniłam, że nawet poobiednie bąki pachniały igliwiem. Niedziela stała pod znakiem atrakcji wodnych na basenie. Pokazałam rodzicom jak się pływa, nurkuje i skacze na bombę. Wszyscy zgodnie uznali, że delfinkiem jestem już nie tylko z nazwy. Za to poniedziałkowy ranek spędziłam w siodle, a wieczór na drzewach. Najpierw pojechaliśmy do pobliskiej stadniny, za przejażdżkę konną na ślicznym koniku huculskim przekupionym chrupiącą marchewką, a tuż przed zachodem słońca zmagałam się z pomarańczową trasą w parku linowym Gibon. To była najtrudniejsza trasa z jaką miałam do tej pory styczność i ku mojej wielkiej radości zaliczona na piątkę. Wtorek to powrót do domu i aktywny spacer po Warszawie. Punkt pierwszy – lody na Starówce, następnie kozacki plac zabaw na skarpie wiślanej, wycieczka rowerowa rowerkiem veturilo dookoła parku fontann i na zakończenie jazda na rolkach promenadą nad Wisłą. W środę planowany jest odpoczynek od odpoczynku. Plan B okazał się Bardzo doBry. 

       

Kwi 27, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Kiedy będzie cieplej

Kiedy do diaska będzie cieplej? Ile można czekać na słoneczko i poprawę pogody? Każdy dzień taki sam, zimno, wietrznie, pochmurnie i mokro. Chciałoby się już cały dzień spędzać na dworze bez obawy o katar i przeziębienie. I tak będę marudzić cały wpis na aurę, bo mam już tego serdecznie dosyć. Rolki leżą, rower leży, na hulajnodze bez czapki i rękawiczek nie wychodź. Spacer z i do przedszkola to przemykanie i ucieczka od zimna. Wyszłam wczoraj na dwór w kaloszach poszukać ślimaków, ale tato już nie chciał bo wolał kanapę i ciepła herbatę. Znalazłam jednego winniczka i wzięłam na balkon. Był bardzo ciekawski i podglądał przez szybę jak gramy w gry planszowe. Taka rozrywka. 

Kwi 24, 2017 - Natalka    2 komentarze

Udane wyjście na nieciekawą sztukę

Babcia Mariola zaprosiła swoje wnuczki w sobotę na nockę, a następnego dnia po śniadanku do teatru na sztukę połączoną z obiadkiem gdzieś na mieście. Dodatkowo, do zabawy w niedzielę przyłączyła się jeszcze ciocia Monika. Plan jak marzenie. Wypad musiał się udać i udał się w istocie.  Z jednym małym minusem. Sztuka była mało ciekawa i przeznaczona dla maluchów. To zdecydowanie obrażało moją i Julki inteligencję. Pomimo starań oraz zachęt nie mogłyśmy się przełamać i zacząć czerpać przyjemności z obcowania ze sztuką, chociaż raczej powinnam napisać sztuczką lub sztuteczką. Za to Ignaś był wniebowzięty. Jak to się stało, że kakao się wylało. Prosta matematyka. Ignaś jest młodszy, a my z Julką starsze. Babcia wyciągnęła średnią i znalazła sztukę właśnie z tego przedziału. Dla Ignasia to był strzał w „10”, ale nas, dorosłych kobitek, przedstawienia dziecięce już nie interesują. My potrzebujemy fabuły, aktorstwa i innych fajerwerków. Muzyczne improwizacje to już nie nasza bajka. Niemniej jednak wielkie buziaki dla babci za inicjatywę i świetny rodzinny wypad. Powtórka mile widziana.   

