Browsing "Rodzinka"

Lekki falstart

W zeszłym tygodniu całą rodzinką pełni nadziei na dobrą imprezę i radośni pojechaliśmy do cioci Ewelinki i wujka Krzyśka na ich ślub i wesele. Miało być tak zabawnie. Byłam taka podekscytowana i ciekawska. Tak mi mama opowiadała co się tam będzie działo. A zła burza pokrzyżowała mi szyki.

Wszystko było zaplanowane. Miałam planowo iść z tatą na spacerek by się wyspać i być gotowa na pełny wrażeń wieczór, aż tu nagle oberwanie chmury, błyskawice i wiatr.  No i zostałam w domku, a tam przygotowania pełną parą, więc gwar, harmider i zamieszanie. Malowanie, przebieranie, dmuchanie balonów, prasowanie, przyjazd fotografa i kamerzysty. Tyle rzeczy do zobaczenia, że spać się nie chciało. Tylko, że jestem malutka i natury nie oszukam. Sen przyszedł w kościele a ja nadal spać nie chciałam. Chicho do niego gadam idź sobie śnie, idź. A on stoi i w oczy zagląda. To ja oczki przecieram by go wygnać, a on mi wskakuje do buzi i ziewam. Nie mogłam sobie dać rady i się popłakałam. Na weselu to samo, drę się uciekaj śnie ja chce się bawić, ale on głuchy, obok stoi i na mnie czeka. W końcu rodzice odprowadzili mnie do łóżeczka. Powiedzieli, że jeszcze przede mną będą kolejne śluby i wesela. Pocieszona tym faktem szybko zasnęłam.

Na Poprawinach wszystko już było w porządku. Spotkałam się z dalszą rodzinką. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle braci i siostrzyczek. Zrobiłam sobie fotkę z Państwem Młodym (w nawiasie wam powiem, że w kościele wyglądali cudownie). Nie omieszkałam także trochę poćwiczyć nauki chodzenia, ale o tym innym razem.

Lip 6, 2012 - Natalka, Rodzinka    1 Komentarz

Czas robi fruuuuuuu

Ale ten zegar zmian szybko tyka. Już jutro będę miała 9 miesięcy.

Gdzie te czasy kiedy wołali do mnie „…jaka śliczna perełka” albo „…jaka słodka kruszynka„. Ach, to były dni. Błogie leżenie i patrzenie w sufit. Tak to było 9 miesięcy temu.

A skoro już podróżujemy w czasie to cofnijmy się jeszcze o kolejne 9 miesięcy. I wiecie co ujrzymy? Tak, tak  moich rodziców w górach na nartach w Szczyrku. Jak mi tato opowiadał, to tam się wszystko zaczęło. Zresztą widać na fotce, że niewiniątka coś skrywają.

A teraz… Teraz to wołają „…jaki ładny chłopczyk” lub osoby bardziej spostrzegawcze „…jaka duża pannica” no i zamiast sufitu cały świat do poznania. Wszyscy ode mnie oczekują, że dalej będę rosła i spełniała oczekiwania. I dobrze. Bo z każdym dniem jestem coraz bardziej ciekawska i więcej mogę. Jak mówi mamusia – szaleństwo. Parafrazując słowa nieznanej mi piosenki – „Cała naprzód ku nowej przygodzie

Lip 3, 2012 - Natalka, Rodzinka    2 komentarze

Refleksja

Witajcie!!!

Pozwólcie, że podzielę się dzisiaj z Wami małą refleksją. Jak ktoś Was będzie karmił to niech to będzie mamusia (i niekoniecznie mam na myśli cycusia, ale także zwykłe karmienie łyżeczką), a jak ktoś ma Was wykąpać to niech to będzie tatuś.

Nie bierzcie pod uwagę zamiany ról albo chociażby zastanówcie się conajmniej ze dwa razy zanim pozwolicie na tę roszadę. Ostrzegam, skutki mogą być delikatnie mówiąc niewesołe.

Skąd moja pewność w tej kwestii, ano z własnego doświadczenia. Ostatnio, jak mama mnie kąpała, to zanim zdążyłam zdecydować jaką zabawką w wanience się pobawić, już byłam na łóżku ubrana w piżamkę. Natomiast jak tato dzisiaj mnie karmił, to po pierwsze wsadziałam całą stopę w talerz z kaszką, po drugie, tato wyciągając stopę z talerza, wywrócił dalszą część kaszki na łózko, a po trzecie, ratując całą sytuację przed kolejną katastrofą, sam się wysmarował moją stopą i talerzem, z którego dalaj spływała kaszka.

Także mówię Wam, kąpanie tato, karmienie mama. Zapisać. Zapamiętać. Stosować.

