Browsing "Wujek Krzyskiek (chrzestny)"

Całkiem nowy pojazd trójkołowy

Jestem strasznie podekscytowana i cała w skowronkach. Podobno tak się mówi o kimś kto jak ja osiągnął praktycznie maksymalny poziom szczęścia i zadowolenia. Szok w trampkach. Zostałam właścicielem hulajnogi. Różowiutki, trójkołowy pojazd z koszykiem na rączce i kauczukowymi kółkami jest mój. Mam swój pierwszy poważny pojazd. Żaden tam, chodzik, bujany konik czy odpychany samochodzik. Hulajnoga to już zabawka dla dużych dziewczynek. Poważna sprawa. Duma mnie rozpiera. Bardzo dziękuję wujkowi Krzyśkowi za tak piękny prezent. Obiecuję, że jak nauczę się dobrze jeździć to zrobię specjalny pokaz swoich umiejętności. Na razie jednak jeszcze nie do końca przetestowałam czy lepiej jest się odbijać od podłoża prawą, czy może lewą nogą. Czas pokaże. A teraz uwaga ludziska bo Natalka gaz wciska…i pędzi urwiska* z urwiska.

* urwiska – rodzaj żeński od słowa urwis

Hulajnoga

Bąbelki bąbelki

Przedstawiam przepis na niesamowcie zabawną i wciągającą grę ruchową na świeżym powietrzu. Do gry potrzebne są następujące elementy: magiczne pudełko z mydlinami, koleżanka do wspólnej zabawy i rywalizacji, nieduży kawałek zielonej przestrzeni oraz  chętny wujek z dużymi płucami do dmuchania baniek. Zasady gry są bajecznie proste. Wujek ustawia się na środku terenu zabawy i na dany sygnał zaczyna puszczać bańki mydlane we wszystkich kierunkach. Zadanie uczestników gry polega na tym aby nie dopuścić by jakakolwiek bańka upadła na trawę. Grę przetestowałam z Olcią i wujkiem Krzyśkiem, moim chrzestnym.Radocha i emocje murowane. Polecam.

Debiutancka publikacja książkowa

Zdecydowałam się na wydanie swojej debiutanckiej książki w wersji albumowej. Poniżej przedstawiam recenzję jaka została zamieszczona na łamach nieistniejącego miesięcznika „Zuchy maluchy”.

Album „Pierwsze 400 dni podróży przez moje życie” pokazuje znane i unikalne zdjęcia autora – Natalii Stawickiej, obrazujące początkowy okres życia i szczęśliwe dorastanie. Poszczególne rozdziały opisują wszystkie etapy wieku niemowlęcego. Zatem wraz z autorem odkrywamy okres leżakowania, siedzenia, pierwsze próby przemieszczania i chodzenia, poznajemy również najbliższą rodzinę i przyjaciół autora oraz najważniejsze wydarzenia z jego życia. Interesujące krótkie opisy stanowią doskonałe uzupełnienie fotografii. Całość stanowi prawdziwą ucztę dla oczu i duszy sympatyków małej dziewczynki o imieniu Natalia.

Lekki falstart

W zeszłym tygodniu całą rodzinką pełni nadziei na dobrą imprezę i radośni pojechaliśmy do cioci Ewelinki i wujka Krzyśka na ich ślub i wesele. Miało być tak zabawnie. Byłam taka podekscytowana i ciekawska. Tak mi mama opowiadała co się tam będzie działo. A zła burza pokrzyżowała mi szyki.

Wszystko było zaplanowane. Miałam planowo iść z tatą na spacerek by się wyspać i być gotowa na pełny wrażeń wieczór, aż tu nagle oberwanie chmury, błyskawice i wiatr.  No i zostałam w domku, a tam przygotowania pełną parą, więc gwar, harmider i zamieszanie. Malowanie, przebieranie, dmuchanie balonów, prasowanie, przyjazd fotografa i kamerzysty. Tyle rzeczy do zobaczenia, że spać się nie chciało. Tylko, że jestem malutka i natury nie oszukam. Sen przyszedł w kościele a ja nadal spać nie chciałam. Chicho do niego gadam idź sobie śnie, idź. A on stoi i w oczy zagląda. To ja oczki przecieram by go wygnać, a on mi wskakuje do buzi i ziewam. Nie mogłam sobie dać rady i się popłakałam. Na weselu to samo, drę się uciekaj śnie ja chce się bawić, ale on głuchy, obok stoi i na mnie czeka. W końcu rodzice odprowadzili mnie do łóżeczka. Powiedzieli, że jeszcze przede mną będą kolejne śluby i wesela. Pocieszona tym faktem szybko zasnęłam.

Na Poprawinach wszystko już było w porządku. Spotkałam się z dalszą rodzinką. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle braci i siostrzyczek. Zrobiłam sobie fotkę z Państwem Młodym (w nawiasie wam powiem, że w kościele wyglądali cudownie). Nie omieszkałam także trochę poćwiczyć nauki chodzenia, ale o tym innym razem.