Archive from Listopad, 2012
Lis 27, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Wylicznka utulanka

Czego to rodzice nie wymyślą, żeby ich pociecha (czyli ja) poszła grzecznie spać. Kreatywność i pomysłowość nie znajdą chyba granic. Nieco gorzej wypada już ze skutecznością wynajdowanych nowinek. Najnowsze dzieło z fabryki rodziców – wyliczanka utulanka jest niczego sobie i nawet nieźle się rymuje, ale czy usypia. Chyba tatę gdy będzie to powtarzał jak mantrę.

 

Weekend odwiedzin

To były bardzo towarzyskie dwa dni. Sobota upłynęła pod znakiem przyjmowania gości, natomiast niedziela wręcz odwrotnie, to ja pojechałam się gościć. Ale zacznijmy od początku.

Najpierw w wielką niecierpliwością oczekiwałam aż zapuka do mnie mój kuzyn Szymon, który dla takiego szkraba jak ja to prawdziwy mężczyzna przez duże M. Jakby nie patrzeć jest ode mnie aż 4 razy starszy. Trochę się obawiałam, że nawet na mnie i moje zabawki nie raczy spojrzeć. A wiecie co się okazało? Że pomimo tak dużej różnicy wieku, Szymon zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Okazał mi wiele sympatii i zrozumienia, był bardzo towarzyski i umiał mnie rozśmieszyć i rozbawić. W ogóle świetnie się z kuzynem bawiłam. I nawet brak w moim pokoju samochodów, ulubionych Szymka zabawek, nie przeszkodził nam zawiązać nici porozumienia, bo mieliśmy masę radości robiąc koktajle w kolorowym mikserze. Dzięki kuzynie za odwiedziny.

Na drugi dzień pojechałam spotkać się z moją siostrą Julką Kulką i jej malutkim braciszkiem Ignasiem. Mówię Wam – Ignaś jest taki słodki, że nie mogłam oprzeć się pokusie i musiałam pogłaskać go po główce i zmierzwionych włoskach. Jest taki słodziutki jak gruszeczki, nie, jest słodziutki jak winogronka, nie jest słodziutki jak gruszeczki i winogronka razem wzięte. Taki mniam mniam od razu do schrupania. I nie wiem jak inni ale ja widzę w Ignasiu podobieństwo do Julki Kulki. No właśnie a skoro o siostrze mowa to Julka nadal jest jak żywe srebro. Od razu na wstępie chciała się ze mną pobawić w berka. Mówię dobra, czemu nie. Ale weź tu spróbuj złapać Julkę jak siostra tak szybko biega, że jest w dwóch miejscach jednocześnie. A ja już myślałam, że szybko się poruszam. O ja głupiutka, naiwna. Jak mam bawić się razem z siostrą to na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie zabawa stacjonarna. Żadne berki, chowane i palce pod budkę. Ruchowo z Julką nie mam żadnych szans. Na szczęście udało się zejść na ziemie i pobawić na siedząco. Julka pokazała mi jak się łączy tory pod pędzącą kolejkę. Bacznie obserwowałam i z niecierpliwością czekałam na wynik końcowy. Kiedy wszystko było już gotowe Julka ustawiła parowóz z wagonikami na torach, który pognał łułułułu przez most i liczne zakręty. Jest taki wiersz o tej zabawie kolejką, jak nie znacie to zapytajcie moją mamą to Wam przeczyta. Po tej dawce wrażeń przyszedł czas na obiadek (pałaszowany osobno) i owocowy deser (pałaszowany razem). Zabawy z siostrą są zawsze odkrywcze. Nawet nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno i przyszła pora wracać do domu. Ale na szczęście już niedługo znowu się spotkam z Julką i Ignasiem.

