Archive from Marzec, 2013
Mar 30, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Świąteczne życzenia

W ten piękny mocno wiosenny poranek razem z bałwankiem z okazji Świat Wielkanocnych pragnę złożyć wszystkim wesołych i beztroskich chwil w rodzinnym gronie. Niech święta będą radosne, swawolne i wolne od większych zmartwień jak życie 1,5 rocznej dziewczynki.

Skoro na Wielkanoc składam życzenia z bałwankiem to pewnie na Boże Narodzenie towarzyszyć będzie mi Marzanna, a w Nowy Rok czeka mnie smarowanie filtrem przeciwsłonecznym. Pogoda staje na głowie. Gdzie ta wiosna?

Mar 27, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Ciap, ciap

Ostatnimi czasy mama cicho przebąkiwała pod uchem, że mam straszny nieład na głowie i koniecznie trzeba coś zrobić z moimi włosami. Myślałam, że jak zwykle chodzi o wieczorne mycie czuprynki. Przeczucie mnie jednak myliło. Mama tym razem nie miała ma myśli szuru buru szamponem, mama w zanadrzu miała inny, grubszy plan, wizytę u fryzjera. Jednakże, żeby moja pierwsza profesjonalna wizyta u mistrza nożyczek była dla mnie miłym i sympatycznym wydarzeniem rodzice pojechali ze mną do salonu fryzjerskiego dla dzieci. Fryzjerkowo, bo tak nazywał się ten salon, był w środku niesamowicie kolorowy i pełen zabawek. Ściany pomalowane były w wesołe zwierzęta z dżungli, fotelem nie było zwykłe krzesło tylko samochód terenowy a dodatkowo żeby umilić czas strzyżenia ze śmiesznego telewizorka leciały bajki, które sama mogłam sobie wybrać. Przyszła moja kolej na ciap, ciap. Mama wsadziła mnie do samochodu, pani fryzjerka założyła różowy fartuszek i wkrótce potem pierwsze włosy zostały obcięte. Na początku byłam tak zaprzątnięta nowym otoczeniem, że zapomniałam o strachu. Nie powiem żeby ciapu ciap mnie jakoś bawiło, ale z drugiej strony nie mogę też powiedzieć żeby było źle lub nieprzyjemnie. Było neutralnie. Ale tylko do czasu aż na scenie pojawiła się suszarka. Boję się tej maszyny i tym razem nie było inaczej. Z miejsca popłynęły łzy i ręce błagalnie wyciągnęły się w kierunku mamy na pomoc. Ratunku nie nadszedł. Na szczęście suszarka szybko zniknęła. Rodzice byli wielce uradowani z mojej nowej fryzury. Powiedzieli, że jestem ich piękną, dzielną córeczką. Od pani fryzjerki w nagrodę dostałam przejażdżkę samochodem, certyfikat pierwszego strzyżenia i słodkiego lizaczka na przeprosiny za straszenie suszarką. Kto jest ciekaw mojej nowej fryzury, serdecznie zapraszam w odwiedziny.

Mar 25, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Wiosno, wiosno gdzieś Ty gdzie

Mam już serdecznie dosyć tej zimy. Tupię z wściekłości nogą i zgrzytam zębami. Z niecierpliwością zerkałam na kalendarz w oczekiwaniu na magiczną datę 21 marca, kiedy to zima miała grzecznie powiedzieć wszystkim do widzenia i pójść sobie lulu spać. Dzisiaj są już 4 dni po terminie a temperatura na dworze nadal poniżej zera stopni. Nie chce zimy. Ja chcę wiosnę. Na witrynach sklepowych już od dawna goszczą wiosenne kolekcje, a pod nogami nadal trzeszczy śnieg i lód. Wyznaczam wysoką nagrodę dla śmiałka, któremu nie straszny zmarznięty nos i przenikający przez warstwy ubrania chłód. Kto przegoni zimę precz, oferuję cenną rzecz. Brrrrr. Tymczasem pójdę założyć skarpetki bo znów podłapię katar i będą mi lecieć sople z nosa.

Fot: spring flowers by kwusherarts

Mar 22, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Narysuje obrazek albo nie

Wpadłam na super extra mega pomysł. Narysuje obrazek. Potrzebuję do tego stolik o solidnych wymiarach. Wygodne krzesełko dzięki któremu będą mogła się całkowicie skupić na zadaniu. Oczywiście duża biała kartka papieru i dobrze zatemperowane, różnokolorowe kredki. I na koniec najważniejsza rzecz, ciekawy pomysł na rysunek. Ja już wiem co to będzie, ale na razie Wam nie powiem. No dobra, spójrzmy czy wszystko mam. Stolik jest, krzesełko jest, kartka i kredki są, pomysł jest. Wszystko jest. Idę umyć ręce, siadam na krzesełku i zabieram się do roboty. ….Wiecie co, tak sobie siedzę i myślę, że już odechciało mi się rysować. Przeszła ochota. Pójdę pobawię się lalkami.