 

Weekend w Kakach Mroczkach

Serwus!!!

Tym razem pojechałam z rodzicami w odwiedziny na wieś do Kak. Pogoda na szczęście dopisała i w związku z tym całe dwa dni przebawiłam się na dworzu. Miodzio. Wrażeń było bez liku. Nie wiem czy wszystkie spamiętam, bo tyle ich było, ale po kolei:

Mama pokazała mi kurki ko-ko. Takie małe ptaszki co biegają krzywo na dwóch nózkach i bujają się przy tym na boki,

Tato znalazł malutkiego kotka miau-miau, który pazurki już miał,

Spałam i chrapałam w lesie z Tatą,

Siedziałam na kamieniu i podziawiałam świat tak jak Mama gdy była mała. Długo bym tak nie wytrzymała, trochę nudno,

Buszowałam w zbożu,

Zbierałam stokrotki i chabry na polu oraz bawiłam się szyszkami w lesie.

Rety, rety, ale tego było. Nie ochłonęłam jeszcze po tym wyjeździe a już nie mogę się doczekać kolejnej wycieczki. Tylko gdzie to będzie. Odkrywanie świata jest takie ekscytujące.

Wyprawa za miasto

 

Byłam dzisiaj na pikniku w Somiance nad wielką wodą. Do tej pory myślałam, że wanna to jest duży zbiornik. Ale byłam w strasznym błędzie. To co mi rodzice pokazali to było coś. BUG – to jest woda. Zaczyna się gdzieś z lewej, kończy się gdzieś z prawej. Końca nie widać. A szeroki, aż dech zapiera.

A do tego błoga cisza, wszędzie spokój, odgłosy przyrody, zapach lasu…. po prostu sielanka.

Spacer

Elo!

Wstałam dzisiaj rano, gdzieś tak przed 8, patrzę w okno i widzę, że szykuje się ładna pogoda. A co tam, zabiorę rodziców na spacer, niech mają trochę relaksu.

Siedzą tylko w domu i podglądają czy prosto siedzę. Czy nie wiecie, że jak mi będzie źle to się wydrę, na pewno usłyszycie. Co do tego jestem pewna. Struny głosowe mam dobrze nastrojone.

Na spacer zaprosiłam także babcie Mariolę i dziadka Jacka, co by nie siedzieli znowu przed telewizorem i oglądali telenowele „M jak na wspólnej”.

Było miło, słonko świeciło, wiaterek wiał, drzewka szumiały, pieski biegały – słowem miodzio wycieczka.

A teraz czas do łóżeczka. Papa.

 

Cze 3, 2012 - Natalka, Rodzinka    1 Komentarz

Pierwsza Wielka Uroczystość

Moi Drodzy Kumple

22 kwietnia obchodziłam swoją pierwszą wielką uroczystość – Chrzest Święty. Przygotowań było co niemiara. Rodzice kręcili się w tą i w tamtą i z powrotem w tą i w tamtą, żeby wszystko się udało.

Ja sobie cichutko siedziałam (no prawie cichutko) i w spokoju ( no prawie spokoju) czekałam na to ważne wydarzenie.

W Kościele miły Ksiądz polał mi główkę wodą, skoro Tato, który mnie trzymał na to pozwolił to byłam grzeczna inaczej bym krzyczała.

 

Później dla przybyłych gości była mała imprezka. Wszyscy jedli i pili i gadali i się śmiali – wiecie o co chodzi bo jesteście już duzi i na wielu imprezkach byliście.

Ale nie wiecie co było na końcu… końcu był Tort. Byłam taka zaskoczona, że szok.

 

Rodzice powiedzieli, że byłam tego dnia wspaniała i że są dumni, że mają taką dzielną córeczkę. Z tego szczęścia prawie mnie zacałowali. Co ja biedna mogłam zrobić, dałam im się wyściskać, niecha mają za swoje.

Ach.

Cze 1, 2012 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Na świeżym powietrzu

Cze 1, 2012 - Natalka, Rodzinka    3 komentarze

Moja rodzinka

Z dumą przedstawiam swoich rodziców.

Ten po lewej to trochę zwariowany i nie do końca normalny Tato – Grzesiek (zresztą to widać). Lubię się z nim bawić w różne głupie zabawy. Do moich ulubionych należą: a kuku, leci samolot do celu i prrrrrrrrr.

Po prawej moja kochana Mamusia – Monika. Uwielbiam się do niej przytulać i być u niej na rączkach i pić mleczko i jeść zupki i jak mnie gilgocze i jak mnie usypia i mogłabym tak jeszcze długo. Po prostu Kocham swoją Mamę i tak jest super.

 

 

Strony:«12345