Kwi 19, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Szkoła tańca „STOP and GO”

Do niedawna mój tygodniowy grafik zająć poza-przedszkolnych wyglądał następująco: poniedziałek – czwartek – wolne, piątek basen. Trochę dużo było tego wolnego. Czułam potrzebę aby dostępny czas jakoś zagospodarować. Z drugiej strony patrząc zaczął kręcić mnie taniec. I od nitki do kłębka, łącząc koniec z końcem, dochodzimy do iście detektywistycznej konkluzji, że ….. oczywiście, że tak. Zapisałam się tańce. Rodzice wyszukali w internecie, gdzie by tu wygodnie (czytaj blisko i tanio) było posłać córkę na zajęcia. Czary mary, trochę klikania i znaleźli. Szkoła tańca „STOP nad GO” w Domu kultury „KOLOROWA”. Wtorek, godz. 18:15, luźny strój, wygodne buty, woda i już można fikać w rytm muzyki. Trafiłam do grupy rówieśników, którzy jak ja prezentują poziom podstawowo-zerowy, ale zajęcia są w pełni profesjonalne. Rozgrzewka, rozciąganie, ćwiczenia akrobatyczne, taneczne kroki i proste układy solo i w grupach. Przez godzinę moim życiem jest taniec i bombowo mi z tym. A na horyzoncie lipcowym pojawiło się wesele. Podobno to impreza na której można tańczyć całą noc. Czujecie bluesa, będzie się działo.      

Kwi 16, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Życzenia Wielkanocne 

Wesołych, roześmianych, radosnych, pełnych uśmiechu, z humorem, żartem i figlem, rozchachanych od ucha do ucha oraz w rytmie chichotów i chichów Świąt Wielkanocnych. I generalnie dużo śmiechu i pogody ducha. 

Kwi 12, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

II Olimpiada Pomarańczowej Ciuchci

Zgodnie z coroczną tradycją w kwietniu odbywa się olimpiada sportowa w przedszkolu Pomarańczowej Ciuchci. W tym roku Delfinki wystawiły zgraną pakę, która była gotowa sięgnąć po najwyższe laury. Nauczeni przeżyciami z ubiegłego roku czuliśmy się silni bo wiedzieliśmy już co nas czeka. Czuliśmy się jak zawodowcy i podeszliśmy do zawodów w pełni profesjonalnie. Zero stresu, napinki i pełen luz.  Na starcie stanęło 12 przedszkoli, które zmierzyły się ze sobą w czerech różnych sprawnościowych sztafetach. Od samego początku było czuć, że rywalizacja sportowa jest tylko dodatkiem do dobrej zabawy w doborowym towarzystwie. Oczywiście były emocje, dopingowanie i trzymanie kciuków ale koniec końców wyszło, że było 11 drugich miejsc i jeden zwycięzca. W kuluarach chodziła plotka, że wygrało to przedszkole, które na najwyższe czesne czy jakoś tak. Dla mnie najważniejszy był sam udział. Pobiegałam, poskakałam i trochę się zmęczyłam. Było bosko. Co tu dużo gadać.

 

Kwi 9, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Maryla Rodowicz

Kilka dni temu obiecywałam, że jak zdobędę filmik z mojego występu jako Maryla Rodowicz to się pochwalę. Danego słowa należy dochować, dlatego z poniżej prezentuje mój pierwszy występ sceniczny. Wiem, że nie jest idealny. Miało to zupełnie inaczej wyglądać. Podglądałem przecież panią Marylę na teledyskach, także w teorii czułam się mocna. Praktyka jednak znacznie odbiegała od oryginału i moich zamierzeń. Trema trochę mnie zjadła i w ogóle i w szczególe. Wiecie trochę nie wyszło. Ale kapelusz miałam ładny.   