Dzień wolnego

Dałam rodzicom całe popołudnie wolne. A co tam. Okażę trochę zrozumienia i pozwolę mamie i tacie trochę się rozerwać i zaczerpnąć powietrza pachnącego wolnością. Tylko nie nawdychać mi się go za dużo, bo jeszcze się uzależnicie i będę miała kłopot. Z umiarem drodzy rodzice, z umiarem. Zawieźcie mnie tylko do dziadka Mariana, gdzie skrzynia pełna zabawek i wiele kątów do zbadania, a potem uciekajcie by robić czego dusza zapragnie. Nie musiałam długo czekać na reakcję. Rodzice szybko na wszystko grzecznie się zgodzili i zaczęli ożywioną dyskusję na co przeznaczą ten cenny czas. Po burzliwej aczkolwiek bez piorunów wymianie zdań ustalili, że pójdą do kina obejrzeć „Mój rower”. Z tego co mi wiadomo, to rowery ogląda się w sklepie z rowerami, ale nie będę się wtrącać to czas rodziców, niech robią co chcą. Na miejscu u dziadka zrobiłam małą odprawę. Drodzy rodzice słuchajcie mnie uważnie bo nie będę powtarzać. Bawcie się dobrze, wyłączcie telefony, nie martwcie się na zapas, ma być pełen relaks, luz i spokój. Damy sobie z dziadkiem świetnie radę. I uwaga na koniec najważniejsze. Patrzcie mi w oczy i kiwnijcie głowami, że zrozumieliście. Macie być z powrotem po córeczkę najpóźniej o 19:30. Zrozumiano. Tak to dobrze. A teraz spocznij i możecie odmaszerować. Czas start. Polecieli jak konie na gonitwie. No dobra dziadku rodziców mamy z głowy to może zajrzymy najpierw do tej magicznej skrzynki z zabawkami, co?

Lis 19, 2012 - Madzia, Natalka    1 Komentarz

Madziu witamy na świecie!!!

WIADOMOŚĆ DNIA !!! – Dzisiaj urodziła się moja kolejna siostrzyczka – MADZIA. Na świat przyszła z rana o godzinie 8:55. W tym czasie właśnie żegnałam tatę do pracy i wyraźnie czułam w powietrzu zapach czegoś wielkiego. Ale nawet i ciut wcześniej jak mi tato zakładał pampersa to przez skórę przeszły mnie dziwne dreszcze. Teraz już wiem, że to był przekaz – rodzi się Madzia, szykujcie fanfary. Ale niespodzianka. Prawdziwy balonik radości. Madzia jak na dziewczynę ma słuszną wagę 4180 g i 58 cm wzrostu. Nie zostaje mi dziś nic innego jak uczcić to wspaniałą wiadomość soczkiem z jabłuszek. O 18:00 kto może niech wzniesie ze mną toast za zdrowie mojej siostrzyczki. Niech żyje Madzia, niech żyję. Hip, hip, hurra.

Lis 19, 2012 - Maja, Natalka    1 Komentarz

Zuch i mama

Z ręką na serduchu i z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że pomagam rodzicom w pracach domowych. Zostałam mianowana na głównego wyrzuczacza zbędnych opakowań i ogryzków do kosza na śmieci. Funkcja jest bajecznie prosta. Tato wyciąga do mnie rękę w której trzyma pustą torebkę i woła – Natalko proszę wyrzuć do kosza – w te pędy lecę po śmiecia i w linii prostej udaję się w okolice kosza do śmieci, gdzie mama już czeka by otworzyć mi drzwi pod zlewem, a ja celnym rzutem pozbywam się odpadka i wracam do zabawy. Na koncie mam już trzy wyrzucone śmieci i ani jednej pomyłki. Taki ze mnie zuch.

Wczoraj odwiedziła mnie moja młodsza siostrzyczka Maja. Widujemy się praktycznie codziennie i można zaryzykować stwierdzenie, że dorastamy razem obok siebie jak dwie poskręcane liany w buszu. Także, w odwiedzinach nie było by nic niezwykłego, gdyby nie jeden drobny malutki fakt. A mianowicie, postanowiłam że pobawię się z Majunią w mamę i córkę. Oczywiście ja byłam mamą bo jestem starsza i rzecz jasna więcej wiem o życiu. Mai jak łatwo zgadnąć przypadła rola córki. Już zaraz na samym początku zabawy okazało się, że moja córeczka jest trochę zmęczona i najwyraźniej chce pospać z godzinkę. I w tym momencie puściły mi wodze fantazji. A może do zabawy wykorzystać moją spacerówkę dla lalek. Czemu by nie, powinno się udać. Poprosiłam mamę z ciocią Anią by pomogły mi usadowić Maję w wózeczku, a sama podreptałam do sterów gotowa do spaceru. Ale było oklasków i wiwatów gdy woziłam swoją siostrzyczkę-córeczkę po pokoju. O spaniu można było zapomnieć. Ale przecież to była zabawa i śmiechu było co niemiara.