Co by tu narysować

Mar 18, 2013 - Natalka, Rodzinka    Brak komentarzy

Karuzela, karuzela

Hello KittyKorzystając z okazji posiadania trochę wolnego czasu,  udaliśmy się całą rodzinką na wycieczkę do galerii handlowej by popatrzeć się na kolorowe witryny sklepowe. A nóż, widelec upatrzymy jakąś promocję i uda kupić się jakiś ekstra ciuszek po okazyjnej cenie. Cel był jasny, klarowny i precyzyjny, ale i tak nic z tego nie wyszło, gdyż tylko zdążyliśmy przestąpić automatycznie rozsuwane drzwi, moim oczom ukazały się kolorowe karuzele. Świat zawirował a ja zwariowałam. Traktor SamPo prostu musiałam pobujać się na każdej z nich. Jak wsiadłam na jedną to moim oczom ukazywała się druga. Jak dotarłam do drugiej to zobaczyłam trzecią. Normalnie istne zatrzęsienie karuzeli. Koniki, słonie, auta, statki kosmiczne, samoloty, postaci z bajek. Szok. Koniec końców, ja się bujałam, tata pilnował bym nie spadła, a mama szukała okazji w sklepach. Wiśta wioUważam, że to był sprawiedliwy podział ról. Przecież nie będę kupować dla siebie bluzeczki to tego nie umiem, a mama na karuzele jest za duża. A tata? A tata jak ulał pasował jako osobisty ochroniarz.

 

Mar 15, 2013 - Natalka    1 Komentarz

Strach ma naprawdę wielkie oczy

fot: Tears by DeViL4U

fot: Tears by DeViL4U

Od początku stałam na straconej pozycji. Wszyscy byli przeciwko mnie. Mama, tatko, zdrowy rozsądek, kalendarz, zegarek. W którą stronę bym nie spojrzała, której ścieżki nie wybrała, wszystkie w sposób prosty, kręty lub na skuśkę, nieubłaganie prowadziły do straszliwej pani Strzykawki i jej pupilka kującej Igły. Ja rozumiem, że trzeba się szczepić, że każdy przez to przechodził, że mało kto miło wspomina te spotkania. Spróbujcie jednak mnie zrozumieć. Strach ma wielkie oczy, a czym człowiek mniejszy tym ten strach wydaję się większy, o oczach nie wspominając. Na domiar złego to nie koniec zmartwień, bo czym bliżej miejsca gdzie strach się chowa i mieszka, to pomimo tego, że i tak już jest duży i okropny w oczach małej dziewczynki, to rośnie jeszcze bardziej.

Jak wyjeżdżałam wczoraj z mamą wózkiem na spacer, przeczucie obudziło leniwie śpiący w mojej głowie strach. Coś mi mówiło, że dzisiaj się go najem. W krótkim czasie zorientowałam się, że trasa spaceru prowadzi w okolicę przychodni. Czym byłyśmy bliżej, tym stawałam się bardziej nerwowa. Czy to możliwe, że to właśnie tam mnie mama prowadzi. Strach zajmował mi już pół głowy, a po plecach sturlała się pierwsza kropelka potu. O nie, minęliśmy właśnie ostatnią krzyżówkę dróg, nie ma dla ratunku, idziemy wprost do przychodni. Strach opanował już całą moją głowę i sparaliżował moje ciało. Nie mogłam się ruszyć. Koszulka w serduszka była mokra na plecach od potu. Gdy przekroczyłam próg placówki zdrowia strach przejął pełną kontrolę nad moimi oczami, z których zaczęły płynąć rzęsiste łzy. Pojawił się krzyk i płaczliwe wołanie o ratunek. Wchodząc do gabinetu pani doktor byłam już wielką trąbą powietrzną strachu. Ryk, płacz, wierzganie nogami i bicie rękoma. Wszystko na 10 w skali Beauforta (czyt. buforta). Kiedy zobaczyłam panią Strzykawkę z Igłą straciłam kontakt z rzeczywistością………..

……..nic nie pamiętam co się ze mną działo…….

……..Obudziłam się wtulona w mamusię, kurczowo obejmując szyję mojej kochanej wybawicielki. Strach zniknął. Pozostawił po sobie lekką chrypkę po krzyku i królicze oczy. Cicho pochlipując tuliłam się dalej. Byłam tylko ja, mama i jej ciepło.

Teraz kiedy jestem już bezpieczna w swoim pokoiku i liżę rany w postaci plasterka na udzie, nachodzi mnie taka refleksja. Gdyby znalazł się ktoś, kto po moim straszliwym przeżyciu podszedłby do mnie i powiedział – Widzisz, Natalko, rachu ciachu i po strachu – z miejsca wstałabym, chwyciła swojego pluszowego zielonego krokodyla i mocno mądralę nim ugryzła. Niech ma za swoje.