Kwi 6, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Dzieci z Bullerbyn

Taty plan był prosty jak układanka z 20 puzzli. Najpierw czytamy książkę, potem idziemy do teatru. Dałam się wciągnąć jak kurz odkurzaczem. Przez przeszło dwa tygodnie szukaliśmy z tatą wolnego czasu, aby na kanapie, w wannie, na wyjazdach, gdziekolwiek poczytać po trochu, zabawnych i wysoce rozrywkowych przygód dzieci z Bullerbyn. Wszak to ponad 350 stron. Z należytą uwagę śledziłam losy Lisy, Anny, Britty, Ollego, Lasse i Bosse bo tato zapowiedział na koniec mały sprawdzian z ich przygód. Okazało się, że znam książkę lepiej od taty. Nieźle co. A skoro udało się przeczytać całą powieść od deski do deski to mogliśmy wybrać się do teatru aby zobaczyć bohaterów z małej szwedzkiej wioski „na żywo”. Teatr Syrena stanął na wysokości zadania. Sztuka okazała się równie świetna jak książka, a przedstawione historie i ich charakter wiernie oddawały ducha powieści. Sala wypełniona była dziećmi praktycznie po brzegi. Widać nie tylko ja byłam ciekawa tego spektaklu. Już od pierwszej sceny lekko z wrażenia opadła mi szczęka i tak zostało do samego końca. To był teatr przez duże T. Co prawda znałam zakończenie każdej przygody, ale w niczym to nie przeszkadzało, a wręcz dodawało wykwintnego smaczku całej zabawie. Było radośnie, kolorowo, dzieci z Bullerbyn non stop robiły sobie psikusy i świetnie się ze sobą bawiły. Aż chciało się wejść na scenę by dołączyć do ich paczki. Na koniec aktorzy dostali od dzieci zasłużone gromkie brawa i spontaniczne wiwaty. Tato udowodnił, że jego pomysły są w dechę. Daję kredyt zaufania i w następny plan wchodzę w ciemno. A może mama coś wymyśli.        

Kwi 3, 2017 - Natalka    Brak komentarzy

Weekend w BoniFaCio

Kolejny weekend, kolejna atrakcja. Tym razem tatko zabrał nas do wypasionego hotelu położonego na środku leśnej polany otoczonej ze wszystkich stron ścianą lasu. Cisza, spokój, przyroda, moc atrakcji i wygoda to w skrócie opis naszego pobytu. Pogoda dopisała, słoneczko pięknie grzało, było cieplutko i milutko. Kapitalny odpoczynek od betonowej miejskiej dżungli. Hotel BoniFaCio ma naprawdę wiele do zaoferowania i skoro mogłam to czerpałam pełnymi garściami. Na dzień dobry załapałam się na karmienie zwierzątek. Przesympatyczna pani Basia wzięła pod opiekę wszystkie hotelowe dzieci, w koszyku mieliśmy stos marchewek, jabłek i jajek, po czym poszliśmy dać konikom, gęsiom, wiewiórkom i dzikom obiadek. Pałaszowały rżąc i chrumkając aż im się uszy trzęsły. Od karmienia i ja zgłodniałam i swój pięknie podany obiadek zjadłam z wielkim apetytem (bez chrumkania, ale uszy się trzęsły). Po posiłku przyszła kolej na basen. Pokazałam rodzicom jak już umiem pływać. Tato był w szoku jak skaczę na bombę i sama bez żadnej pomocy dopływam do brzegu. Mama w tym czasie poszła na saunę i jacuzzi. Po godzince zeszliśmy się w trójkę w grocie solnej na chwilę relaksu od relaksu. Wieczorny program dla dzieci to bajka w sali zabaw. Tato w tym czasie poszedł na siłownię a mama wróciła do strefy wellness. Pełna wrażeń usnęłam na stojąco. Niedziela zaczęła się od śniadania, na które było tyle różnych rzeczy do wyboru, że potrzebowalibyśmy w domu chyba z trzy lodówki aby to wszystko pomieścić. Wszystko było pyszne. Następnie krótka narada na co kto ma ochotę. Ja wybrałam zabawy z panią Basią i nowymi koleżankami w sali dla dzieci, tato pojechał na wycieczkę rowerową po okolicy, a mama wróciła do strefy wellness odkrywać kolejne rodzaje saun. Kiedy znowu spotkaliśmy się mimochodem w hotelowym holu umówiliśmy się, że na pożegnanie pójdziemy jeszcze na dłuższy spacer po lesie. Podczas leśnej wycieczki poznaliśmy się z rodzinką żurawi, które podobno są stałym mieszkańcem hotelowej polany. Nie wiedziałam, że żurawie potrafią tak pięknie śpiewać. Do domu wracaliśmy naładowani tak pozytywną energią, że nawet korek w Łomiankach wydał się miły i uroczy. W hotelu BoniFaCio spędziłam cudowny weekend i mam tato głęboką nadzieję, że jeszcze nas tam kiedyś zabierzesz i oby wcześniej niż później. Mama jest podobnego zdania. Także na chwilę obecną jesteś przegłosowany.       

Strony:«123456789...65»