 

Lis 15, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Powrót do krainy uśmiechu

Wyszłam z ciemnego lasu choróbstwa na słoneczną polankę radości. Kto może niech szybko odpuka w niemalowane drewno by nie zapeszyć. Wszystko odzyskało swój koloryt i nasycenie barw. Świat znów się do mnie śmieje.  Szarość schowała się w kąt i niech tam siedzi i ani drgnie palcem. Ja za to chętnie pobiegam i odrobię stracony czas. Wczoraj bawiłam się z tatą w chodzenie po tunelach. Specjalnie na potrzeby zabawy tato zbudował z krzeseł, łóżka, materaca i koca zakryty labirynt, który musiałam pokonać.  Przednia rozrywka. Niczym zawodowy grotołaz przemierzałam ciemne zaułki w poszukiwaniu skarbów i chrupek. Gdy zabłądziłam to podążałam za odgłosem mamy i czołgałam się w stronę światełka w tunelu. Tyle razy przemierzyłam ciasne korytarze, że mama może odłożyć mycie podłogi na przyszły tydzień, parkiet lśni i błyszczy. Widzisz mamo jaka ekstra zabawa, połączenie przyjemnego z pożytecznym. Tak córeczko masz absolutną rację, podłoga  czyściutka, tylko powiedz mi Natalko kto teraz dopierze Twoje rajstopki.

Lis 12, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Nocny koszmar

Moja mama wykrakała. Nowe ząbki niczym wściekłe krety wiercą tunel przez różowe dziąsełka. Boli mnie, oj boli. Całą noc nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Tak bardzo chciałam zasnąć ale się nie dało. Nic nie pomagało. Żadne kropelki, syropy, maści. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie moja mamusia, która cały czas jest przy mnie i tuli mnie pomagając przetrwać ten trudny okres. Trzymajcie kciuki za krety. Niech szybko skończą swoją robotę.

Lis 11, 2012 - Natalka    Brak komentarzy

Zmienne nastroje

Wstałam dzisiaj lewą nogą, ale to wcale nie oznacza, że mam zły humor. Po prostu tak wyszło. Z drugiej strony patrząc dobrego nastroju też nie mam. Katarek jeszcze mi dokucza, a kaszelek co jakiś czas o sobie przypomina. Na  szczęście nowe ząbki już wyszły i moja kolekcja wynosi na dzień dzisiejszy 10 sztuk, ale mama mówi, że kolejne mleczaki są w drodze. Jakbym miała określić stan w jakim się znajduję od tygodnia to bym się chyba nazwała małą marudką z usprawiedliwieniem. Aby zobrazować o co mi chodzi opisze chociażby poranną sytuację.Podczas śniadania w czarnej ramce z ruchomymi obrazkami, którą dorośli zwą telewizorem, zobaczyłam pasące się krówki, ale zanim zdążyłam podejść i się przywitać pojawiła się jakaś pani w pędzącym samochodzie i wszystkie zwierzaki przegoniła. I co zrobiłam, oczywiście popłakałam się. Każde drobne niepowodzenie jest idealną okazją do kilku kropelek łez. I takich podobnych sytuacji w ciągu dnia jest kilka. Strasznie łatwo tracę równowagę i pogodę ducha. Mam już tego serdecznie dość. Chcę w końcu być zdrowa i odzyskać witalność i dobre samopoczucie.

Lis 7, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Jesienna promocja

No to wpadłam jak promocja do koszyka. Pewnie znacie ten chwyt sklepowy. Kup dwie sztuki a trzecią dostaniesz w prezencie albo za pół darmo. Ze mną stało się tak samo. Trafiłam na wyjątkową okazję jesienną od pani pogody, złap katarek i przeziębienie a ząbkowanie dostaniesz gratis. Normalnie szok w trampkach w dzień chodzę, pociągam nosem i puszczam gile na wolność, a w nocy płaczę i masuję dziąsełka w nadziei że szybko wyjdą nowe zęby. Także, jakby ktoś się pytał to czuję się świetnie, jestem wyspana, radosna, pełna werwy i humoru i  jak tylko spotkam nową promocję to chyba się skuszę. To znaczy z kuszą się do niej wybiorę. A psik.

Lis 5, 2012 - Natalka    1 Komentarz

Zaliczony egzamin na 5 z plusem

Co prawda samodzielnie chodzić zaczęłam na tydzień przed swoimi pierwszymi urodzinami, ale dopiero w ten weekend przystąpiłam do prawdziwego egzaminu na chodzenie w trudnym, podwórkowym terenie. Ze względu na niesprzyjającą aurę, mama ubrała mnie ciepło stosując niezawodną mieszankę stylów na chłodne dni czyli połączenie eskimosa z astronautą. Kiedy byłam już gotowa do próby, postawiono mnie na środku podwórka. Wszyscy zainteresowani odsunęli się na znaczną odległość dającą mi pełną autonomię ruchów i czekali na mój start. Ruszyłam od razu. Poszło jak z płatka. Poszło jak z nut. Poszło na medal. Piąteczka, żółwik, strzałeczka.

Strony:12»