Mar 12, 2013 - Julka Kulka, Natalka    Brak komentarzy

Nauka owoców, warzyw i …frytek

W zeszły weekend odwiedziłam swoją siostrę Julkę Kulkę. Moja starsza i strasznie dużo już wiedząca siostra, podczas jednej z zabaw, podzieliła się ze mną swoją wiedzą i wprowadziła mnie w arkana nazewnictwa wszystkich warzyw, jarzyn i nie tylko. Gra była bardzo prosta, ja pokazywałam plastikowe imitacje różnych roślin, a Julka w mgnieniu oka wszystko nazywała. Dużą część warzyw i owoców już znałam z widzenia i z jedzenia, ale wśród pokazywanych przedmiotów było kilka takich o których istnieniu dowiedziałam się po raz pierwszy. Jedną z nowości były frytki. Od razu zdobyły moją ciekawość. Frytki, frytki, pierwsze słyszę. Nie wiedziałam czy to owoc czy warzywo. Koniecznie musiałam to zbadać. Na szczęście na rozwiązanie zagadki nie musiałam długo czekać. Następnego dnia rodzice postanowili zjeść obiadokolację w KFC, gdzie w wielkim kubełku pełnym różności, ku mojej uciesze, znalazły się tajemnicze frytki. Oczywiście nie muszę dodawać, że musiałam je szybko spróbować. Frytki od razu przypadły mi do smaku i chętnie włączę je jako stałą pozycję w moim kalendarzu żywieniowym. Ciekawe co na to rodzice?

Mar 10, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Cziupa cziups

Wiecie co to lizak? To taki patyczek ze słodką małą kulką, którą można lizać, gryźć, miętosić pod i nad językiem i rożne takie. Dostałam go w prezencie od wujka Michała. Wujek to wie jak się przypodobać małej damie. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy. Zanim zdążyłam przetestować każdą formę lizania i gryzienia, słodka zabawa się skończyła i zostało po mniej tylko wspomnienie i owocowy smak w buzi. Wujek niestety nie miał więcej lizaków. Liczę jednak na to, że tato zauważył jak bardzo przypadły mi lizaczki do gustu i w krótkim czasie dostanę nowego cziupa cziupsa.

image

Mar 9, 2013 - Mati, Natalka    Brak komentarzy

8 marca, Dzień Kobiet

Ale wczoraj Mati zrobił niesamowicie niespodziewaną niespodziankę. Ni stąd ni zowąd pojawił się w moim pokoju i uroczyście wręczył mnie i mamie kwiatki, które znawcy tematu zwą tulipanami. Dodatkowo oprócz pięknych życzeń, dostaliśmy również soczystego buziaka. Zaskoczenie było dla mnie tym większe, że zupełnie nie widziałam, że dzisiaj obchodzę jakąkolwiek uroczystość. A tu proszę Dzień Kobiet. Ale ktoś miło wymyślił. Powinien za ten elegancki gest dostać wielkie, chrupiące, rumiane jabłko. Ciekawe czy są jeszcze jakieś święta które obchodzę, a o których do dzisiaj nic nie wiem. Dobrze by było to wiedzieć i być przygotowanym na wizytę szacownych gości bym chociaż chrupkiem i soczkiem mogla poczęstować. Dziękuje Mati i wujku Darku za pamięć i śliczne czerwone, pachnące utęsknioną wiosną tulipany.

8 marca, Dzień Kobiet

Mar 7, 2013 - Natalka    Brak komentarzy

Cycuś, cycuś… hmm.. co to było?

Cycuś, cycuś, coś mi chodzi po głowie, mam to jakby na końcu języka, coś tam świta, coś tam trzeszczy, ale nie mogę złapać połączenia. Mam jakieś takie mgliste wspomnienia, które wyłapują niewyraźne obrazy. Cycuś, cycuś, wyczuwam wyraźnie na dźwięk tego wyrazu ciepło, spokój i delikatny dotyk. Ale to nie wszystko. Czuję również uczucie głodu, pragnienia i nienasycenie. Hmmmm. To ci zagadka?. Cycuś, cycuś, co to było? Może cycuś to poduszka. Jest miła w dotyku, daje ciepło i spokój, ale gdzie przy poduszce uczucie głodu i pragnienia. Przecież poduszka jest niejadalna. A może cycuś to kaszka z jabłuszkiem i soczek z butelki. Zaspakajają głód i pragnienie, pozwalają się nasycić, mogą być nawet ciepłe, ale żeby były miłe w dotyku. Przecież kaszka jest mokra i palce się po niej lepią. Nie to nie może być cycuś. Kurka wodna nie przypomnę sobie.

Strony:12»